Ostatnia koronacja na króla Polski

To była ostatnia taka uroczystość w dziejach Polski. Sprawa związanego z nią tajemniczego spisku koronacyjnego została przedstawiona w "Kordianie" Juliusza Słowackiego i tym samym weszła do kanonu polskiej kultury.

polskieradio.pl
Ostatnia koronacja na króla Polski

24 maja 1829 roku na Zamku Królewskim w Warszawie odbyła się koronacja cara Mikołaja I na króla Polski.

– To była ostatnia koronacja na króla Polski zorganizowana i przeprowadzona w Polsce – mówił prof. Andrzej Nowak w audycji Doroty Truszczak.

Niech żyje król?

Nad ceremonią rozwodziły się warszawskie gazety. „Kurjer Warszawski” opublikował dziękczynne wiersze i hymny i zamieścił relację z wydarzenia. „Już od rana lud napełnił okolice Zamku Królewskiego, a o godzinie 8, galerje nowo wystawione i wszystkie okna były zajęte” – można przeczytać w numerze gazety z 25 maja 1829 roku.

Koronację uświetniły nie tylko tłumy warszawiaków, ale także najważniejsi dostojnicy Królestwa. Do katedry świętego Jana zmierzał orszak na czele z prymasem Polski Janem Pawłem Woroniczem. Towarzyszyli mu biskupi, senatorowie, kawalerowie Orderu Orła Białego i reszta wyśmienitych dostojników.

Wstęp na mszę koronacyjną mieli goście za okazaniem płatnego biletu, a celebracja została  uświetniona wykonaniem kompozycji Józefa Elsnera przez 300 muzyków.

Po mszy wszyscy goście przenieśli się z powrotem do Zamku Królewskiego, gdzie w Sali Senatorskiej odbyła się ceremonia koronacji. Mikołaj I, wzorem Napoleona Bonaparte, sam wziął koronę od prymasa i własnoręcznie nałożył ją na swoje skronie, a następnie w ten sam sposób ukoronował małżonkę.

Mieszkańców Warszawy jeszcze do końca czekały atrakcje, które uświetniały królewską koronację. Jedną z nich była wieczorna iluminacja miasta, która według dziennikarskich relacji miała wprawiać w osłupienie. Nastroje były pełne nadziei i wydawało się, że Mikołaj I zdoła zaskarbić serca polskich poddanych. „W tych dniach w Warszawie znajduje się 200 tysięcy osób, z tych większa część przechadzała się do późna, po celniejszych ulicach i placach” – pisał „Kurjer Warszawski” w numerze z 25 maja 1829 roku.

Dlaczego car Rosji był królem Polski?

Władcą utworzonego po kongresie wiedeńskim Królestwa Polskiego każdorazowo zostawał car Rosji. Państwo zostało obdarzone liberalną konstytucją i dość szeroką autonomią, która z biegiem czasu była jednak coraz bardziej ograniczana. Tytuł króla Polski pozostawał w rękach rosyjskiej dynastii Romanowów aż do śmierci ostatniego cara Mikołaja II. Jednak tylko jeden z nich postanowił koronować się na króla Polski. Był to Mikołaj I. Jego poprzednik, Aleksander I, nie koronował się i po prostu używał królewskiego tytułu. Podobnie czynili także następcy Mikołaja, ponieważ autonomia Królestwa została zniesiona.

Mikołaj I zdecydował się na koronację z koniunkturalnych powodów. Rosja pod koniec lat 20. XIX wieku znajdowała się w trudnej sytuacji międzynarodowej. Była zagrożona przez Wielką Brytanię, zaniepokojoną postępami Rosji w wojnie z Turcją. W Londynie obawiano się ekspansji rosyjskiej na Bliskim Wschodzie i w kierunku Indii.

Mikołaj I nie potrzebował dodatkowych problemów w Królestwie Polski, skąd dochodziły go wieści o coraz większej niechęci wobec cara. Elita polityczna  Królestwa Polskiego donosiła mu o zaniepokojeniu, które wywoływało lekceważenie dopełnienia koronacyjnego ceremoniału i brak chęci przyjazdu do Polski. Postanowił obłaskawić Polaków przyjazdem do Królestwa i gestem koronacji zapewnić ich o woli utrzymania autonomii Królestwa.

Rozterki Kordiana

Z koronacją Mikołaja I wiążą się plany skrytobójczego zamachu na cara, który miał być przeprowadzony przy okazji jego pobytu w Warszawie. Jego organizatorami miała być opozycja polityczna Królestwa Polskiego oraz spiskowcy z tajnego Sprzysiężenia Podchorążych, które w listopadzie 1830 roku wywoła wybuch Powstania Listopadowego.

Obawiano się jednak, że zdradziecki atak na bezbronnego cara nie przysłuży się reputacji sprawy polskiej nie tylko w Rosji, ale i wśród opinii publicznej w Europie. Rozterki z tym związane zostały doskonale sportretowane w „Kordianie” Juliusza Słowackiego. Tytułowy bohater utworu zmaga się z wątpliwościami moralnymi wokół morderstwa cara i decyduje się nie podnosić ręki na monarchę.

Ostatecznie Mikołaja I w Warszawie nie spotkała krzywda. Car po koronacji spokojnie powrócił do Petersburga, a Królestwo Polskie czekało jeszcze półtora roku łamania konstytucji i zasad autonomii, które zostały przerwane wybuchem Powstania Listopadowego.

PODCASTY I GALERIE