Neteisėtai padaryti: Chaplin z zazdrości zacząłby przeklinać

"Charlie Chaplin z zazdrości, że jesteśmy tacy dobrzy, stworzyłby pewnie kilka filmów wypełnionych po brzegi niemymi wulgaryzmami" - mówią w rozmowie z zw.lt śpiewający mimowie z grupy "Neteisėtai padaryti", Šarūnas Gedvilas i Rokas Petrauskas.

Bartek Borys
Neteisėtai padaryti: Chaplin z zazdrości zacząłby przeklinać

Fot. Sonata Kasparavičiūtė-Dobrovolskienė

Bartek Borys, zw.lt: Na początku lipca graliście na festiwalu „Bliuzo Naktys”. Wasza obecność na tej imprezie była dla mnie lekkim zaskoczeniem, bo blues to raczej nie jest muzyka, którą gracie. Była to jednak niespodzianka bardzo pozytywna. Zastanawia mnie, jak Wy sami moglibyście opisać swoją muzykę?

Rokas Petraukas: Lubimy zaskakiwać ludzi. Stworzyliśmy zupełnie nowy gatunek muzyczny, który na własne potrzeby nazywamy „mime rock”. Zawiera w sobie wszystkie istniejące gatunki muzyczne, a jedynym warunkiem, żeby grać taką muzykę, jest konieczność bycia mimem. A tak bardziej ogólnie – nasza muzyka to po prostu bomba pełna dobrego humoru.

Šarūnas Gedvilas: Nasza muzyka, ośmielę się to powiedzieć, łamie wszelkie bariery. Nie ma drugiego takiego zespołu, który grałby „mime rock”. Jesteśmy jedyni w swoim rodzaju. Jesteśmy – co tu dużo mówić – wyjątkowi. Muzyka, którą gramy, jest bardzo różnorodna i każdy, kto przyjdzie na nasz koncert, znajdzie coś dla siebie.

Obserwując Was na scenie, Wasze stroje, zachowanie czy make–up, trudno oprzeć się wrażeniu, że w Waszych koncertach chodzi o coś więcej, niż tylko o muzykę. Wygląda to jak połączenie muzyki i teatru, co zdają się sugerować chociażby tytuły Waszych piosenek, takie jak „Ponas Aktorius”. Czy tak jest w rzeczywistości? A jeśli tak, to dlaczego? Macie jakieś doświadczenie z teatrem?

R.: Tak, to prawda, miło nam, że to zauważyłeś. Jesteśmy bardzo blisko związani z teatrem. Można wręcz powiedzieć, że tulimy się niego najmocniej, jak to tylko możliwe, bo sami jesteśmy aktorami. Chcemy, by widzowie na naszych koncertach nie tylko mogli nas posłuchać, ale też nacieszyć swoje oczy, tak by w ich pamięci została nie tylko muzyka, ale wszystko to, co zobaczyli na scenie.

Š.: Każda grana przez nas piosenka jest dla nas pewnego rodzaju małym spektaklem. Zawsze staramy się zaangażować naszych słuchaczy, ich zmysł wzroku i słuchu, ich wyobraźnię, całe ich ciało. Dosłownie. A jednocześnie wcale nie chcemy tego robić. To właśnie dlatego wszyscy nas tak bardzo kochają! Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli raz staniesz się biały, nie będzie już dla Ciebie powrotu. To jest właśnie cud, który nazywa się teatrem.

Na swoim koncie macie póki co jedną płytę zatytułowaną „Skandalas”. Jak długo, zanim weszliście do studia, żeby nagrać ten materiał, graliście razem?

R.: Na festiwalu „Bliuzo Naktys” obchodziliśmy nasze pierwsze urodziny. Tak więc niezbyt długo. Ale my, aktorzy, nie jesteśmy zbyt biegli w matematyce, więc to, jak długo gramy razem, musisz policzyć sobie sam.

Š.: To prawda, ciężko w to uwierzyć, ale właśnie minął rok od dnia, w którym miał miejsce niewiarygodny skandal – mimowie zaczęli śpiewać! Ojciec chrzestny pantomimy, światowa legenda Marcel Marceau, prawdopodobnie dostałby zawału serca i umarł ponownie gdyby to zobaczył. A Charlie Chaplin z zazdrości, że jesteśmy tacy dobrzy, stworzyłby pewnie kilka filmów wypełnionych po brzegi niemymi wulgaryzmami.

Czy muzyka, którą gracie obecnie, jest efektem jakiejś ewolucji? Jakie dźwięki można było usłyszeć na Waszych próbach, kiedy zaczynaliście grać razem? Covery? A jeśli tak, to jakie kapele były Waszą inspiracją?

R.: Jesteśmy prawdziwymi punkami. Buntujemy się przeciwko utrwalonym opiniom, że mimowie nie mogą mówić. A spójrz tylko na nas – my śpiewamy! Buntujemy się przeciwko przekonaniu, że nikt nie słucha płyt CD. Publikujemy je, a co najlepsze, ludzie je kupują! Buntujemy się przeciwko taniej sławie. Od samego początku gramy tylko swoje piosenki
o świecie, który nas otacza i uważamy, że tylko w taki sposób możemy zdobyć serca i uszy naszych słuchaczy.

Š.: Nie mógłbym się z Tobą zgodzić bardziej, mój mały przyjacielu.

Na portalu muzycznym „SoundCloud” możemy za darmo wysłuchać Waszej płyty. Czy jest tak dlatego, że nie chcecie na niej jakoś specjalnie zarabiać? Czy po prostu wolicie dać ludziom szansę, by przed zakupem posłuchali Waszego materiału?

R.: W dzisiejszych czasach piractwo jest powszechne, tak więc zdecydowaliśmy się dać Wszystkim szansę na posłuchanie naszego debiutanckiego materiału przed podjęciem ewentualnej decyzji o zakupie płyty. Swoją drogą myślimy, że nawet jeśli nie masz odtwarzacza płyt CD (które wyszły ostatnio z mody), możesz cieszyć się ładnie wydaną płytą na swojej półce.

Š.: Jak to się mówi – prawdziwy rybak najpierw zwabia swoje ryby, a dopiero później zaczyna łowić. To jest właśnie to, co robimy. Oswajamy naszych słuchaczy po to, by w końcu złapać ich na nasz biały hak mima. A tak poważnie – chcemy dzielić się naszą muzyką ze wszystkimi, z całym światem. Chcemy, by zapraszali nas na koncerty nie tylko Japończycy, którzy swoją drogą myślą, że jesteśmy litewskimi gejszami, ale cały świat!

Co myślicie o samym festiwalu „Bliuzo Naktys”? Czy któraś z kapel, która na nim grała, zrobiła na Was większe wrażenie?

Moim zdaniem „Bliuzo Naktys” to najbardziej szczery i najbardziej prawdziwy festiwal, na jakim w życiu byłem. A jeśli chodzi o tegorocznych wykonawców, szczególnie podobała mi się kapela „Mood Sellers”.

Š.: Nasz festiwalowy debiut oceniam bardzo pozytywnie. Z pozostałych kapel najbardziej podobały mi się te, które grały bluesa. Dziękujemy bardzo organizatorom za zaproszenie i mamy nadzieję, że za rok uda nam się tam zagrać ponownie, tym bardziej, że w tym roku nie mieliśmy okazji zagrać wspólnie z Ariną Borumovą.

Jak się czuliście występując po gwieździe festiwal, jaką był Steven Seagal i jego kapela?

R.: Jeśli występ następnego dnia ciągle liczy się jako koncert „po Stevenie Seagalu” to mogę powiedzieć, że bardzo nam się to podobało;) Ludzie byli już rozgrzani. Dzięki Steven rozgrzewkę, jaką zapewniłeś naszej publiczności.

Š.: Cóż, Steven odwalił kawał dobrej roboty rozgrzewając naszą publikę. Naprawdę, doceniamy to. Kiedy już zorganizujemy naszą światową trasę koncertową na pewno nie zapomnimy o tym, by zaprosić Stevena jako nasz support.

Gdzie i kiedy w najbliższym czasie możemy zobaczyć Was na koncertach?

R.: 18 lipca gramy w Poniewieżu, 27 – go w Pajstrys, a 1 – go lipca na festiwalu Galapagai. Wszystkie informacje o naszych koncertach znaleźć można na naszej stronie internetowej: www.neteisetaipadaryti.lt.

Š.: Wszyscy są mile widziani! Przesyłam z tego miejsca najserdeczniejsze pozdrowienia dla wszystkich babć, dziewcząt oraz dzieci, które mnie kochają!

PODCASTY I GALERIE