Mistrzowie toru kolarskiego. Pierwsi polscy zdobywcy medalu olimpijskiego

28 lipca 1924 roku w Paryżu Polacy zdobyli pierwszy medal olimpijski w drużynowym wyścigu kolarskim na dochodzenie, na dystansie 4000 metrów. Wyczynu dokonali Józef Lange, Franciszek Szymczyk, Jan Łazarski oraz Tomasz Stankiewicz.

polskieradio.pl
Mistrzowie toru kolarskiego. Pierwsi polscy zdobywcy medalu olimpijskiego

Reprezentacja Polski w kolarstwie na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w 1924 roku. Zdobywcy srebrnego medalu na dystansie 4000 m drużynowo. Od lewej: Tomasz Stankiewicz, Jan Łazarski, Franciszek Szymczyk, Józef LangeFoto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Zajęcie drugiego miejsca przez polskich sportowców było prawdziwą niespodzianką. Nie spodziewano się zdobycia medali olimpijskich przez reprezentację Polski. Rzeczpospolita wciąż odczuwała skutki zniszczeń wojennych i miała problemy z przygotowaniem zespołu na zbliżające się igrzyska.

„Nie sprzedamy darmo skóry”

Wyścigi odbywały się na torze stadionu Vélodrome de Vincennes.

– Wystartowaliśmy z wiarą, że jednak nie sprzedamy darmo swojej skóry, chociaż poprzedni dzień nie rokował zbyt dobrych nadziei ze względu na słabszą formę Stankiewicza – wspominał jeden ze srebrnych medalistów, Franciszek Szymczyk.

Tomasz Stankiewicz wciąż odczuwał skutki zawodów w Kopenhadze, które odbyły się tuż przed igrzyskami olimpijskimi. W półfinałowym wyścigu, w którym nasi kolarze zmierzyli się z Francuzami, odpadł po przejechaniu kilometra. Polaków uratowało przebicie opony przez jednego z francuskich sportowców.

– W konkurencji pozostało tylko trzech kolarzy polskich i trzech francuskich. Walka była niezwykle zacięta. Wynik był ostatecznie taki, że wyprzedziliśmy Francuzów mniej więcej o dwadzieścia metrów – opowiadał Franciszek Szymczyk.

Wietrzny finał

Finałowy wyścig odbył się zaledwie po kilkudziesięciu minutach. Polacy zmierzyli się z Włochami, którzy byli w znakomitej formie.

– Wiał silny wiatr i postanowiliśmy pojechać w ten sposób, aby z wiatrem jechał Stankiewicz z Łazarskim, a pod wiatr miałem jechać z Langem. Na pierwszym kilometrze niewiele przegraliśmy – mówił Szymczyk.

Przed kolejną zmianą Józef Lange był tak podekscytowany osiągniętym przez siebie czasem, że zapomniał o kolejności jazdy i ponownie poprowadził drugie okrążenie. Wówczas kolejność jazdy pod wiatr wypadła na Tomasza Stankiewicza, który nie poradził sobie z wysiłkiem. Pozostali kolarze próbowali nadrobić stratę, ale nie udało już się dogonić Włochów.

– Zajęcie drugiego miejsca w tak silnej konkurencji było dla nas wielkim sukcesem i wielką radością – wspominał Franciszek Szymczyk w rozmowie z Polskim Radiem w 1972 roku.

PODCASTY I GALERIE