„Miłość bez końca” w DKP

"Widownia przeżywała wraz z nami każdy wiersz i każde słowo" - mówili po zakończeniu Salonu Poezji "Miłość bez końca" Monika Ziółkowska, Rafał Supiński, Max Fedorov i Karol Spytkowski. Spotkanie z poezją i muzyką w wykonaniu białostockich artystów odbyło się w DKP po raz drugi - i będą kolejne.

Małgorzata Kozicz
„Miłość bez końca” w DKP

Fot. Joanna Bożerodska

„Dzisiaj traktowaliśmy o miłości, o miłości do końca. Dlaczego miłość, dlaczego taki skład i dlaczego wrzesień? To ważny czas dla Polaków, kiedy w 1939 roku rozpoczęła się wojna. Chcieliśmy pokazać, jak wojna może wpłynąć na relacje miłości, zastanowić się, czy jest sens wojny w dzisiejszych czasach, co robi wojna z młodymi ludźmi, którzy się kochają. Tak jak w wierszu Tuwima „Do prostego ludu”, który mówi o tym, że my, zwykli ludzie, jesteśmy mięsem armatnim, czy rzeczywiście walczymy o ojczyznę, czy ktoś nam wmawia, że walczymy o ojczyznę, a tak naprawdę w dzisiejszych czasach chodzi o coś zupełnie innego, np. złoża ropy naftowej” – mówił w rozmowie z zw.lt Rafał Supiński.

„Tematy wynikają z przemyśleń o tym, co się dzieje na świecie. Poezja jest ponadczasowa i traktuje często o tym, co się działo kiedyś, a historia lubi się powtarzać. Rola sztuki polega na spojrzeniu krytycznym. Żeby usiąść, uzmysłowić sobie czy zacząć myśleć inaczej niż cała reszta. Chcielibyśmy, żeby człowiek, który przychodzi na nasze spotkania, utożsamił się z pewną postacią, z pewnym słowem” – dodał aktor.

Podczas pierwszego spotkania Salonu Poezji – w czerwcu – wykonawcy prezentowali twórczość A. Mickiewicza, C.K. Norwida, J. Kasprowicza, J. Lieberta, J. Słowackiego, K.I.Gałczyńskiego, S. Moniuszki. W niedzielny wieczór wileńscy widzowie usłyszeli poezję z dwudziestolecia międzywojennego. Jak zapowiadają artyści, w trakcie kolejnych spotkań, które planują w Wilnie, przedstawią poezję współczesną.

„Myślę, że widzowie dzisiaj przeżywali wraz z nami. Temat jest bardzo emocjonalny i staramy się od siebie dać jak najwięcej uczuć, serca, dotykając historii. Widownia wraz z nami przeżywa każdy wiersz, każde słowo. Do tego dochodziła muzyka, piosenka…Publiczność odbierała bardzo emocjonalnie” – powiedziała Monika Ziółkowska.

„Było bardzo miło, że już po raz drugi widzieliśmy te same twarze. Cieszymy się, że niektóre osoby przyszły ponownie, aby być z nami” – podkreślił Max Fedorov.

„Żyjemy w czasach slapstickowych, w szybkim rytmie, takie salony poezji powodują, że nagle wszystko zwalnia. Może nie wszystkim to się podoba, bo to jest inny odbiór, trzeba się skupić na słuchaniu słowa, a nie ma gotowego przekazu, tylko jest często ukryty. Po to też używamy między innymi dźwięków z offu, aranżacji, świateł, by tę poezję przekazać w innej formie, by nadać jej innego smaku” – zauważył Rafał Supiński.

PODCASTY I GALERIE