„Matka Boska Ostrobramska niech czystym naszym zamiarom błogosławi!”

Tym zwrotem 8 października 1920 r. zakończył swe wezwanie do ludności Wileńszczyzny „buntownik” generał Lucjan Żeligowski.

Tomasz Bożerocki
„Matka Boska Ostrobramska niech czystym naszym zamiarom błogosławi!”

Stulecie”buntu” gen. L. Żeligowskiego to okazja do refleksji nad tym wydarzeniem.„Bunt” L. Żeligowskiego możemy rozpatrzeć przez pryzmat historyzmu J. G. Droyzena i nie oceniać tego z dzisiejszej perspektywy pojęcia dobra i zła. Możemy oceniać te wydarzenia w kontekście filozofii K. Pomiana i twierdzić, że obie strony kierowały się swoimi ideałami i obie strony miały rację. Jednak zgodzić się można tylko z tym, że akcja wkroczenie wojsk gen. L. Żeligowskiego do Wilnanie tylko pogłębiła obustronny antagonizm, ale też i utrwaliła istniejące stereotypy, które przetrwały do dziś dnia i zatruwają obustronne relacje.

Geneza „buntu” generała Lucjana Żeligowskiego

W czasie niepomyślnej kampanii kijowskiej, kiedy Wojsko Polskie było w odwrocie na całej długości fontu, władze Polski gorączkowo szukały wsparcia państw Ententy. Wówczas na konferencji w Spa w lipcu 1920 r. władze Polski w obliczu premiera Władysława Grabskiego w zamian za pomóc w wojnie z bolszewikami zobowiązały się przekazać tymczasowo Wilno dla Litwy, co z resztą i nastąpiło tuż po konferencji. Jednak na konferencji w Spaprzewidziano, że ostateczny los Wilna rozstrzygnie siępo skończeniu działań wojennych. Pretensje Litwy do Wilna zostały też wzmocnione umową moskiewską z Rosją bolszewicką na mocy, której Wilno przyznano Litwie.

Jednak zmiana układu sił po bitwie warszawskiej, potężna kontrofensywa Wojska Polskiego, powodzenia militarne na Suwalszczyźnie stworzyły warunki do dalszych działań militarnych. Po latach naczelnik J. Piłsudski o tym czasie powiedział: „W tym czasie szczęście wojenne mnie się uśmiechało […].

Litwini pod wpływem niepowodzeń na Suwalszczyźnie,chcąc zapobiec ewentualnej utracie Wilna,zwrócili się do Polski z prośbą zawarcia rozejmu i zachowania status quo. Pierwsze rozmowy z mediacją Ligi Narodów odbyły się w Kalwarii 16 – 18 września, jednak wówczas nie osiągnięto porozumienia. Litwini nie chcieli słyszeć o przekazaniu Wilna dla Polski, natomiast strona polska grała na zwłokę, ponieważ w tym czasie szykowano się do operacji niemeńskiej, która miała ostatecznie rozstrzygnąć los kampanii 1920 r.

22 września rozpoczęła się operacja niemeńska, w czasie którejw rejonie Sejn przełamano pozycje litewskie i skierowano się na Druskienniki. 26 września strona polska zaproponowała kolejne negocjacje, tym razem w Suwałkach. Wobec przeważającej siły militarnej Polski, strona litewska przyjęła tę ofertę i rokowania odbyły się w Suwałkach od 29 września do 8 października. Wobec postanowień w Spa oraz pozycji Ligi Narodów nie można było po prostu iść i zająć Wilno, liczono się z opinią międzynarodową, możliwymi sankcjami.Dlatego rokowania w Suwałkach, które zaproponowała strona Polska to była fikcja, celem której było zabezpieczyć akcję zajęcia Wilna i osiągnąć sukces bez ewentualnych sankcji międzynarodowych.Negocjacje w Suwałkach zostały uwieńczone podpisaniem rozejmu 7 października, który miał obowiązywać od godziny 12-tej 10-go października. Układ suwalski ograniczył ruchy Wojska Polskiego na linii Orany – Bastuny. W czasie negocjacji oraz w samej umowie rozejmu nie było mowy o Wilnie.

Naczelnik państwa J. Piłsudskiwezwawszy do siebie generała Lucjana Żeligowskiego, zaproponował mu symulując bunt zająć Wilno. Generał L. Żeligowski tak o to po latach wspominał słowa naczelnika J. Piłsudskiego:

Ani państwa koalicji ani Ligi Narodów, ani rząd, ani społeczeństwo polskie nie rozumieją sprawy Litwy, wszyscy chcą pokoju i nikogo ani Litwa, ani Wilno nic nie obchodzą. Premier polski już prawie oddał w Spa Wilno Waldemarasowi. Jeżeli tego Wilna nie uratujemy to historycy nam nigdy tego nie darują. Mało tego. Musimy uczynić wysiłek, ażeby odbudować Litwę historyczną. Zrobić to może tylko sama ludność za pomocą Litewsko-Białoruskiej dywizji. Trzeba zorganizować powstanie, wszystkich mamy przeciwko sobie. Może przyjść chwila, że pan będzie miał przeciwko sobie nie tylko opinię świata, ale i Polski. Może nadejść chwila, że nawet ja będę zmuszony pójść przeciwko panu. Trzeba będzie wszystko wziąć na siebie.

Ponieważ gen.L. Żeligowski, był oddany naczelnikowi,dlatego bez wahania się odpowiedział:

Biorę na siebie całą sprawę.

Gen. L. Żeligowski później napisał:

Był to okres, kiedy zakończyła się bitwa na Niemnie. Droga do Kowna i Wilna była otwarta. „Litwini” szli na rękę z armią Tuchaczewskiego i za to otrzymali Wilno. Logika przemawiała za tym, że oba te miasta muszą być zajęte. Lecz marszałek nie chciał tego.

Gen. L. Żeligowski całkowicie popierał naczelnika J. Piłsudskiego, ponieważ także uważał, że Wilno ma być polskie. Swe przekonania utrwalił faktem, że Litwini zdradzili Polskę oraz Europę podpisując w lipcu 1920 r. umowę z Rosją bolszewicką. Na mocy tej umowy dla Litwy zostało przyznane Wilna w zamian za pozwolenie przemarszu wojskom bolszewickim przez terytorium Litwy atakując nie tylko Polskę, lecz całą Europę. Dlatego gen. L. Żeligowski nie miał wahał się realizując plan naczelnika.

W czasie rozmowy ustalono, że podczas trwania rokowań w Suwałkach, gen. L. Żeligowski wystosuje list do naczelnika J. Piłsudskiego. W liście tym miało być postawione pytanie co Rząd Polski zamierza zrobić z Wilnem zajętym przez Litwę. Piłsudski miał odpowiedzieć, że niestety nic na to zaradzić nie może bo Polskę zobowiązują międzynarodowe postanowienia. Odpowiedź naczelnika J. Piłsudskiego musiała stać się przyczyną „buntu”.Wybór gen. L. Żeligowskiego oraz jego Litewsko-Białoruskiej dywizji na realizatorów planu naczelnika J. Piłsudskiego był logiczny. Jednostka ta złożona w większej części przez mieszkańców Wileńszczyzny, Grodzieńszczyzny jak najbardziej odpowiadała dla zrealizowania akcji nieposłuszeństwa i chęci zachowania polskiego Wilna.

„Bunt” Żeligowskiego

W pierwszych dniach października gen. L. Żeligowski udał się do Grodna, gdzie zaczęto formować rząd, czyli tzw. Komisję Rządzącą na czele której stanął Witold Abramowicz. W całym przedsięwzięciu generałowi też towarzyszyli generał Rządkowski oraz pułkownicy Rybickii Bobiatyński. Prócz dywizji Litewsko-Białoruskiej generał miał do dyspozycji mały oddział dowodzony przez Mariana Kościałkowskiego. Dywizja miała iść na Wilno traktem Lida – WilnoprzezRudomino, a pułk jazdy przez Turgiele i Niemenczyn miał wejść do miasta od wschodu.Oddział M. Kościałkowskiego musiał posuwać się przez Ejszyszki, Rudniki i Sorok-Tatary. Tym samem oddział ten musiał odciąć Litwinów od kolei Wilno-Kowno w okolicy Landwarowa i tymczasowo powstrzymać ewentualną odsiecz Litwinów.

Stereotypowo uważa się, że wszyscy żołnierze gen. L. Żeligowskiego czekali wymarszu na Wilno. Jednak w rzeczywistości nastroje były bardzo różne. Wilnianie oraz mieszkańcy Wileńszczyzny czekali wkroczenia do Wilna, natomiast ci co nie pochodzili z tych terenów nie mieli najmniejszej ochoty walczyć o obce im Wilno. Co więcej, część oficerów tuż przed akcją zrezygnowało z udziału, motywując się tym, że nie chcą być nielojalni wobec Polski. Dla tych ludzi wojna była już skończona, oni chcieli odpoczynku a cała ta awantura nie zapowiadała się atrakcyjnie. W swoich wspomnieniach gen. L. Żeligowskiego miał z tego powodu wielki żal, ponieważ wiedział, że to może zdezorganizować całą akcję.

Akcja rozpoczęła się 6 października, kiedy gen. L. Żeligowski przybył do Woronowa i wraz ze swym sztabem omówił przebieg przyszłej operacji wileńskiej. 7 października wyjechano do Ejszyszek, gdzie oddział M. Kościałkowskiego zajął pozycje wyjściowe. Właśnie tam, jeszcze kilku oficerów, odmówiło wzięcia udziału w operacji wileńskiej. Oficerowie, którzy nie byli wtajemniczeni w kulisy operacji, otwarcie zaczęli twierdzić, że to jest osobiste wystąpienie Żeligowskiego nie tylko przeciwko Litwie, ale też przeciwko Polsce, układom międzynarodowym.Wobec tego nie mogą brać udziału w buncie. To właśnie wśród oficerów dywizji Litewsko-Białoruskiej pojawiło się pojęcie „buntu” Żeligowskiego. Gen. L. Żeligowski pisał:

I wtedy nie wiadomo skąd padło słowo „bunt”. Nie wiem kto je wymyślił, lecz bardzo mi ono zaszkodziło i o mało nie popsuło całej sprawy. Bo nam nie trzeba było buntować. My wracaliśmy do domu. Tego nikt nie mógł nam zabronić.[…] Wilno już s Spa było prawie oddane Żmudzinom, lojalizm wojskowy wzdrygał się na myśl działania wbrew rozkazowi. Bałem się rzeczywistego buntu, odmowy wymarszu jutro. Bo ani Warszawa, ani polskie dowództwo rozkazutakiego wydać nie mogło. Bezsenna noc z 7 na października była jedną z najcięższych w moim życiu. Odpowiedzialność przez światem zwiększyła się jeszcze odpowiedzialnościąprzed własnym wojskiem.

8 października 1920 r. oddziały dowodzone przez gen. L. Żeligowskiego rozpoczęły operację wileńską i przekroczyły linię demarkacyjną wytyczoną w Suwałkach. Pierwszym celem były podwileńskie Jaszuny, tam też były pierwsze potyczki z oddziałami litewskimi. Początek operacji był pomyślny, straty własne tylko 2 zabitych, natomiast wzięto do niewoli całą kompanię litewską. Jak później okazało się jedynie w Jaszunach oraz Kuprianiszkachoddziały litewskie stawiły opór oddziałom gen. L. Żeligowskiego.9 października pierwsze oddziały gen. L. Żeligowskiego wkroczyły do Wilna, które zostało zajęto bez walki.Litwini wycofali się przed Polakami.

Generał L. Żeligowski tak o to opisał reakcję mieszkańców Wilna:

W całym mieście zapanował bezgraniczny entuzjazm. Cała ludność wysypała na ulice. Pieśni, okrzyki i płacz mieszały się ze sobą. Z wojska i ludności powstał jeden wielki tłum. Każdy chciał coś ofiarować drugiemu. Szeregi stanęły. Żołnierzom całowano ręce, ściskano, obejmowano konie.” Warto zaznaczyć, że nie wszyscy cieszyli się z tego. Część okien domów były pozamykane i to były okna Litwinów, którzy boleśnie przeżywali te wydarzenia.

Po wkroczeniu do Wilna, gen. L. Żeligowski wraz ze sztabem rozlokował się w hotelu George’a. Tam właśnie w hotelu odbyło się spotkanie z przedstawicielami państw Ententy oraz Niemiec. Delegacji międzynarodowej przewodniczył angielski generał Burt, który okazał swe niezadowolenie i żądał wyjaśnienia jakim prawem Wilno zostało zajęte. Jednak rozmowa była krótka, gen. L. Żeligowski nie tłumaczył się ze swych działań i zażądał opuszczenia Wilna przez przedstawicieli innych państw oraz Litwy do 12 h. 10 października.

12 października 1920 roku generał Żeligowski ogłosił powstanie tak zwanej Litwy Środkowej. Tym aktem politycznym została uwieńczona rozpoczęta 8 października operacja wileńska.

Epilog

Ironią losu jest to, że sam gen. L. Żeligowski rozczarował się dalszymi posunięciami J. Piłsudskiego. W szczególności martwił się z powodu postanowień traktatu ryskiego z 1921 r. na mocy którego Rosja bolszewicka zachowała spore tereny zamieszkane przez Polaków. Tak o to ocenił gen. L. Żeligowski te posunięcia: „Zamiast zbierania własnych ziem i nasycania ich nowymi myślami gospodarczymi i społecznymi, Polska pozbywała się własnej ludności, wielkiego planu politycznego, który obowiązywał na Litwie.

PODCASTY I GALERIE