Litewsko–polski traktat

26 kwietnia 1994 r., w Wilnie prezydent Litwy Algirdas Brazauskas oraz prezydent Polski Lech Wałęsa podpisali Traktat o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy. Zapisy, które znalazły się w obustronnym traktacie, były odzwierciedleniem trudnej historii obu narodów. Historii, która niestety i dzisiaj ciąży na polityków obu państw.

Tomasz Bożerocki
Litewsko–polski traktat

Fot. Joanna Bożerodska

Przed traktatem była deklaracja

Prace nad obustronną deklaracją rozpoczęto w końcu 1990 r. i wzorem posłużyła polsko-ukraińska deklaracja z 13 października 1990 r., w której podkreślono, że strony odmawiają jakichkolwiek obustronnych pretensji terytorialnych.

Pierwsza wymiana wstępnych dokumentów między Litwą a Polską nastąpiła w lutym 1991 roku. Jednak faktycznie do sierpniowego puczu 1991 r. za bardzo nie posunięto się do przodu w tej sprawie. Chociaż Polska de facto uznała niepodległość Litwy, jednak wciąż brakowało uznania de jure. Polska wówczas próbowała lawirować – wspierać dążenia niepodległościowe państw sąsiednich, ale tym samym zachowywać dobre relacje z ZSRS. Negocjacje utrudniła także decyzja Najwyższej Rady Litwy o rozwiązaniu rad rejonów wileńskiego oraz solecznickiego i wprowadzeniu bezpośredniego zarządu na okres 6-iu miesięcy, która została podjęta we wrześniu 1991 roku. Chociaż ze strony litewskiej nastąpiły zapewnienia, że po tym okresie zostaną przeprowadzone ponowne wybory, jednak 24 marca 1992 r. okres ten wydłużono.

Prace nad obustronną deklaracją nabrały obrotów dopiero jesienią 1991 r., gdy ZSRS już liczyło ostatnie godziny swego istnienia. 2 września niepodległość Litwy została uznana przez Stany Zjednoczone, 5 września podobną decyzję podjął rząd Polski. Tym samym Polska stała się siedemnastym krajem, który uznał Litwę de jure i to pozwoliło przyspieszyć prace nad obustronną deklaracją.

W listopadzie 1991 r. w Wilnie rozpoczęła swoją działalność polska ambasada. Pierwszym istotnym wydarzeniem w stosunkach z niepodległą Litwą była wizyta ministra Krzysztofa Skubiszewskiego w Wilnie 12–14 stycznia 1992 roku. 13 stycznia podpisano pierwszy akt normujący wzajemne stosunki – Deklarację o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy. Deklarację w Wilnie podpisali ministrowie spraw zagranicznych Litwy i Polski – Algirdas Saudargas i Krzysztof Skubiszewski. Dokument gwarantował poszanowanie suwerenności, granic, rezygnację z jakichkolwiek roszczeń terytorialnych, prawo używania własnego języka przez mniejszości narodowe oraz ochronę dziedzictwa kulturowego po obu stronach granicy.

Podpisanie deklaracji miało zagwarantować osiągnięcia prędkiego porozumienia w sprawie umowy o dobrosąsiedzkich stosunkach. Jednak mimo podpisania deklaracji sprawy nie układały się zbyt dobrze. Negocjacje utrudniał fakt rozwiązania rad samorządów i wprowadzenie bezpośredniego zarządu, który w marcu 1992 r. został przedłużony. Strona polska robiła nacisk, że Litwa musi przestrzegać europejskich standardów praw mniejszości narodowych i jak najprędzej przeprowadzić wybory w rejonach solecznickim oraz wileńskim. Także strona litewska żądała od Polski potępienia akcji generała Lucjana Żeligowskiego i uznania okupacji Wilna oraz Wileńszczyzny. Obustronne żądania stały się trudną barierą do pokonania.

Traktat o dobrosąsiedzkich stosunkach

Strona polska swój projekt traktatu przyszykowała już w maju 1992 r., natomiast strona litewska dopiero zaczynała swoje prace nad preliminarną treścią traktatu. W styczniu 1993 r. Polska przekazała Litwie swój projekt umowy. Litwa swoją wersję umowy przekazała Polsce dopiero w czerwcu 1993 roku. Różnica czasowa wynikała, po pierwsze, z trudności w negocjacjach prowadzonych wśród różnych sił politycznych, a po drugie, z zachodzących zmian na arenie politycznej Litwy – wyborów parlamentarnych oraz prezydenckich. Prawdopodobnie zwycięstwo lewicy we wszystkich wyborach umożliwiło przyśpieszenie prac nad treścią umowy.

W latach 1992–1994 podpisywano kolejne umowy regulujące m.in. szczegóły współpracy gospodarczej i transgranicznej. Jednak ogólny charakter umowy z 13 stycznia 1992 r. sprawiał, że stawało się konieczne jak najszybsze doprecyzowanie zapisów deklaracji. Przygotowanie szczegółowego traktatu zajęło dwa lata. Podczas negocjacji wielkim problemem okazały się litewskie żądania wprowadzania do traktatu zapisu o „potępieniu polskiej okupacji części litewskiego terytorium w latach 1920–1939”. Zapis ten był szczególnie lansowany przez przedstawicieli litewskiej prawicy. Przyjęcie takiego zapisu było nie do przyjęcia przez stronę polską. Ostatecznie uzgodniono, że odniesienia do historii znajdą się w preambule do traktatu: „Świadomość dobrych i złych kart z historii naszych państw ma służyć utrwalaniu wzajemnego zrozumienia pomiędzy narodami polskimi i litewskimi w jednoczącej się demokratycznej Europie.”.

Ten kompromisowy zapis można uznać za sukces socjaldemokratów i ówczesnego ministra spraw zagranicznych Litwy Povilasa Gylisa. Właśnie przejęcie prac nad treścią umowy przez ministerstwo spraw zagranicznych (kierowaną przez lewicę) nie pozwoliło dla prawicy lansować swoich pomysłów. Otóż początkowo za przygotowanie treści traktatu był odpowiedzialny parlamentarny komitet spraw zagranicznych mocno zdominowany przez Vytautasa Landsbergisa, Kazysa Bobelisa, Emanuelisa Zingerisa oraz Algirdasa Saudargasa, którzy żądali uznania okupacji Wilna.

Kolejnym przełomem w negocjacjach nad treścią traktatu była wizyta Przewodniczącego Sejmu RL Česlovasa Juršėnasa w Polsce w grudniu 1993 roku. Prawdopodobnie to wówczas uzgodniono ten dziwny (zaproponowany przez stronę Polską), ale istotny dla strony litewskiej zapis o integralności „aktualnych terytoriów ze stolicami w Warszawie i Wilnie”. Z punktu widzenia strony litewskiej, było to jednoznaczne potwierdzenie przez stronę polską, że Polska nie ma wobec Litwy jakichkolwiek pretensji terytorialnych. Tego typu zapis jednocześnie nie podważał przedwojennej legalności przynależności Wilna oraz Wileńszczyzny do Polski. Istne kompromisowe rozwiązanie. Być może, ten kompromis został przyjęty przez stronę litewską, widząc w Polsce potencjalnego sojusznika w dążeniu do przystąpienia do Unii Europejskiej oraz NATO. Polska w tym czasie w tych kwestiach była bardziej posunięta do przodu.

Traktat również zapowiedział zacieśnienie współpracy polsko-litewskiej na arenie międzynarodowej. Oba państwa wykluczały też jakąkolwiek pomoc dla państw trzecich, które dążyłyby do ataku na jedną ze stron zawartego traktatu. Pozostałe artykuły dokumentu dotyczyły współpracy w sprawie transportu, łączności, kultury, oświaty, ochrony środowiska i zwalczania przestępczości. Dla obu stron niezwykle istotny był punkt drugi, w którym podkreślano poszanowanie suwerenności i ustalonych granic państwowych. Oba państwa zobowiązywały się do poszanowania praw mniejszości, m.in. przez wspieranie ich działalności kulturalnej. Dla strony litewskiej niezwykle trudne do przyjęcia było wdrożenie do umowy zapisów o zapisie nazwisk w zgodzie z językiem mniejszości narodowej. Chyba nie będzie błędnym stwierdzenie, że ten punkt i dzisiaj wciąż jest bardzo trudny do zrealizowania. Dla przykładu, dzisiejszym rządzącym jest bardziej aktualne zalegalizowanie narkotyków, aniżeli uregulowania sprawy nazwisk obywateli Litwy. Szkoda, że maryha jest bardziej ważna. Widocznie, Polak jest większym zagrożeniem dla Litwy, aniżeli narkotyki…

Po długich negocjacjach, dopiero 18 marca 1994 r. ministrowie spraw zagranicznych Polski i Litwy parafowali Traktat o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy. 26 kwietnia został on podpisany przez prezydentów obu państw. Okazją była wizyta Lecha Wałęsy w Wilnie. Podróż oraz podpisanie tak długo uzgadnianego traktatu uznano w obu stolicach za sukces oraz podstawę do rozwoju kontaktów między dwoma narodami.

Podpisanie traktatu w Wilnie także można nazwać sukcesem polskiej myśli politycznej na emigracji. Już od lat pięćdziesiątych ogromna część wysiłków intelektualnych polskiej emigracji była nakierowana na przygotowanie programu polityki wobec państw, które mogłyby uzyskać niepodległość w momencie upadku imperium sowieckiego. Szczególnie wiele miejsca poświęcano tej sprawie na łamach paryskiej „Kultury”.

Podstawowym założeniem kreślonej w Paryżu polityki było stwierdzenie, że stosunki z narodami Europy Wschodniej muszą być oparte na zasadzie partnerstwa, a nie dominacji. Jerzy Giedroyc oraz jego otoczenie uważało, że dla poprawnego ułożenia stosunków z Ukrainą, Litwą i Białorusią (państwami ULB) konieczne jest wyrzeczenie się jakichkolwiek dążeń rewindykacyjnych.

Postscriptum

W kolejnych latach stosunki polsko-litewskie zostały zdominowane przez wspólne dążenia do przystąpienia do NATO oraz Unii Europejskiej. Symbolem polskich wysiłków na rzecz poprawy stosunków z Litwą był wybór Wilna jako pierwszego celu podróży prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. W przemówieniu wygłoszonym w stolicy Litwy stwierdził, że „nie ma bezpiecznej Polski bez bezpiecznej Litwy”. Te słowa niczym stały się odwrotnym twierdzeniem, że bez wolnej Polski nie ma wolnej Litwy.

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych zacieśniono także współpracę wojskową, która miała przygotowywać Litwę do integracji z Sojuszem Północnoatlantyckim. Polska przystąpiła do NATO w 1999 roku. Litwa stała się członkiem NATO w 2004 r. i w tym samym roku Polska i Litwa przystąpiły do UE.

Dzisiaj już w wielu kwestiach trudnej przeszłości są osiągnięte kompromisy albo przynajmniej (w jedną lub drugą stronę), nie bulwersuje fakt, że w pewnych kwestiach możemy mieć różne zdania.

Radykalnie nastawiony J. Giedroyc był zdania, że zasadniczym elementem pojednania Polaków i tych trzech narodów musi być rezygnacja z dyskusji na temat odpowiedzialności za zbrodnie popełniane na Polakach w trakcie II wojny światowej przez Ukraińców i Litwinów. Cieszę się, że w tej kwestii nie usłuchano J. Giedroycia i nie unikamy trudnych dyskusji.

Cieszy fakt, że historia Armii Krajowej nie wywołuje wyłącznie negatywnych konotacji w społeczeństwie litewskim, które już potrafi dostrzec wiele pozytywnych wątków w działalności AK na Litwie. Niezmiernie cieszy też i to, że potrafimy dostrzec w naszej historii wątki współpracy. Jednak bolesne jest to, że sprawy polskiej mniejszości narodowej nie są tak ważne i wciąż są w cieniu, tak jakby na drugim planie. Bardziej jest istotna sprawa kwestia legalizacji narkotyków. Bolące jest też to, że po 27-iu latach od dnia podpisania umowy, po tylu kurtuazyjnych obustronnych wizytach liderów obu państw, jak dotąd żadna wspólna delegacja najwyższych władz państwowych nie wstąpiła na Rossę, do Glinciszek, Dubinek czy Ponar.

Na podstawie:

SIRUTAVIČIUS, Vladas. LOPATA, Raimundas. „Lenkiškasis“ istorijos veiksnys Lietuvos politikoje. Vilnius 2011.

https://dzieje.pl/aktualnosci/25-lat-temu-zostal-podpisany-polsko-litewski-traktat-o-wspolpracy-0

http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19950150071/O/D19950071.pdf

https://bazhum.muzhp.pl/media//files/Wschodnioznawstwo/Wschodnioznawstwo-r2013-t7/Wschodnioznawstwo-r2013-t7-s77-99/Wschodnioznawstwo-r2013-t7-s77-99.pdf

PODCASTY I GALERIE