Leopold Staff. Wciąż inny, zawsze aktualny

Jeden z najwybitniejszych pisarzy XX wieku zmarł 31 maja 1957 roku. To był koniec długiego życia poety, który należał aż do trzech epok polskiej literatury.

polskieradio.pl
Leopold Staff. Wciąż inny, zawsze aktualny

Foto: CAF / PAP

Leopold, syn Františka Staffa, lwowskiego cukiernika, ukończył C. K. V Gimnazjum we Lwowie, a w latach 1897-1901 studiował prawo, filozofię i romanistykę na Uniwersytecie Lwowskim. Pierwszy tom poezji wydał na samym początku XX wieku. „Sny o potędze” ukazały się w 1901 roku, w szczytowym okresie rozwoju Młodej Polski.

Czerpiąc obficie z tradycji kierunku, 23-letni artysta stał się zarazem krytykiem jego dekadenckiego nurtu. Przełamał młodopolski pesymizm i skierował się w stronę afirmacji życia w jego złożoności i bogactwie.

Był to wynik poszukiwań literackich prowadzonych już od pewnego czasu. Jeszcze jako student wygłosił w 1900 roku odczyt „Rekonwalescencja końca wieku”, w którym postulował m.in., aby „znaleźć upodobanie w życiu, nauczyć się je cenić, nauczyć się czuć jego rozkosze, jego piękno, to, co w nim jest dobre”.

Kolejnymi książkami dawał wyraz swojemu przywiązaniu do idei przezwyciężenia egzystencjalnej nudy. W nastrojowym „Dniu duszy” z 1903 roku (ze słynnym lirykiem „Deszcz jesienny”) i innych tomikach coraz silniej objawiała się chęć wyrażenia (w duchu nie tylko franciszkańskim) harmonii świata i aktywnej zgody na życie.

Kształtowana wówczas „poezja zwyczajności” splatała się, wraz z kolejnymi zbiorami wierszy, z filozofią czerpiącą wiele z idei epikurejskich czy stoickich. Pod wpływem twórców francuskich Staff przeszedł przez okres poetyki klasycyzmu, a po I wojnie światowej zrewolucjonizował polską literaturę tomem poezji awangardowej „Ścieżki polne” (1919). W kolejnych tomach poświęcił się liryce miłosnej, doświadczeniom religijnym i zachwytom nad majestatem przyrody.

„Zmienność Staffa wprawiała współczesnych w zakłopotanie, ponieważ prawie zawsze był aktualny; a przy samym końcu życia, po drugiej wojnie światowej, znalazł się pod wpływem bardzo młodych poetów” – pisał o poecie Czesław Miłosz.

W okresie międzywojennym, gdy Staff przekroczył czterdziestkę, młodsi koledzy z grupy poetyckiej Skamander obrali go na swego duchowego przywódcę. Jego twórczość była wzorem dla poetów z kawiarni Pod Picadorem, którzy chcieli wyrazić zarówno zachwyt nad życiem i codziennością, jak i przywiązanie do dawniejszych tradycji literackich.

Sam Leopold Staff, zawsze aktywnie uczestnicząc w życiu literackim, również od strony instytucjonalnej (był m.in. prezesem Polskiej Akademii Literatury), inspirował się młodymi artystami, nawet jako 70-latek.

„Staff był przyjazny młodym, cenił ich i obserwował ich twórczość” – pisze Irena Maciejewska w książce „Leopold Staff”. „W dwudziestoleciu łączyła go przyjaźń z młodszym o pokolenie Tuwimem. Po wojnie (…) zaprzyjaźnił się z debiutującym wówczas Różewiczem, którego poezję, tak niepodobną do własnej, wysoko cenił. Przez kontakt ze współczesnością odnawiał własną poezję. Pozostał do końca otwarty na coraz to nowe formy życia i sztuki” – dodaje.

W połowie lat 50. dobiegający osiemdziesiątki Leopold Staff rozpoczął przygotowania do zamknięcia swojej biografii. Pracował nad odtworzeniem pamiętników, które spłonęły podczas Powstania Warszawskiego (przedsięwzięcia tego nigdy nie ukończył). Wydał pięciotomowe „Wiersze zebrane”, w których umieścił wszystkie książkowe wydania swojej poezji, z wyjątkiem „Dziewięciu muz” (tomik ukazał się rok po śmierci autora).

– Był jednym z pierwszych XX-wiecznych starych poetów. I umiał być starym poetą – mówiła w 2017 roku historyk literatury prof. Anna Czabanowska-Wróbel.

W jednym z ostatnich wierszy Leopolda Staffa czytamy: „Zostanie po mnie pusty pokój / I małomówna, cicha sława”. – To jedna z najlepszych autocharakterystyk Staffa. W ciągu swego długiego artystycznego życia zaproponował sporo formuł, które wyrażały jego twórczość, niewiele zaś znajdziemy u niego wypowiedzi bezpośrednio odnoszących się do jego biografii – powiedziała prof. Anna Czabanowska-Wróbel.

14 marca 1957 roku umarła żona Leopolda Staffa. Pod koniec maja tego roku poeta spalił papiery osobiste i wyjechał do Skarżyska-Kamiennej do swojego przyjaciela ks. Antoniego Boratyńskiego. Odszedł 31 maja. 3 czerwca pochowano go w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach.

PODCASTY I GALERIE