Krystyna Janda: Ten spektakl jest wyznaniem miłości do Lecha Wałęsy

„Jest to jeden z najbardziej żywych związków z publicznością, jaki można sobie wyobrazić. Opowiadając życie pani Danuty Wałęsy, podając tyle dat, szczegółów, jednocześnie opowiadam o życiu tych ludzi, którzy siedzą na widowni” - powiedziała o swoim monodramie „Danuta W.” wybitna polska aktorka Krystyna Janda, gość specjalny tegorocznego Tygodnia Filmu Polskiego w Wilnie. Dziś wieczorem wileńscy widzowie obejrzą sztukę, o której Lech Wałęsa powiedział, że w 97,5 proc. jest prawdą. Po spektaklu odbędzie się spotkanie z Danutą Wałęsą i Krystyną Jandą.

Małgorzata Kozicz

Sztuka, która zostanie pokazana w Wilnie, powstała na podstawie autobiografii Danuty Wałęsy „Marzenia i tajemnice”. W książce tej autorka opowiada o sobie, swojej rodzinie i burzliwej historii Polski ostatnich dekad.  O wydarzeniach wspaniałych, ale też o cenie, którą przyszło jej zapłacić jako żonie lidera Solidarności, pierwszego prezydenta wolnej Polski.

„Wiele osób namawiało mnie do napisania książki, mówiąc – miałaś takie ciekawe życie, tyle przeżyłaś, spotykałaś się z takimi wielkimi ludźmi, mogłabyś to wszystko opisać. Znałam dziennikarza Piotra Adamowicza i przy namowie mego syna Jarosława podjęłam decyzję, że pan Piotr spisze to, co opowiem. Przygotowanie trwało 2 lata, było ogromnie dużo materiału, który trzeba było opracować. Książka została wydana trzy lata temu i jest przetłumaczona na kilka języków: portugalski, rumuński, czeski, bułgarski, ukraiński, a ostatnio francuski” – mówiła podczas spotkania z dziennikarzami w Instytucie Polskim Danuta Wałęsa.

 Zrozumiałam, jaki to wspaniały materiał, jaka szansa dla teatru na żywy spektakl, na kontakt z publicznością

„Pół roku po ukazaniu się książki, którą oczywiście natychmiast przeczytałam, zadzwonił telefon z propozycją, czy nie chciałabym z tej książki zrobić przedstawienia. Najpierw doznałam szoku, a już w następnej minucie zrozumiałam, jaki to wspaniały materiał, jaka szansa dla teatru na żywy spektakl, na kontakt z publicznością. Natychmiast się zgodziłam. Pani Danuta z panem Piotrem zgodzili się, żebym to ja zrobiła adaptację tej książki, co było dla mnie bardzo ważne, bo wiedziałam że przygotowuję materiał dla siebie” – opowiadała Krystyna Janda.

Jak podkreśliła aktorka, na scenie nie udaje ona Danuty Wałęsy.

„Gram to minimalistycznie, najbardziej szlachetnie jak można, nie udaję pani Danuty, bo opowiadam tę historię w imieniu wszystkich kobiet na świecie, a przede wszystkim wszystkich Polek. Moim zdaniem jest to historia prawie antyczna i uniwersalna” – stwierdziła K. Janda.

„Jest to jeden z najbardziej żywych związków z publicznością, jaki można sobie wyobrazić. Opowiadając życie pani Danuty, podając tyle dat, szczegółów, jednocześnie opowiadam o życiu tych ludzi, którzy siedzą na widowni. Graliśmy spektakl już około 120 razy i jest odbierany bardzo żywo. Nie zdarzyło się w Polsce, żeby widownia nie wstała po spektaklu. Może tylko raz, w Szczecinie, dlatego że w spektaklu mowa o strajku w Stoczni Gdańskiej, a Szczecin ma bez przerwy jakiś problem z tego powodu” – żartowała Krystyna Janda.

Aktorka zwróciła uwagę, że w książce Danucie Wałęsowej i Piotrowi Adamowiczowi udało się z wielkim wyczuciem zrównoważyć dwie sprawy – życie osobiste i opowieść o Polsce.

Ta książka jest w pewnym sensie wyznaniem miłości do męża, podmiotem lirycznym jest niewątpliwie Lech Wałęsa

„Jest to książka koncyliacyjna. Wyszła w momencie, gdy awantury w polskim życiu publicznym osiągnęły absolutny stopień wrzenia. Gdy pojawiła się, media polskie starały się wyciągnąć z niej sensacyjne wiadomości, skłócić państwa Wałęsów. Tymczasem ta książka jest w pewnym sensie wyznaniem miłości do męża, podmiotem lirycznym jest niewątpliwie Lech Wałęsa, a cała historii Polski jest bardzo istotnym elementem. Dlatego z tą książką jest Polakom dobrze” – mówiła Krystyna Janda.

Autorka książki nie miała wpływu na sztukę teatralną.

„Spotkałyśmy się w Świnoujściu, pani Krystyna przyjechała, by zapytać o moje uwagi, powiedziałam jednak, że nie będę ingerować.
Obejrzałam prapremierę w Gdańsku. Nie lubię się wtrącać ludziom jak coś robią, ja oglądam rezultaty” – zaznaczyła Danuta Wałęsa.

„Premiera gdańska była największą traumą zawodową, jaka mi się przytrafiła w życiu” – wyznała z kolei Krystyna Janda, opowiadając anekdotę związaną z pierwszym pokazem spektaklu.

Niech pani się nie przejmuje, pani Krysiu. Ja też nie pamiętam dat urodzin moich dzieci

„Na premierę przyszedł pan prezydent Wałęsa. Powiedziałam mu przed przedstawieniem – panie prezydencie, niech pan pamięta, ten spektakl to wielkie wyznanie miłości do pana. Na co pan prezydent odpowiedział: Mam w życiu ważniejsze sprawy niż miłość. Ale widziałam że jest naprawdę zdenerwowany i podziwiam jego odwagę. Przyjść do teatru i wśród ludzi usłyszeć o sobie, nie będąc do końca pewnym, co to będzie, bo dziennikarze mu mówili, że źle – to jest wielka odwaga. Powiedziałam mu, że mnie ta historia tak wzrusza i tak dotyka, że bez przerwy płaczę na scenie, nie mogę tego zagrać. Na co pan prezydent powiedział: Pierwsza łza i wychodzę. Państwo poszli na widownię, zrobiło się ciemno, wyszłam. Spektakl zaczyna się od wymienienia imion i dat narodzin wszystkich dzieci. Przy trzecim dziecku spojrzałam na widownię i zobaczyłam panią Danutę i męża naprzeciwko mnie. Zobaczyłam twarze ludzi, o których życiu opowiadam. Nagle wybuchł we mnie pożar jakiejś histerii. Po prostu kucnęłam, nie mogłam dalej mówić. Mówię – nie dam rady tego zagrać. Na co z ciemności rozległ się głos pana prezydenta – „Niech pani się nie przejmuje, pani Krysiu. Ja też nie pamiętam dat urodzin moich dzieci”.

Ostatecznie monodram spodobał się Lechowi Wałęsie – uznał, że w 97,5 procenta odpowiada prawdzie.

Pytana przez litewskich dziennikarzy, czy w swojej książce poruszyła wątki polsko-litewskie, Danuta Wałęsowa zaprzeczyła.

Marzę, by Litwa i Polska były jak brat i siostra

„Mogę powiedzieć jedynie o swoich marzeniach. Marzę, by Litwa i Polska były jak brat i siostra, czy dwóch braci i dwie siostry, żeby żyjący tu Polacy czuli się bardzo dobrze, żeby Polacy i Litwini szanowali się i tolerowali nawzajem. Żeby po przyjeździe na Litwę można było zobaczyć napisy i po litewsku, i po polsku – tak, jak w rodzinie” – powiedziała Danuta Wałęsa.

Monodram „Danuta W.” zostanie wystawiony we wtorek (21 października) o 18.30 w Litewskim Teatrze Dramatycznym. Bilety do nabycia w kasach teatru.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej