Krystyna Janda i Danuta Wałęsa: Chciałyśmy powrócić do wielu miejsc w Wilnie

Historia Polski, historia jednej kobiety, a jednocześnie historia wszystkich kobiet na świecie. We wtorek wileńscy widzowie obejrzeli przejmujący spektakl "Danuta W." w wykonaniu Krystyny Jandy. Były śmiech, łzy, pełna zadumy cisza, burzliwe oklaski, a na zakończenie jabłecznik prosto ze sceny.

Małgorzata Kozicz

Sztuka powstała na podstawie autobiografii Danuty Wałęsy „Marzenia i tajemnice”. W książce tej autorka opowiada o sobie, swojej rodzinie i burzliwej historii Polski ostatnich dekad. O wydarzeniach wspaniałych, ale też o cenie, którą przyszło jej zapłacić jako żonie lidera Solidarności, pierwszego prezydenta wolnej Polski.

Na scenie historię Danuty opowiada wybitna polska aktorka Krystyna Janda.

 Opowiadam tę historię w imieniu wszystkich kobiet na świecie

„Gram to minimalistycznie, najbardziej szlachetnie jak można, nie udaję pani Danuty, bo opowiadam tę historię w imieniu wszystkich kobiet na świecie, a przede wszystkim wszystkich Polek. Moim zdaniem jest to historia prawie antyczna i uniwersalna” – mówiła aktorka jeszcze przed spektaklem.

We wtorek widownia w Litewskim Teatrze Dramatycznym była pełna.

„Mogliśmy spotkać się z historią, historią, widzianą oczami Polki. Bardzo się cieszę, że w tak wyjątkowy sposób możemy dziś opowiadać o Polsce, o wielkiej nadziei, wielkiej sile i o wielkim zwycięstwie charakterów” – mówiła Małgorzata Kasner, dyrektor Instytutu Polskiego w Wilnie, dziękując twórcom spektaklu.

Po przedstawieniu odbyło się spotkanie z Krystyną Jandą i Danutą Wałęsą, którą poprowadził dziennikarz Paweł Adamowicz – to on właśnie spisał wspomnienia pani Danuty w książce „Marzenia i tajemnice”.

Cieszę się, że spektakl został pokazany w Wilnie, gdzie jest dużo Polaków

„Jestem w Wilnie już po raz któryś. Wilno jest inne niż było w 1994 roku. Wspaniali ludzie, miło się tutaj czuję. Cieszę się, że akurat ten spektakl został wybrany, szczególnie tutaj, w Wilnie, gdzie jest dużo Polaków. Usłyszeliście państwo, jak to było w mojej rodzinie – tak bezpośrednio” – mówiła Danuta Wałęsa.

Krystyna Janda podkreśliła, że duże znaczenie miało dla niej zaprezentowanie w Wilnie właśnie tej roli, która jest inna niż wszystkie jej role.

„Byłyśmy dziś z panią Danutą i na Rossie, i we wszystkich miejscach, o których myślałyśmy, marzyłyśmy, żeby zobaczyć. Ja w Wilnie byłam dwa razy – zawodowo, raz kręciłam fragment filmu „Modrzejewska”, raz dość długo film „Wróżby kumaka”, także miasto poznałam. Ale chciałam powrócić do wielu miejsc i bardzo mi z tym dobrze, że dzisiaj rano byłyśmy, dotknęłyśmy, zobaczyłyśmy, wspominałyśmy” – powiedziała aktorka.

W rozmowie widzowie pytali Danutę Wałęsę o powody napisania ksiązki, jej obecne życie, o dzieci, wnuki, męża.

„Teraz wszystko mogę, ale nic nie muszę. Jestem bardzo szczęśliwa. Nie mogę powiedzieć za swojego męża, bo każdy inaczej odczuwa szczęście. Ja czuję się spełnioną matką i spełnioną żoną, a teraz mam też przyjemności kobiece” – podsumowała Danuta Wałęsa.

Spektakl, mimo że osadzony w polskich realiach, wzbudził w widzach wiele refleksji dotyczących litewskiej walki o niepodległość. Działacz społeczny Žilvinas Radavičius przypomniał, że polska Solidarność i litewski ruch narodowowyzwoleńczy Sąjūdis wspierały się nawzajem.

Głos zabrał między innymi sygnatariusz Aktu Niepodległości, prezes Radia „Znad Wilii” Czesław Okińczyc.

Wałęsa powiedział, że zawsze będzie wspierał wolną Litwę

„Spotkałem się z Lechem Wałęsą na drugim zjeździe Solidarności. Przekazałem mu list od Vytautasa Landsbergisa z prośbą o wsparcie litewskiej niepodległości. Występowałem w imieniu państwa litewskiego. Prezydent Wałęsa powiedział, że zawsze będzie wspierał wolną Litwę. Za to zawsze mu dziękujemy” – przypomniał Cz. Okińczyc.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej