EMiGRA w Wilnie: Chodzi nie tylko o filmy, ale też o rozmowę

"Spotykamy się w Wilnie po raz piąty podczas Maja nad Wilią, są poeci, przychodzą też Polacy z Wilna i panuje atmosfera, na której bardzo mi zależy podczas EMiGRY, czyli atmosfera takiego dyskusyjnego klubu filmowego" - mówi Agata Lewandowski, pomysłodawczyni i organizatorka Festiwalu Filmów Emigracyjnych i o Polakach za Granicą "EMiGRA".

Małgorzata Kozicz
EMiGRA w Wilnie: Chodzi nie tylko o filmy, ale też o rozmowę

Fot. Małgorzata Kozicz

W tym roku w ramach wileńskiej odsłony festiwalu w Instytucie Polskim w Wilnie zaprezentowano trzy filmy.

„Zawsze staram się dobrać takie filmy, które byłyby jak najbardziej emocjonalnie bliskie widowni. W tym roku podczas przygotowań do wileńskiej edycji Romuald Mieczkowski (organizator festiwalu Maj nad Wilią, przyp. red.) powiedział – myślę, że jednak powinno to być coś związanego ze Wschodem. W związku z tym pokazaliśmy film dokumentalny na temat Wołynia, w którym bohaterami są i Polacy, i Ukraińcy mieszkający na Ukrainie. Jest to film, który warto pokazywać przed „Wołyniem” Wojciecha Smarzowskiego, ponieważ dokładnie pokazuje to, co teraz się dzieje na Ukrainie, i to, co działo się w czasach rzezi na Wołyniu. W dokumentalnym filmie „Wołyń” wypowiadają się ludzie, którzy to przeżyli i którzy chronili Polaków. Myślę, że wszędzie na świecie, bez względu na narodowość, są i tacy, i tacy ludzie” – opowiada Agata Lewandowski.

Kolejny film – „PL w UA” powstał we współpracy z ekipą „Kuriera Galicyjskiego” – największego polskiego medium na Ukrainie, we Lwowie. „Z częścią młodej redakcji „Kuriera” przejechaliśmy przez Lwów, Winnicę, Żytomierz do Kijowa i tam zapytaliśmy Polaków, jak się czują, jak żyją, jaki wpływ na ich życie ma nadal tocząca się wojna, o której Europa już częściowo zapomniała” – mówi organizatorka EMiGRY.

„Nie można zostawić publiczności w smutnych klimatach, dlatego przygotowałam na zakończenie film „Polak brazylijski„. Trzeba go zobaczyć. Jest to film zrobiony w zapadłej brazylijskiej wsi, w której mieszkają potomkowie Polaków sprzed 200 lat. Mówią po polsku i mimo że nigdy nie byli w Polsce, kochają ten kraj. Są zbyt biedni, żeby kiedykolwiek pojechać do Polski, ale czują się Polakami” – podkreśla Agata Lewandowski.

Jak mówi, „Instytut Polski w Wilnie jest dla EMiGRY najmilszym instytutem na całym świecie”, a koncepcja połączenia festiwalu poetyckiego z filmowym sprawdza się od kilku lat.

„Bardzo mi się podoba ta forma, ktorą tutaj mamy. Spotykamy się podczas Maja nad Wilią, są poeci, przychodzą też Polacy z Wilna i jest atmosfera tego, na czym mi bardzo zależy podczas EMiGRY, czyli takiego dyskusyjnego klubu filmowego. Nie chodzi tylko o pokazywanie filmów, ale też o rozmowę, rozmowę, której często nam brakuje po obejrzeniu filmu w telewizji czy w kinie” – zauważa Lewandowski.

Kolejna odsłona EMiGRY ma odbyć się jesienią w Warszawie, wcześniej festiwal odwiedzi jednak kilka innych miast.

„W połowie czerwca ogłosimy konkurs, do którego zapraszmy wszystkich Polaków na całym świecie. Film powinien opowiadać o Polakach za granicą lub być realizowany przez Polaków za granicą. Konkurs będzie trwał trzy miesiące. Dostajemy co roku więcej filmów, w zeszłym roku prawie 40. Podczas całego festiwalu w Warszawie pokazaliśmy prawie 80 filmów. Była też edycja w Chicago, która wywołała naprawdę wielkie wzruszenie wśród żyjącej tam Polonii. Byliśmy w Paryżu, mamy nadzieję, że wybierzemy się do Lwowa, zgłasza się też Berlin, gdzie wcześniej odbyło się kilka edycji. Zależy nam na tym, żeby EMiGRA była w jak największej ilości miast, w których mieszkają Polacy” – zaznacza Agata Lewandowski.

PODCASTY I GALERIE