Dzień Wszystkich Świętych w dawnej Polsce

Nie ma na świecie grupy społecznej, której obce byłoby celebrowanie pamięci o zmarłych przodkach. Zwyczaj oddawania im czci wywodzi się już z czasów prehistorycznych.

polskieradio.24
Dzień Wszystkich Świętych w dawnej Polsce

Fot. Joanna Bożerodska

1 listopada Kościół Rzymskokatolicki obchodzi dzień Wszystkich Świętych. Początkowo święto było obchodzone corocznie 13 maja ku czci wszystkich męczenników za wiarę chrześcijańską. W 731 roku papież Grzegorz III wyznaczył nowy termin tego święta. Przyczyna zmiany była niezwykle pragmatyczna. Wczesnośredniowieczni mieszkańcy Rzymu mieli problemy z wykarmieniem tysięcy pielgrzymów przybywających do Wiecznego Miasta na przednówku, czyli w okresie, kiedy kończyły się zapasy żywności z poprzedniego roku, a do pierwszych letnich zbiorów było jeszcze daleko.

W 837 roku rozporządzeniem papieża Grzegorza IV, 1 listopada wspominani zaczęli być nie tylko męczennicy, ale także wszyscy święci Kościoła Rzymskokatolickiego, czyli osoby, które osiągnęły doskonałość życia chrześcijańskiego.

1 listopada wierni mają obowiązek uczestnicwa we Mszy świętej. W kościołach odprawiane są uroczyste msze ku pamięci wszystkich świętych oraz osób, których życie było nacechowane świętością. W założeniu dzień Wszystkich Świętych ma przypominać o tym, że każdy wierny ma powołanie do świętości oraz, że po śmierci może osiągnąć zbawienie. W czasie Mszy św., księża mają na sobie białe szaty liturgiczne symbolizujące radość i podkreślające podniosły nastrój. Po zakończonej liturgii kapłan wyprowadza uroczystą procesję na cmentarz, na którym odbywa się wspólna modlitwa nad grobami. Święto, wbrew temu, co mogłoby się wydawać, ma radosny charakter.

Według ludowych wierzeń w nocy z 31 października na 1 listopada, dusze zmarłych gromadziły się na Mszy w kościele, którą odprawiał zmarły kapłan. Po nabożeństwie, pod przewodnictwem księdza, dusze miały brać udział w ponurej procesji na cmentarzu.

Powszechnie wierzono, że właśnie w tę noc dusze zmarłych mogą odwiedzać domy żywych. Starano się nie zapomnieć o tym, by zostawić uchylone dla nich drzwi i okna. Poruszano się z wielką ostrożnością, by nie wpaść przypadkiem na rezydującą w domu duszę. Zanim usiadło się na krześle lub ławie, wykonywano powolny ruch ręką, by delikatnie przesunąć przybysza z zaświatów.

Jeszcze na początku XX wieku istniał zwyczaj „ugaszczania dusz” – specjalnie dla nich wykładano na stół małe chlebki zwane peretyczkami lub powałkami, na których odciskano krzyż i inicjały zmarłej osoby. Kobiety rywalizowały ze sobą w ozdabianiu tego rodzaju chleba. Pieczywo było przygotowywane przez gospodynie kilka dni wcześniej, ponieważ uważano, że rozpalanie ognia w dniu Wszystkich Świętych zdenerwuje dusze, które bardzo lubiły wygrzewać się w piecu. Zaniepokojone mogły wywołać pożar. Często wraz z chlebem pozostawiano miskę kaszy i butelkę wódki na parapecie. Na Podlasiu specjalnie dla duchów gotowano owsiany kisiel.

Nie praktykuje się już zwyczaju „ugaszczania dusz”. Obrzęd ten zastąpiły wypominki, czyli modlitwy odmawiane przez księdza za wymienionych z imienia i nazwiska zmarłych. Niezmienny pozostał także wymiar tego święta – chęć wyrażenia pamięci, wdzięczności i bliskości o tych wszystkich, którzy odeszli.

Zwyczaj szykowania jedzenia dla duchów najdłużej przetrwał wśród wyznawców prawosławia. W niektórych miejscach, zgodnie z starym obyczajem, prawosławni wypiekają chleb, gotują pierogi, bób, kaszę i kutię, które wraz z wódką zostawiają na całą noc na stole. Za dnia udają się na cmentarz, gdzie wszystkie potrawy kładą na mogiłach i kropią je kilkoma kropelkami wódki.

Prawosławni w ciągu swojego roku liturgicznego mają kilka dni poświęconych modlitwom za zmarłych. Najważniejsza jest „Radonica” obchodzona dziewięć dni po Niedzieli Wielkanocnej, kiedy wirni tłumnie odwiedzają cmentarze. Jednak ze względu na to, że dzień Wszystkich Świętych w Polsce jest dniem wolnym od pracy oraz na znaczną liczbę rodzin mieszanych wyznaniowo, wielu prawosławnych odwiedza cmentarze 1 listopada.

Jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym nieodłącznym elementem tego święta była obecność przed bramami cmentarzy „dziadów proszalnych”, zwanych też jałmużnikami, których uważano za bardzo pobożnych ludzi. Zdążający na nekropolie, nigdy nie odmawiali im datków wręczanych najczęściej w formie jedzenia lub drobnych monet. Powszechnie wierzono, że modlitwa jałmużnika za zmarłą osobę pomoże jej w osiągnięciu zbawienia, bądź wyciągnie duszę z czyśćca. Często pod mury cmentarza przynoszono garnki z gorącą kaszą. Wręczając chleb dziadowi, dzielono go na tyle kawałków, ilu było zmarłych w rodzinie.

Najwięcej dziadów zbierało się pod koniec XIX wieku na kilkuset metrowym odcinku ciągnącym się od bramy Cmentarza Bródnowskiego w Warszawie. Jałmużnicy starali się osiągnąć jak najbardziej odrażający wygląd, by zebrać jak najwięcej datków. Wśród nich zdarzali się również zwykli oszuści.

W PRL władze początkowo walczyły ze zwyczajem obchodzenia święta. Jednak napotykając opór społeczeństwa, postanowiły zlaicyzować dzień 1 listopada, stosując nazwę Wszystkich Zmarłych lub Święto Zmarłych. Próbując wykorzenić ten obrzęd, celowo nie ustanowiono dniem wolnym od pracy 2 listopada, który tradycyjnie był przeznaczony na uczczenie pamięci bliskich zmarłych. Chcąc pielęgnować dawny obrzęd, Polacy zaczęli tłumnie odwiedzać groby członków rodziny właśnie pierwszego, a nie drugiego dnia listopada. Ten obyczaj tak głęboko wrył się w polską obrzędowość, że obecnie niewiele osób zdaje sobie sprawę z pierwotnego charakteru dnia Wszystkich Świętych.

1 listopada to w polskiej tradycji dzień pamięci nie tylko o bliskich zmarłych, ale także dzień pamięci narodowej. Symbol pamięci – znicze – płoną nie tylko na grobach członków rodziny. Świeczki i bukiety pojawiają się na mogiłach powstańczych, grobach poległych we wszystkich wojnach, osób zasłużonych dla Polski oraz pod kapliczkami. Pięknym zwyczajem jest zapalanie zniczy na bezimiennych, opuszczonych grobach.

Wszystkich Świętych jest dniem o czysto chrześcijańskim charakterze, do którego ludowość dodała pogańskie elementy. Obecnie, podobnie, jak przed wiekami, pod wizycie na cmentarzu, rodzina spotyka się we własnym gronie na uroczystym posiłku. Dawniej takiemu spotkaniu towarzyszyły grupowe modlitwy za zmarłych.

Polskie tłumne odwiedzanie cmentarzy 1 listopada jest unikatowe na skalę Europy.

PODCASTY I GALERIE