Kultura i Historia
Antoni Radczenko

Dziady Nekrošiusa w Wilnie: Ogromny ładunek duchowości, nie tylko polskości

Sztandarowe dzieło polskiej literatury „Dziady” Adama Mickiewicza, wystawione na deskach Teatru Narodowego w Warszawie przez litewskiego mistrza teatru Eimuntasa Nekrošiusa, nareszcie mogli obejrzeć wilnianie. Premiera na Litwie odbyła się w poniedziałek (29 października) na scenie wileńskiego Teatru i Baletu. Dzisiaj odbędzie się drugi pokaz.

„Chyba pierwszy raz w historii teatru polskiego ten arcydramat jest wystawiany przez obcokrajowca. Miałem uczucie, że z tego może wyniknąć coś ciekawego. Na samym początku nie chciałem, aby wyszedł nam kolejny narodowowyzwoleńczy, patriotyczny monument. Dobrze się stało, że za ten dramat wziął się jeden z największych mistrzów europejskiej reżyserii. Człowiek, który nie jest naznaczony tą naszą martyrologią. W związku z tym – tak mi się wydaje – jego odczytanie dramatu i skupienie się na samej postaci Mickiewicza, na postaci artystów, wydobyło z tych „Dziadów” zupełnie nowe sensy. Sądzę, że to jest jeden z największych atutów przedstawienia. Nie jest ono łatwe w odbiorze, bo my, Polacy, mamy swoje wyobrażenia na ten temat. Jesteśmy w pewnej matrycy, każdy wie jak te „Dziady” muszą wyglądać. Eimuntas Nekrošius zobaczył coś innego. Zobaczył metafizykę, ogromny ładunek duchowości, a nie tylko polskości. I to mnie w tej pracy uwiodło” – wytłumaczył w rozmowie z zw.lt Grzegorz Małecki, odtwórca roli Gustwa-Konrada, którego zdaniem „współpraca z litewskim reżyserem jest bardzo fascynująca ze względu na rozpoznawalny, osobisty język teatralny”.

Odtwórca głównej roli podkreślił, że chociaż z reżyserem porozumiewano się za pośrednictwem tłumacza, to nie było z tym żadnych problemów. „Bariery nie było, ale było kilka leciuteńko niezręcznych sytuacji. Trudności niejednokrotnie przysparzał język Mickiewicza, bo okazuje się, że tłumaczenie litewskie siłą rzeczy nie jest dosłowne. Zdarzało się, że to, co mówię w trzecim wersie, w tłumaczeniu było w siódmym. W związku z tym do chodziło do zabawnych qui pro quo, że przez 15 minut spieraliśmy się na temat zupełnie innych kwestii” – opowiedział aktor.

Małecki cieszy się, że spektakl okazał się dziełem uniwersalnym. „Ten spektakl nie jest odniesieniem do współczesności. Jest rzeczą bardziej uniwersalną. I to bardzo mnie cieszy, bo bardzo łatwo, szczególnie w takich dramatach dotyczących narodu, społeczeństwa lub Polski, ulec takiej pokusie, aby opowiedzieć coś o współczesnej polityce lub stosunkach międzynarodowych. Zupełnie z tego zrezygnowaliśmy, skupiając się na metafizyce i duchowości” – dodał aktor.

Jan Englert: Spektakl został bardzo dobrze odebrany przez młodzież

„Z tymi obcokrajowcami nie przesadzajmy, bo jeśli chodzi o kulturę, to wiele nas łączy. Przede wszystkim sam Mickiewicz. Dla nas było bardzo interesujące, jak dzieło Mickiewicza zostanie odczytane przez litewskiego reżysera. Nie zawiedliśmy się. To było niezwykle interesujące. Nie miał żadnych obciążeń tradycją wystawiania tego spektaklu. Miał swoją wizję, niezwykle interesującą, inną. Mam nadzieję wizję, którą dobrze zrozumie widz w Wilnie. Sądzę, że niektóre fragmenty będą bardziej zrozumiałe tutaj na Litwie niż w Polsce” – powiedział zw.lt dyrektor artystyczny Teatru Narodowego znany polski aktor Jan Englert.

Dodając, że spektakl został bardzo dobrze odebrany przez młodzież i „nie ma problemów ze sprzedażą biletów”. „Jako dyrektor muszę powiedzieć, że to jest niewątpliwy sukces, bo przekłada się nie tylko w opiniach krytyków, ale również w sprzedaży biletów. Co dla każdego dyrektora jest istotną rzeczą” – oświadczył Englert.

Niewykluczone, że w szybkiej przyszłości dojdzie do kolejnej współpracy Teatru Narodowego z litewskim reżyserem. „ Nekrošiusa cechuje poetyckie myślenie. Operuje skrótem poetyckim. To jest umiejętność operowania przestrzenią sceniczną i postaciami, którzy nie relacjonują akcji i tekstu tylko wokół tych postaci jakaś przestrzeń jest budowana. Nekrošius jest nie efekciarski, a efektowny. Zmuszający do skojarzeń. Popatrzmy na te dwie makówki (aktor wskazuje na scenę -przyp.red.), które zapowiadają obrzęd Dziadów. Coś jakby na pograniczu opium, snu. Piękny skrót. Wspaniały symbol, który niekoniecznie jest podany na tacy. Zły reżyser współczesny, kiedy chce pokazać odurzenie, to aktorzy wąchają kokainę. U dobrego reżysera taki sygnał jest wystarczający i nie ma w nim nic dosłownego. Jest po prostu poetycki” – opowiedział o stylu pracy reżysera Englert.

W odróżnieniu od Małeckiego dla Englerta jest to spektakl współczesny. „Teatr zawsze jest o współczesności. Teatr jest konwencją, czyli umową między wykonawcami a odbiorcami. Miarą twórczości nie jest to, co płynie ze sceny na widownię, tylko to, co widownia oddaje na scenę. Dlaczego ciągle się gra Szekspira lub Moliera? Bo ten sam tekst troszeczkę inaczej odpowiada. Nie gra się tak jak w XVI czy XIX wieku, tylko odczytuje się w tekście te znaczenia, które mają rezonans na widowni. Kiedy to się robi przy pomocy tego, że nagle grając Moliera aktorzy noszą laptopy i komórki, to to jest słaba reżyseria. Natomiast jeśli szukają znaczeń dzisiejszych, bez rekwizytów i protez, wtedy mamy do czynienia ze współczesnym teatrem najwyższej klasy” – zaznaczył Jan Englert.

Wiktoria Gorodeckaja: Eimuntas mówił, że muszę być przede wszystkim muzą

W rolę Maryli wcieliła się aktorka Wiktoria Gorodeckaja, która jest rodowitą Litwinką z Poniewieża. Mając 18 lat wyjechała do Polski, gdzie wówczas pracowała jej mama i po kilku latach dostała się na studia teatralne. W poniedziałek po raz pierwszy zagrała na Litwie. „Gram postać dziewczyny. Marylę, czyli wielką miłość Mickiewicza. Eimuntas mówił, że muszę być przede wszystkim muzą i to było najtrudniejszym zadaniem. Pytałam: co znaczy być muzą? Odpowiadał: musisz być jeszcze bardziej natchniona niż on. Musiałam zagrać muzę Mickiewicza, bo spektakl został tak zbudowany, że Gustwa-Konrad jest poniekąd samym Mickiewiczem” – wyjaśniła zw.lt Gorodeckaja.

Aktorka podkreśliła, że bardzo się cieszy z pracy z tak znanym reżyserem, którego główną cechą jest pracowitość. „Nekrošius odwołuje się do swojej wyobraźni. Buduje spektakl na swoich skojarzeniach. Dla nas, aktorów, to jest trudne zadanie. W pewnym momencie zostałam poproszona o mocny ruch ręką i nie wiedziałam dlaczego muszę to zrobić, bo po prostu ma to tak splanowane w swojej głowie. Jednak kiedy oglądasz innych aktorów, swoich kolegów na scenie, to rozumiesz, że to wszystko spaja się w całość. Piękne jest to, że masz do czynienia z artystą w pracy i to się od razu odczuwa” – dodała Wiktoria Gorodeckaja.

Spektakl trwa ponad 4 godziny. W 2016  r. Eimuntas  Nekrošius otrzymał Nagrodę im. Konrada Swinarskiego za najlepszą reżyserię.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!