Kultura i Historia
Antoni Radczenko

Czarne na Wileńskich Targach Książki: Kraje Bałtyckie nie są dobrze opracowane

Jest to ogromne i miłe zaskoczenie, że od samego rana na Targach Książki jest tak dużo osób – powiedziała w rozmowie z zw.lt Zofia Dimitrijević z Wydawnictwa Czarne, które ma stoisko na Wileńskich Targach Książki. Targi potrwają do niedzieli.

Antoni Radczenko: Wydawnictwo Czarne jest pierwszy raz na Wileńskich Targach Książki. Jakie są pierwsze wrażenia?

Zofia Dimitrijević: Pierwsze wrażenia są niezwykle pozytywne. Jeździmy na różne targi w Polsce i zagranicą. Jestem mile zaskoczona, że jest tyle osób we czwartek przed południem (wywiad został przeprowadzony we czwartek – przyp.red.), bo u nas czwartek jest tradycyjnie dniem, w którym przychodzą głównie bibliotekarze i raczej jest luźno oraz nie ma dużo pracy. Tutaj od rana było widać kolejki oczekujących do wejścia. Kiedy mi powiedziano ile osób odwiedza te targi – nie wiem, czy to są prawidłowe dane – ale powiedziano mi, że kilkadziesiąt tysięcy osób, to jest prawie tyle samo, co gości na targach w Krakowie. Nie spodziewałam się tego. Bo krakowskie i warszawskie targi książki są najważniejsze u nas w kraju, a Polska jest większym krajem niż Litwa. Więc to jest ogromne i przyjemne zaskoczenie.

Czy są planowane spotkania z litewskimi wydawcami, agentami czy autorami?

W tym momencie nie, ale cały czas patrzymy na ten rynek (rynek litewski – przyp.red.) z zainteresowaniem. Bardzo byśmy się cieszyli, gdyby ta współpraca się zacieśniła. Bo nasze tłumaczenia z języka litewskiego ukazały się dosyć dawno. To były książki m.in. Mariusa Ivaškevičiusa i Renaty Šerelytė. To wszystko była literatura piękna. Nie zrezygnowaliśmy z wydawania literatury pięknej, chociaż od 10 lat główny punkt nacisku przesuwa się bardziej w stronę literatury faktu. To są nie tylko reportaże, ale również książki historyczne, biograficzne, podróżnicze. Taka literatura na Litwie jest trochę mniej popularna. Litewska oferta tego typu literatury jest uboższa, ale z dużym zainteresowaniem obserwujemy litewski rynek i mam nadzieję, że uda się więcej dowiedzieć.

Ciągle słyszymy, że ludzie czytają coraz mniej książek. Jednak kiedy się wejdzie do księgarni w Polsce, pozycji Czarnego jest naprawdę sporo. Jak wygląda rynek książki w Polsce z punktu widzenia wydawcy?

Rzeczywiście wszystkie badania potwierdzają, że ludzie przestają czytać w Polsce. To jest przykry fakt. Przed wizytą na Litwie przeglądałem różne wyniki badań prowadzonych przez Bibliotekę Narodową lub Instytut Książki. Okazało się, że w 2002 r. 44 proc. Polaków deklarowało, że nie przeczytało ani jednej książki. W 2014 r. to było już prawie 60 proc, a tylko 10 proc. zadeklarowało, że przeczytało więcej niż sześć w ciągu roku. Czyli rzeczywiście czyta coraz mniej ludzi. Wydajemy coraz więcej tytułów, ale w coraz mniejszych nakładach. Faktycznie mniejsza ilość egzemplarzy trafia na rynek. Natomiast nas ten kryzys na szczęście trochę omija. Wydaje się nam, że znaleźliśmy taką niszę, czyli literaturę faktu. Najwyraźniej ludzie chcą i lubią czytać o prawdziwym życiu. Głównie to są reportaże, ale również biograficzne, historyczne, korespondencje czy wspomnieniowe. I ta część rynku, wydaje mi się, rozwija. Kiedy przyszłam do pracy siedem lat temu, to była malutka oficyna z sześcioma pracownikami, w tym momencie jesteśmy trzy razy więksi i wydajemy trzy razy więcej książek niż wtedy.

Ile Czarne wydaje rocznie tytułów?

W zeszłym roku, o ile się nie mylę, ukazały się 82 nowe tytuły i 26 wznowień. I to jest taka ilość książek, którą rynek czytelniczy może skonsumować. To jest całkiem sporo, bo z 10 lat temu wydawaliśmy 15 tytułów rocznie. I z tych 82 tytułów 70 proc. to była literatura faktu…


Wydaje mi się, że nadal można się spotkać z takim stereotypem, że literatura faktu jest gorszym typem literatury czy młodszym bratem literatury poważnej…

Rzeczywiście są dyskusje, na ile literatura faktu jest literaturą. Czy reporterzy są pisarzami czy dziennikarzami? Gdzie tu jest granica? Wydaje mi się, że takim przełomowym rokiem był rok 2015, kiedy Swietłana Aleksiejewicz dostała literacką nagrodę Nobla. Reporterka. Nigdy nie pisała powieści czy prozy. Natomiast jej praca jako literata, również została doceniona. Jest też doceniana w Polsce. Wydajemy jej książki od 2010 roku. Już w 2010 r. otrzymała prestiżową Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego, potem otrzymała Nagrodę Angelus. Więc to chyba nie jest problem, który da się rozstrzygnąć. Natomiast specyfiką reportażu literackiego jest jego literackość, co w Polsce jest bardzo widoczne. Nasi reporterzy bardzo poszukują nowych form wyrazu. Bardzo dużą uwagę przekładają do formy. Ważne jest nie tylko to o czym piszą, ale również jak piszą. Lubią eksperymentować z formą, wprowadzać jakieś nowe, zaskakujące rozwiązania. Oczywiście bez szkody dla przekazu, bo cały czas w reportażu jest najważniejsze przekazać treść, opowiedzieć historię która zdarzyła się naprawdę.

Czy wydawnictwo żyje tylko ze sprzedaży książek czy są pewne dotacje?

Czarne jest oficyną absolutnie niezależną. Jesteśmy dosyć specyficzni, bo jesteśmy rozrzuceni po całej Polsce. Baza wydawnictwa znajduje się w Wołowcu, to jest malutka-malutka miejscowość w górach na południu Polski i stamtąd przez internet jest zarządzana cała organizacja. Jest poza tym biuro w Warszawie, biuro w Krakowie oraz redaktorów w Łodzi. Zasadniczo jesteśmy niezależni i utrzymujemy się sami. Oczywiście korzystamy z różnych dotacji, ale zazwyczaj to są dotacje na konkretne tytuły. Jest program Ministerstwa Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i każdego roku uczestniczymy w tym programie. Jednak w tym projekcie można uzyskać dofinansowanie maksymalnie na cztery książki. Korzystamy również z rozmaitych programów europejskich, bo wiele krajów ma programy finansujące tłumaczenia. Jest to jednak niewielki procent kosztów.


Wydawnictwo Czarne wydaje sporo tytułów poświęconych Kaukazowi, Rosji, Ukrainie… Czy w Polsce jest zainteresowanie Wschodem?

Jest bardzo duże zainteresowanie Wschodem. Jest bardzo duże zainteresowanie „wokoło syberyjskie”. Zresztą w ogóle książki dotyczące byłego Związku Radzieckiego cały czas się cieszą dużym zainteresowaniem. Przede wszystkim to jest Rosja, Białoruś, Ukraina… Niestety troszkę brakuje nam krajów bałtyckich. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni. Bo ze Skandynawii już trochę mamy, a kraje bałtyckie nie są na razie dobrze opracowywane.

W sobotę (25 lutego) w Instytucie Polskim w Wilnie o godz. 16 odbędzie się spotkanie pt. „„Planeta Kaukaz i inne historie. Polska szkoła reportażu. Wojciech Górecki.”  . Gośćmi spotkania będą Zofia Dimitrijević oraz Wojciech Górecki. Moderatorem spotkania będzie dziennikarka zw.lt Ewelina Mokrzecka.

Wojciech Górecki to jeden z najlepszych polskich reportażystów, specjalizujący się w tematyce kaukaskiej, autor takich książek, jak „Planeta Kaukaz” (2002), „Toast za przodków” (2010), czy „Abchazja” (2013). Jego twórczość została uhonorowana wieloma prestiżowymi nagrodami, jest tłumaczona na chiński, gruziński, słowacki i włoski.

Artykuł powstał w ramach projektu „Dialog pomiędzy narodami”, który jest współfinansowany przez Fundusz Wsparcia Prasy, Radia i Telewizji.

Tagi:

srtfondas

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!