Bitwa Warszawska czy „Cud nad Wisłą”?

13-15 sierpnia 1920 r. na przedpolach Warszawy rozegrała się bitwa, która zostałą uznana za 18. przełomową bitwę w dziejach ludzkości. Była to bitwa, która zadecydowała nie tylko o zachowaniu przez Polskę niepodległości, ale też uratowała Europę przed bolszewizmem.

Tomasz Bożerocki
Bitwa Warszawska czy „Cud nad Wisłą”?

Sytuacja na froncie polsko – bolszewickim w 1919 r.

Po zakończeniu operacji wileńskiej na froncie z bolszewikami tymczasowo zaniechano dalszych walk i sytuacja pozostawała bez zmian do końca 1919 roku. Jesienią tego roku Bolszewicy byli wówczas poważnie zagrożeni. „Biali” generałowie triumfowali, a upadek bolszewizmu wyglądał oczywisty, ponieważ w tym czasie skutecznie była realizowana ofensywa gen. Antona Denikina na Moskwę.

A. Denikin chcąc zapewnić zwycięstwo nad bolszewikami, chciał się posłużyć Polakami. Otóż za pośrednictwem Anglii i Francji zażądał od Józefa Piłsudskiego podjęcia działań ofensywnych na froncie polsko – bolszewickim w kierunku Mozyrza. W obliczeniach A. Denikina, realizacja zadania postawionego Polakom musiała stać się jednym z kluczy do zwycięstwa nad bolszewikami i zajęcia Moskwy.

Wbrew oczekiwaniom, J. Piłsudski nie zgodził się wziąć udziału w tej operacji. Naczelnik być może rozumiał, że operacja ta może przyczynić się do upadku bolszewików, co oznaczałoby, że państwa zachodnie być może nie byliby tacy chętni Polsce. Ententa mogła być bardziej skłonna robić ustępstwa dla „białej” Rosji kosztem Polski. A. Denikin widział Polskę w wąskich granicach etnograficznych i taki punkt widzenia Polski mogła przejąć Ententa.

Są to polityczne powody, dla których J. Piłsudski nie poparł grożącej upadkiem Moskwy ofensywy A. Denikina. Co więcej, przez polskiego i niemieckiego komunistę Juliana Marchlewskiego, który w tym czasie przebywał w Warszawie, dano do zrozumienia bolszewikom, że Wojsko Polskie pozostanie bezczynne wobec ofensywy „białych”. Bolszewikom powtarzać dwa razy nie trzeba było, wobec tego swoje siły ściągnęli z frontu polskiego i rzucili je przeciwko „białym”.

Być może to stało się rzeczywistym powodem rozbicia wojsk A. Denikina. Bolszewicy J. Piłsudskiemu musieliby zawdzięczać to, że ZSRS mogło powstać. Owszem, sam A. Denikin był przekonany, że siły przerzucone z frontu polskiego odegrały najważniejszą rolę w obronie Moskwy. Jednak pokonani i przegrani zawsze dopatrują się winy w innych, ale rzadko w sobie samych.

Istotnym błędem było planowanie ofensywy nie mając zapewnienia, że strona polska wesprze tę akcję. Takie „planowanie” wskazuje na brak u A. Denikina kompetencji taktycznych oraz politycznych. Później oskarżano J. Piłsudskiego o sprzyjanie bolszewikom. Myślę, Naczelnik nie sprzyjał bolszewikom, tylko przecenił swoje możliwości i nie docenił możliwości bolszewików. Po prostu przekonanie, że po wojnie domowej Rosja bolszewicka będzie państwem słabym, efemerycznym i raczej samo upadnie, zawiodło.

Przypuszczając, że bolszewia jest słaba, w lutym 1920 r. J. Piłsudski zawarł tajną umowę wojskową z atamanem Szymonem Petlurą i przystąpił do generalnego rozwiązania kwestii bolszewickiej. Sprawa ukraińska w tym kontekście była zagadnieniem strategicznym. J. Piłsudski przygotowywał się do wojny z bolszewikami mając do dyspozycji pół miliona wojska, a po podpisaniu umowy uzyskał dodatkowych 30 tysięcy żołnierzy S. Petlury. Utworzenie wolnej Ukrainy sfederowanej z Polską pozwoliłoby zabezpieczyć się Polsce od ewentualnej rosyjsko-bolszewickiej ekspansji na Zachód. Stawka J. Piłsudskiego na S. Petlurę miała także pomóc zalegalizować ideę federacji wśród państw Ententy. Natomiast dla S. Petlury współpraca z Polakami miała dać szansę ustabilizować Ukrainę, jej państwowość, ale wyłącznie w federacji z Polską.

Kampania wiosenna 1920 r.

25 kwietnia 1920 r., J. Piłsudski rozpoczął ofensywę, celem której było rozbicie wojsk bolszewickich. Wojsko Polskie uderzyło na Ukrainę, szybkim marszem zajęto Kijów. Niezależnie od błyskotliwych, ale w gruncie rzeczy pozornych sukcesów, z zajęciem Kijowa na czele, koncepcja ta zawiodła. Armia bolszewicka, chociaż i została znacznie poturbowana, jednak zachowała zdolność bojową, a także i Ukraińcy nie wykazali zbytniego entuzjazmu poparcia polskiej ofensywy oraz idei federalistycznej. Tymczasem bolszewicy nie tylko zachowali zdolność bojową, ale zdołali przegrupować się i przejść do kontrofensywy, którą udało się zatrzymać dopiero na przedpolach Warszawy.

1 sierpnia 1920 r. bolszewicy zajęli Brześć. Oprócz sukcesów na polu walki, bolszewicy wszczęli też masową kampanię propagandową na Zachodzie, ukazując bolszewię jako ofiarę białopańskiej Polski – „Ręce przecz od kraju Rad!”. Kampania ta spotkała się z poklaskiem, bowiem na Zachodzie lewica była pod wrażeniem rozpoczętego w bolszewii socjalistycznego eksperymentu. Interesujące jest to, że np. Winston Churchill zdawał sobie sprawę, że w tej wojnie nie chodzi o Rosję czy Polskę, lecz o wolność i demokrację wszystkich państw Zachodniej Europy.

Na zajmowanych terenach Armia Czerwona pomagała miejscowym bolszewikom tworzyć „socjalistyczny raj” w kształcie „niezależnych” republik sowieckich, które w niedalekiej przyszłości miały wyrazić „chęć” zjednoczenia się z pierwszym krajem Rad. W takich okolicznościach powstały pseudo państwa jak Galicyjska Socjalistyczna Republika Radziecka oraz Białoruska Socjalistyczna Republika Rad. Podobne rozwiązanie przyszykowano też dla Polski. W Białymstoku powołano Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski do którego weszli J. Marchlewski, Feliks Dzierżyński, Feliks Kon, Edward Próchniak i inni.

W obliczu przesuwającej się w głąb Polski Armii Czerwonej Zachód był gotów pośredniczyć w dążeniu do przerwania walki, lecz ani Polska, której proponowano granicę ustaloną przez ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Georga Curzona (de facto przez Lloyd George’a i Philipa Kerra), nie chciała takich ograniczeń, ani zwyciężająca (przynajmniej wówczas tak wyglądało) bolszewia, nie zamierzała rezygnować z planu wzniecenia rewolucji w Europie, w szczególności wspomożenia rewolucji niemieckiej. Głównodowodzący frontu północnego Michaił Tuchaczewski głosił: „Przez trupa białej Polski – na Berlin” i „Na zachodzie rozstrzygają się losy powszechnej rewolucji, po trupie Polski wiedzie droga do światowego pożaru”. Jemu wtórował Włodzimierz Lenin, który jeszcze 12 sierpnia twierdził: „Z politycznego punktu widzenia jest arcyważne, aby dobić Polskę”.

Operacja warszawska

W tej sytuacji J. Piłsudski, w obliczu zagrożenia Warszawy, położył nacisk na organizację jej obrony, którą dowodził generał Józef Haller. Bitwa Warszawska rozpoczęła się 13 sierpnia walką o przedpole stolicy, m.in. o Radzymin, który kilkanaście razy przechodził z rąk do rąk. Właśnie w walkach o Radzymin wyróżniły się wileński pułk piechoty oraz Litewsko-Białoruski pułk artylerii polowej. To z tych jednostek powstaną 85. Pułk Strzelców Wileńskich oraz 19. Pułk Artylerii Lekkiej, które w okresie międzywojennym stacjonowały w Nowej Wilejce. Dzięki wileńskim żołnierzom ponosząc ogromne straty utrzymano Radzymin.

Postanowiono także wykorzystać powstałą lukę między frontem północnym a południowym, gdzie działała konna armia S. Budionnego chcąca zdobyć Lwów i uderzył niespodziewanie na lewe skrzydło i tyły armii M. Tuchaczewskiego, grożąc jej okrążeniem. To było wiadomo, ponieważ jesienią 1919 r. bolszewickie szyfry zostały złamane przez por. Jana Kowalewskiego.

14 sierpnia realizując założenia operacji warszawskiej 5. Armia gen. Władysława Sikorskiego przypuściła atak na bolszewickie IV i XV armie. Stoczono ciężkie walki pod Modlinem, Pułtuskiem, Serockiem oraz Nasielskiem. Interesujące jest to, że w bolszewickich wojskach zapanował chaos i część bolszewickich wojsk nie wiedziała o tym, co się dzieje pod Warszawą. Oddziały te kontynuowały marsz w kierunku Brodnicy, Włocławka i Płocka. Celem tych oddziałów było zamknięcie Warszawy w okrążeniu.

Ważnym fragmentem operacji warszawskiej było zdobycie 15 sierpnia przez 203. Pułk Ułanów sztabu 4. armii bolszewickiej w Ciechanowie, a wraz z nim kancelarii armii, magazynów oraz jednej z dwóch radiostacji, służących bolszewikom do utrzymywania łączności z dowództwem w Mińsku. Ten dar losu wykorzystano przestrajając nadajnik na częstotliwość sowiecką i zagłuszając nadajników wroga, dzięki czemu druga z sowieckich radiostacji nie mogła odebrać rozkazów. Polacy tej samej częstotliwości nadawali przez dwie doby bez przerwy teksty Pisma Świętego – jedyne wystarczająco obszerne teksty, które udało się szybko odnaleźć. Brak łączności praktycznie wyeliminował 4. Armię z bitwy o Warszawę.

Faza obronna Bitwy Warszawskiej trwała do 16 sierpnia, kiedy to, dzięki działaniom marszałka J. Piłsudskiego, nastąpił przełom. Dowodzona przez niego grupa manewrowa, w składzie pięciu dywizji piechoty i brygady kawalerii, przełamała obronę bolszewicką w rejonie Kocka i Cycowa, a następnie zaatakowała tyły wojsk bolszewickich nacierających na Warszawę. M. Tuchaczewski musiał wycofać się nad Niemen. Ostateczną klęskę bolszewicy ponieśli pod Osowcem, Białymstokiem i Kolnem. Plan kontruderzenia J. Piłsudski rozpracował wraz z gen. Tadeuszem Rozwadowskim.

19 sierpnia jednostki polskie rozkazem J.Piłsudskiego przeszły do działań pościgowych, starając się uniemożliwić odwrót głównych sił M. Tuchaczewskiego, znajdujących się na północ od Warszawy. 21 sierpnia rozpoczęła się decydująca faza działań pościgowych: 1. dywizja piechoty z 3. Armii Polskiej sforsowała Narew pod Rybakami, odcinając drogę odwrotu resztkom XVI armii sowieckiej w kierunku na Białystok, natomiast 15. dywizja piechoty z 4. Armii Polskiej, po opanowaniu Wysokiego Mazowieckiego, odcięła odwrót oddziałom XV Armii sowieckiej z rejonu Ostrołęki. 5. Armia Polska przesunęła się w kierunku Mławy. IV Armia bolszewicka, nie wiedząc o klęsce pod Warszawą, zgodnie z wytycznymi atakowała Włocławek, zamykając sobie w ten sposób drogę odwrotu.

W tej sytuacji jedynym wyjściem dla oddziałów sowieckich było przekroczenie granicy Prus Wschodnich, co też zrobiono 24 sierpnia. Tam część z nich została rozbrojona. 25 sierpnia polskie oddziały doszły do granicy pruskiej, kończąc tym samym działania pościgowe. Wkrótce także generał J. Haller przybył z odsieczą na południe i 31 sierpnia pobił konną armię S. Budionnego pod Komarowem.

Zwycięstwo pod Warszawą przypieczętowała operacja niemeńska rozpoczęta 20 września. Po zwycięstwie Polaków w Bitwie nad Niemnem, zakończonej 28 września 1920 r. i zdobyciu Mińska 12 października, podpisano rozejm z Sowietami i przystąpiono do dalszych rokowań kończących wojnę polsko – bolszewicką. Jesienna kampania 1920 r. doprowadziła do ostatecznego zwycięstwa militarnego w wojnie z bolszewikami, a Bitwa Warszawska została uznana za jedną z decydujących bitew w dziejach ludzkości. W wyniku Bitwy Warszawskiej straty strony polskiej wyniosły: ok. 4,5 tys. zabitych, 22 tys. rannych i 10 tys. zaginionych. Przyjmuje się, że straty sowieckie wyniosły: 25 tys. zabitych, 60 tys. wziętych do niewoli, 45 tys. zostało internowanych przez Niemców.

Bitwa czy cud?

Określenie bitwy warszawskiej jako „cudu” wymyślili oponenci J. Piłsudskiego, a konkretnie Stanisław Stroński, który 14 sierpnia 1920 r. pisał: „przy tak fatalnym wodzu tylko cud może ocalić Polskę”. Słowa napisane przez S. Strońskiego okazały się silniejsze od rzeczywistości i miano cudu została powszechnie zaakceptowane. Jednak stronnicy J. Piłsudskiego nie tylko przyjęli tę legendę, ale postarali się przekręcić ją w swą stronę. Według wersji piłsudczyków, „cud” oznacza pozaziemskie wsparcie udzielone J. Piłsudskiemu do walki z hordami bolszewickich obdartusów. Głoszona przez piłsudczyków myśl była prosta – odpowiedzialność za całość bez względu na ostateczny rezultat spoczywa na Naczelnym Wodzu, którym oczywiście był J. Piłsudski. Przekonywało to, że osobiście kierował on przesądzającą o sukcesie ofensywą znad Wieprza. Czyli wybór nazwy bitwy stoczonej na przedpolach Warszawy pozostałej wyborem piszących o tym i nie ma nic zdrożnego nazywać tej bitwy cudem lub odwrotnie.

Postscriptum

Sukces pod Warszawą próbowano przypisać generałowi Józefowi Hallerowi. Tworzono wizerunek generała kierującego wojskiem ochotniczym i gromiącego nieprzyjaciela bez względu na nieudolność najwyższych władz. Jednak autorytet i wpływy gen. J. Hallera były zbyt słabe, aby przesłonić J. Piłsudskiego. Zwycięstwo pod Warszawą raz było przypisywane wybitnemu francuskiemu generałowi Maximowi Weygandowi, który był doradcą. Jednak najbardziej trwałym twierdzeniem pozostaje przypisywanie zwycięstwa szefowi Sztabu Generalnego gen. Tadeuszowi Rozwadowskiemu, który podpisywał wiele rozkazów w okresie od 12 do 16 sierpnia.

Niezależnie jednak od tego, czy koncepcja boju zrodziła się w umyśle J. Piłsudskiego, czy też została zaproponowana przez gen. T. Rozwadowskiego, to jednak Naczelnik spośród różnych sugestii wybrał tę i ją zaakceptował. Jego też udziałem musi być zwycięstwo, tak jak byłaby jego udziałem klęska, gdyby inaczej potoczyłyby się wydarzenia w sierpniu 1920 roku.

Zdjęcia:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_Warszawska

Na podstawie:

NAŁĘCZ, Tomasz. NAŁĘCZ, Daria. Józef Piłsudski – legendy i fakty. Warszawa 1986.

NOWAK, Andrzej. Historie politycznej tradycji: Piłsudski, Putin i inni. Kraków 2012.

TOPOLSKI, Jerzy. Historia Polski. Warszawa – Kraków, 1992.

https://dzieje.pl/aktualnosci/bitwa-warszawska-1920-r

PODCASTY I GALERIE