Aga Zaryan: Lubię śpiewać piosenki miłosne

Myślę, że te relacje polsko-litewskie nie są najłatwiejsze i to jest na pewno trudny temat. Chciałabym jednak w ten świat wejść – w rozmowie z Radiem Znad Wilii mówi piosenkarka Aga Zaryan, która dzisiaj wystąpi w Wilnie. Artystka przybyła na Litwę na zaproszenie Instytutu Polskiego w Wilnie.

Małgorzata Aleksandrowicz
Aga Zaryan: Lubię śpiewać piosenki miłosne

Fot. FB/Aga Zaryan

Renata Butkiewicz: Jak się Pani czuje przed koncertem w Wilnie? Jest Pani po raz pierwszy w Wilnie?

Aga Zaryan: Jestem po raz pierwszy na Litwie i w Wilnie. Bardzo się cieszę, że będę tutaj śpiewać, bo zawsze jak przylatuję do jakiegoś kraju, to czuję taki dreszcz dobrej emocji i jestem ciekawa, co mnie czeka, jaka publiczność przyjdzie mnie posłuchać.

A co dzisiaj usłyszymy na koncercie?

Na pewno takie złożone kompozycje. Nagrałam już w sumie 8 płyt: 2 po polsku i 6 po angielsku, więc przekrój. Na pewno będę chciała tutaj zaśpiewać coś po polsku, bo wiadomo, że jest tutaj sporo Polaków, więc tym bardziej chciałabym dla nich zaśpiewać coś w ojczystym języku, ale oprócz tego sporo jazzu amerykańskiego, nasze kompozycje, parę utworów z płyty poświęconej Ninie Simone i Abbey Lincoln – takiej drugiej, niezwykłej artystce. Myślę, że dla każdego coś dobrego.

Parę lat temu nagrałam płytę z utworami Czesława Miłosza, który wiadomo, bardzo był z Litwą związany

Inspiruje Panią muzyka taka nieco starsza, z lat 70, a nawet 30-tych, która ma swój własny klimat i coś do powiedzenia, prawda?

Lubię muzykę, która niesie też jakąś treść. Bardzo ważne są dla mnie słowa piosenek. Czasami mogą to być słowa nawet nie takie bardzo głębokie. Po prostu lubię śpiewać piosenki miłosne, ale czasami lubię sięgać do poezji. Parę lat temu nagrałam płytę z utworami Czesława Miłosza, który wiadomo, bardzo był z Litwą związany. Genialny nasz polski noblista pisał wiersze genialne, który jak okazuje się też są bardzo dobre do śpiewania i mam taki album w swojej płytotece. Myślę więc, że ważna jest treść. Wokalista niesie słowo i tym się różni od instrumentalisty, że może wpływać na słuchacza niosąc jakiś taki ładunek emocji, które niosą słowa i to jest coś wyjątkowego. Bardzo ważny jest też zespół z którym gram, bo w moim zespole zawsze są wspaniali muzycy, którzy całe swoje życie poświęcili na to, żeby się doskonalić w swoim fachu i oni genialnie podkreślają znaczenie tych tekstów, które śpiewam. Pięknie improwizują, więc dla mnie jest to taka uczta, żeby posłuchać, bo to jest muzyka improwizowana, więc każdy wieczór rzeczywiście brzmi inaczej. Nie ma dwóch takich samych koncertów.

No właśnie, jazz ma to do siebie, że można improwizować, interpretować. Czym ten jazz Panią tak mocno pochłonął, bo Pani chciała zostać aktorką?

Tak, chciałam. Jak byłam w liceum, to o tym myślałam i jako dziecko bardzo lubiłam się wygłupiać i miałam właśnie taką duszę rozbieganą i lubiłam jak się coś działo. Myślałam wówczas, że deski teatru, to jest to, gdzie chce spędzać czas, ale się okazało, że muzyka jest mi bliższa. Może ze względu na to, że mój ojciec jest pianistą klasycznym, może ze względu na to, że w mojej rodzinie w ogóle jest bardzo dużo muzykalnych osób i muzyka jest ważna. Od dziecka w domu słuchałam różnej muzyki z rodzicami. Moja mama chodziła na koncerty do filharmonii. Dużo było tej muzyki wokół mnie i stwierdziłam, że muzyka daje większą wolność niż aktorstwo. Po prostu w aktorstwie musiałabym liczyć na jakieś role, musiałabym się spodobać reżyserom, a w muzyce mogę sama kreować swoją drogę, wybieram sobie muzyków z którymi pracuję. Wymyślam sobie tematy kolejnych albumów, współpracuję ze wspaniałymi kompozytorami, mogę podróżować po całym świecie. Nagrałam kilka płyt w Stanach Zjednoczonych, tam koncertowałam, teraz też we wrześniu lecimy tam na koncert. To jest bardzo uniwersalna muzyka, właśnie ten jazz. Po pierwsze tutaj nie ma terminu przydatności do spożycia. Ja mam już prawie 40 lat i mam takie poczucie, jak mówi taki tytuł jednego standardu „The best is yet to come”, czyli „Najlepsze jeszcze przede mną” i to jest wspaniałe właśnie w tej muzyce. W muzyce POP już raczej musiałabym myśleć o emeryturze, spędzać 5 godzin na siłowni, żeby zmieścić się w sukienki do show. W tej muzyce jest więcej swobody, więcej czasu na to, żeby naprawdę była to sztuka stworzona z czasem. Ja nie muszę sobie albumu wydawać co roku. Mogę dać sobie moment przerwy, jak chce coś nowego stworzyć. Jest pełna wolność, więc chyba to mnie do tego jazzu jakoś przekonało. Tym gatunkiem muzyki zajmuje się od 20 roku życia, czyli już prawie 20 lat i nie mam poczucia, że już wszystko wiem i jestem przekonana, że odcinam kupony. Wręcz przeciwnie, mam takie poczucie, że przede mną jeszcze wiele projektów i wiele do nauczenia się i to jest super, że można cały czas się rozwijać.

No i nie potrafi Pani też siedzieć w miejscu, bo z półrocznym dzieckiem potrafiła Pani polecieć do Los Angeles, żeby nagrać nową płytę i to tak od zaraz. Ciągle Pani coś organizuje. Czas wolny też należy do organizacji, tak?

Mówi się, że to jest wolny zawód i to w pewnym sensie tak jest. Oczywiście są ramy, bo jak są koncerty, to trzeba być punktualnie na lotnisku, na próbie, ale są okresy, że ja nie pracuję. I tak naprawdę teraz podczas wakacji miałam czas dla dziecka. Byłam nad Bałtykiem, byłam na Mazurach, jadę do Krakowa jeszcze pod koniec miesiąca, spędzam więcej czasu z rodziną, a na jesieni rzeczywiście się zacznie. Więcej pracy, więcej koncertów, więcej wyjazdów i praca nad kolejnym albumem autorskim. Będę współtworzyć własną muzykę, będzie się w ogóle więcej działo, ale naprawdę nie narzekam. Myślę, że gdyby podliczyć czas pracy, to na pewno nie jest tak, że pracuję więcej niż inne osoby, które zajmują się sztuką. Myślę, że to wszystko gdzieś równoważy. Trudno się tylko do tego braku równowagi przyzwyczaić, bo raz są tygodnie bardzo pracowite, a później, kiedy się nic nie dzieje i człowiek może trochę ochłonąć.

Jestem w ogóle bardzo ciekawa Litwy, dlatego, że mam wrażenie, że niewiele o niej wiem

A jeżeli chodzi o tą nową płytę, do której się Pani zaraz zabierze i te teksty, do której będzie Pani pisała, czy Pani już wie, co będzie chciała w nich przekazać?

Ja sobie zapisuje jakieś pomysły na swoim telefonie w notatkach. I jak mam jakiś pomysł czy to idąc ulicą, czy gdzieś jadąc pociągiem, to sobie zapisuję takie na razie strzępki informacji: jakieś jedno zdanie, czy tytuł. Biorę teksty z obserwacji. Ja nie jestem poetką, nie jestem pisarką, więc to są po prostu teksty. To, co się dzieje dookoła inspiruje mnie do tego, żeby pisać, a bardzo dużo się ostatnio dzieje w życiu moich najbliższych. Myślę, że ten wiek, w który wchodzę w tej chwili, czyli jestem już pod tą czterdziestką, to jest ten wiek wielu zmian. Dopiero teraz chyba dociera do mnie, że to jest już taka prawdziwa dorosłość. Może to też to, że mam małe dziecko od niedawna i generalnie mam takie wrażenie, że dojrzewałam później niż większość ludzi, dlatego mam takie poczucie, że ta płyta będzie takim rozliczeniem się. Ponadto obserwacje, co wokół się dzieje wśród moich najbliższych, czy w ogóle na świecie. Czasy są moim zdaniem niepokojące, nie mam w sobie do końca takiego spokoju, martwi mnie to, co się ogólnie dzieje na świecie, bardzo dużo jest ostatnio wojen, przemocy, tendencji, które mnie niepokoją i nurtują. Mam też w sobie na pewno taką duszę romantyka. Poświęciłam jedną płytę Powstaniu Warszawskiemu, w którym walczyli też moi dziadkowie, więc mam takie poczucie, że ważne są korzenie, ważne jest to, skąd się człowiek w ogóle wziął na świecie, ważne są historie rodzinne, bo to nam też bardzo pomaga .

Zechce jeszcze Pani powrócić do Wilna?

Myślę, że tak. Jestem tutaj od paru godzin. Wczoraj tylko mały spacer. Jutro dłuższa wycieczka – poznam miasto na pewno lepiej. Jestem w ogóle bardzo ciekawa Litwy, dlatego, że mam wrażenie, że niewiele o niej wiem. Myślę, że panuje wiele takich niedobrych stereotypów. Myślę, że te relacje polsko-litewskie nie są najłatwiejsze i to jest na pewno trudny temat. Chciałabym jednak w ten świat wejść. Może kiedyś przyjechać tutaj na wakacje, bo wiem, że to jest bardzo piękny kraj, więc na pewno nie jest to ostatni raz, w szczególności, że jesteśmy przecież sąsiadami i tak naprawdę bardzo blisko jest nam do siebie. Na razie bardzo mi się spodobało w Wilnie to, że jest tu bardzo czysto, wydaje mi się, że jest tu taki porządek, ale na razie to tylko droga z lotniska do hotelu, więc muszę pobyć dłużej, żeby mieć zdanie większe wyrobione.

Koncert Agi Zaryan odbędzie się w ramach Letniego Festiwalu im. św. Krzysztofa. 12 sierpnia o godz. 19 w kościele pw. Św. Katarzyny w Wilnie (ul Vilniaus 30).

Bilety są dostępne na bilietai.lt

PODCASTY I GALERIE