W Wilnie brakuje nowych mieszkań, jest popyt na stare

W chwili obecnej kupno mieszkania, potencjalni nabywcy traktują najczęściej, jako dobrą inwestycję. Popularnością cieszą się nie tylko nowe mieszkania, ale również zbudowane przed 50 laty.

Antoni Radczenko
W Wilnie brakuje nowych mieszkań, jest popyt na stare

Fot. BFL/Andrius Ufartas

„Faktycznie, ceny rosną nie tylko na nowe mieszkania, ale też na takie, które są tylko w projekcie. Bo kiedy firma otrzymuje zezwolenie na budowę i zaczyna stawiać fundamenty, od razu rozpoczyna się rezerwacja. Na stare mieszkania również istnieje popyt, bo po pierwsze ceny na nowe są większe, po drugie nie zawsze jest wybór. Przy nowych mieszkaniach panuje obecnie tłok” – powiedział zw.lt Zygfryd Raczkowski, dyrektor agencji nieruchomości „Centro Kubas’’.

Zwłaszcza, że stare mieszkania często są po renowacji i remoncie, a różnica w cenie jest w granicach 15-20 proc. Przykładowo w dzielnicy Pilaitė (Zameczek) w nowym bloku za metr kwadratowy zapłacimy średnio 4,2-4,5 tys. litów, w starym budownictwie – 3,4-3,6 tys. litów. Dotyczy to również bloków budowanych pod koniec lat 50-tych i na początku 60-tych.

W nowym bloku za metr kwadratowy zapłacimy średnio 4,2-4,5 tys. litów, w starym budownictwie – 3,4-3,6 tys. litów

„Tak, te mieszkania również cieszą się popularnością. Nikt zbytnio nie patrzy czy mieszkania są z płyty, czy z cegły” – podkreślił Z. Raczkowski. Mieszkania w Nowym Mieście w Wilnie kosztują w granicach od 135 do 170 tys. litów. Wszystko zależy od „klasy mieszkania”: czy jest remont, czy są wstawione plastikowe okna, czy jest balkon. Balkon do wartości mieszkania dodaje ok. 5 tys. litów. Oczywiście, w ogłoszeniach ceny są zawyżone w granicach od 5 do 10 proc.

Obecnie mieszkania kupują najczęściej osoby pracujące poza granicami kraju, które traktują nabyte mieszkania, jako akumulację pieniędzy. Nie zamierzają w nich mieszkać, a tylko wynajmować. „Poprzez przelewy z zagranicy płyną na Litwę ogromne pieniądze. W rocznej skali jest ich ok. 7 mld. Obecnie może nawet więcej. Na Zachodzie warunki pracy również się poprawiły. Co mają z tym robić? Do banku raczej człowiek nie pójdzie. Kupuje więc mieszkanie. Mieszkania są kupowane przede wszystkim w Wilnie. Bo tutaj łatwiej jest wynająć dla studentów, których jest mnóstwo” – podkreślił Z. Raczkowski.

Dyrektor agencji nieruchomości zaznaczył, że wprowadzenie euro w następnym roku, nie wpłynie na cenę mieszkań. Mimo, że popyt się zmniejszy, ale ceny zostaną mniej więcej na tym samym poziomie.

Inny problem polega na tym, że w danej chwili bardzo ciężko wykończyć nowe mieszkanie. Człowiek, który zarezerwował mieszkanie w budującym się bloku, musi czekać do 15 miesięcy. „Wykończenie samego mieszkania zajmuje do pół roku. Z wykończeniem jest jednak problem, ponieważ nie ma komu pracować. Większość budowlańców pracuje zagranicą. Chciałem wymienić w biurze podłogę i nie mogę znaleźć, kto by mógł to zrobić” – powiedział Z. Raczkowski.

PODCASTY I GALERIE