Trans.eu: Oszczędzamy czas, nerwy i pieniądze klientów

Masz ładunek, który musisz przetransportować z kraju A do kraju B? Już nie musisz wykonywać setki telefonów, wystarczy pięć minut i masz w zasięgu ręki kilkanaście ofert. Oszczędzamy czas i pieniądze naszych klientów – przekonują Daniel Gvozdovič oraz Wiktor Adamaitis przedstawiciele polskiego Systemu Trans.eu, czasami nazywanego giełdą ładunków.

Antoni Radczenko
Trans.eu: Oszczędzamy czas, nerwy i pieniądze klientów

Fot. trans.eu

„Łączymy ludzi transportu z całej Europy” – tak w kilku słowach można określić działalność trans.eu. Firma daje narzędzie dla spedytorów oraz przewoźników, dzięki któremu ci ostatni mogą wymieniać się informacją dotyczącą wolnych ładunków i transportu.

„ W branży transportowej korzystanie z giełdy jest czymś standardowym. Zakładasz konto w systemie, po sprawdzeniu firmy, otrzymujesz dostęp i działasz. Twój ładunek lub transport trafia na giełdę, firmy go widzą i kontaktują się bezpośrednio z tobą. Zostaje tylko wybrać partnera do współpracy. Wcześniej w logistyce musiałeś wykonać setkę telefonów, aby znaleźć transport, teraz wystarczy 5-10 minut. Propozycje same ciebie znajdują. Stary system zajmował mnóstwo czasu. Współpracując z nami, klient zaoszczędza własny czas, pieniądze oraz nerwy” – powiedział zw.lt Daniel Gvozdovič, dyrektor generalny.

Tu można zapoznać się z ofertą Systemu Trans.eu.

Odpowiedni transport za odpowiednią sumę

W 2004 roku polska spółka Logintrans sp. z o.o. postanowiła wystartować na polskim rynku z internetową giełdą frachtową. Pomysł wystrzelił i firma zaczęła serwować usługi w innych krajach Europy. Obecnie System Trans.eu ma przedstawicielstwa w 12 krajach Europy i współpracuje z 35 tys. firm. Z platformy korzysta ponad 250 tys. użytkowników.

Przed sześcioma laty powstał oddział na Litwie.

„Oddział na Litwie powstał w 2011 roku. Na początku to były dwie osoby. Siedziba mieściła się w niedużym mieszkaniu. Teraz zatrudniamy 20 osób i nasze biuro znajduje się na Zwierzyńcu” – wspominał w rozmowie z zw.lt Wiktor Adamaitis, dyrektor wykonawczy.

Dyrektorzy spółki szacują, że w 2017 r. obrót litewskiego oddziału osiągnie ponad milion euro.
Przedstawicielstwo w Wilnie monitoruje i koordynuje również pracę oddziałów w Mińsku i we Lwowie.

Presja polityczna?

Oferta polskiej spółki była czymś nowym na litewskim rynku, ponieważ wywołała nawet pewne opory natury mentalnej.

„Być może odczuwaliśmy taką pewną presję polityczną. Był taki negatywny stosunek do wszystkiego co polskie. Jednak w biznesie zawsze była inna sytuacja, ponieważ tu liczy się przede wszystkim zarobek. Więc jeśli na naszej ofercie można było zaoszczędzić lub zarobić, to korzystali z tego wszyscy bez względu na narodowość. Po kilku latach zauważyliśmy, że coraz więcej litewskich firm współpracuje z Polską, szukają innych dróg do współpracy” – podkreślił Daniel.

„Kiedy zaczynaliśmy działalność na Litwie, to bardzo ciężko było wyjaśnić, czym zajmuje się nasza firma. Przy różnych okazjach pytano mnie: czy macie TIR-y? Czy można wynająć samochód? Więc odpowiadam: nie mamy ani własnych ładunków, ani samochodów. Nasza firma tworzy platformę internetową, dzięki której może szybko za odpowiednią sumę znaleźć transport. Naszym atutem jest to, że nasi klienci mają wpływ na naszą działalność, ponieważ ciągle dosyłają pewne idee i pomysły, które analizujemy i jeśli pasują to je wdrażamy” – dodał Adamaitis.


Zaoszczędzić i zarobić

Trans.eu działa na zasadzie abonamentu, który na Litwie rocznie wynosi 1068 euro. Obecnie w kraju z platformą współpracuje 800 spółek.

„Zaokrąglając, miesięczna cena abonamentu wynosi 100 euro. Powiedzmy, cena przewozu na danej trasie wynosi 450 euro. Wrzucam informację na giełdę i ktoś proponuje mi cenę 300 euro, czyli zaoszczędzam 150 euro. To oznacza, że dalsze transakcje pójdą mi tylko na plus. Jeśli zaoszczędziłem tylko 50 euro, to wówczas potrzebuję dwóch lub trzech rejsów, aby wyjść na zero. W wypadku jeśli masz 20 przewozów miesięcznie to sporo na tym zarabiasz” – wyjaśnił zasady pracy dyrektor generalny.

Monitoring firm

Kierownicy spółki podkreślają, że ważnym atutem Systemu Trans.eu jest bezpieczeństwo. Wszyscy uczestnicy, to dotyczy zarówno dostawców oraz przewoźników, są monitorowani.

„Każda firma zanim otrzyma dostęp jest sprawdzana. Jest monitorowana cała historia, z kim współpracowała. Mamy dostęp do takich baz informacyjnych, na które zwykłe firmy raczej nie mogą sobie pozwolić. Bo niektóre bazy kosztują nawet do 16 tys. euro rocznie. (…) Standardowo sprawdzamy 48 godzin. Jednak jeśli widzimy, że wszystko jest ok, to po kilku godzinach firma ma dostęp do naszej bazy danych. (…) Selekcja naprawdę jest duża. Kiedyś zrobiliśmy analizę i wyszło nam, że z 10 firm weryfikację przechodziło 1,5” – zaznaczył Daniel.

Mając dostęp do systemu użytkownik praktycznie ma wszelką informację dotyczącą ewentualnych partnerów.

Oferta niekoniecznie jest też skierowana do dużych firm. Wśród klientów są również firmy jednoosobowe, gdzie właściciel ciężarówki „własnoręcznie ładuje oraz dostarcza towar”.

Nowa oferta

Obecnie litewskie przedstawicielstwo Systemu Trans.eu chce poszerzyć ofertę i wykorzystać potencjał wymiany handlowej pomiędzy Polską a Litwą. To jest również szansa dla Polaków wileńskich, którzy bardzo często są odpowiedzialni za kontakty z Polską w litewskich firmach.

„Dotychczas nasz system skupiał się na firmach transportowych oraz spedycyjnych. Zauważyliśmy jednak, że branża produkcyjna potrzebuje tak naprawdę takich samych narzędzi, jak transport lub spedycja. Bo również mają ładunki do przewozu, są zatrudniane odpowiednie osoby, więc takie osoby mogą również korzystać z naszego systemu. Interesują nas przede wszystkim te firmy, które zajmują się handlem pomiędzy Polską a Litwą. Powiedzmy, musimy przetransportować pewien ładunek z Polski na Litwę. Oczywiście możemy powrócić z pustym transportem, ale możemy również zabrać ze sobą pewien ładunek i w ten sposób zwrócić koszty podróży albo nawet zarobić. Bo jeśli będzie dobry fracht to można realnie zarobić na przewozie” – wytłumaczył Daniel.

„Obecnie oferta skierowana jest do takich klientów jak magazyny, producenci i inni, którzy korzystają z usług spedytorów. Chcemy im pokazać, że są w stanie to załatwić sami” – podkreślił Adamaitis.

PODCASTY I GALERIE