Szef Litewskich Kolei: Nie zapłacimy kary za rozebranie torów

„Nie będziemy płacić kary. Udowodnimy naszą rację” - oświadczył Stasys Dailydka, dyrektor generalny spółki Litewskie Koleje („Lietuvos geležinkeliai”).

zw.lt
Szef Litewskich Kolei: Nie zapłacimy kary za rozebranie torów

Fot. BFL/Vygintas Skaraitis

W 2008 r. Grupa Orlen skierowała do Komisji Europejskiej skargę dotyczącą rozebrania przez Litewskie Koleje około 20 km odcinka torów pomiędzy Możejkami a Łotwą. Tym sposobem rafineria utraciła najbardziej rentowny szlak eksportowy dla swoich produktów. W marcu 2013 r. KE wszczęła przeciwko przewoźnikowi postępowanie. W ubiegłym tygodniu pojawiła się informacja, że Komisja Europejska może stanąć po stronie Orlenu.

W wypadku, gdyby decyzja KE byłaby pozytywna, to Kolejom Litewskim grozi gigantyczna kara w wysokości kilkudziesięciu milionów euro (10 proc. od dochodu spółki).

Kierownictwo litewskiej spółki odpiera zarzuty. „Ten projekt nigdy nie był opłacalny. Gdyby nie kryzys 2008 roku, to z pewnością wyremontowalibyśmy tory” – oświadczył w rozmowie z „Lietuvos rytas” Stasys Dailydka.

Szef spółki podkreślił, że Litewskie Koleje zamierzają „udowodnić swoją rację” przed Komisją Europejską.

Dailydka dodał, że pozywając ich spółkę Orlen chce po prostu „zrzucić własną odpowiedzialność” z powodu nieprzemyślanej inwestycji.

PKN Orlen nabył rafinerię w Możejkach w 2006 roku.

PODCASTY I GALERIE