Sankcje okazują się skuteczne – analitycy dopuszczają bankructwo Rosji

Sankcje Zachodu na Rosję okazały się skuteczne. - Rosja odczuwa potężne problemy w swoim systemie finansowym i odczuwa to również rosyjskie społeczeństwo - powiedział we wtorek prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys.

wnp.pl
Sankcje okazują się skuteczne – analitycy dopuszczają bankructwo Rosji

Fot. domena publiczna

Paweł Borys ocenił we wtorek w Radiu Zet, że sankcje Zachodu na Rosję okazały się skuteczne. „Rosja odczuwa potężne problemy w swoim systemie finansowym i odczuwają to również Rosjanie, którzy ustawiają się w kolejkach do bankomatów i nie mogą wypłacić pieniędzy. Rosyjski bank centralny musiał podwyższyć stopy procentowe z 9,5 proc. na 20 proc., co oznacza, że Rosjanie z dnia na dzień będą płacili dwa razy więcej za swoje kredyty. Inflacja zaraz wyskoczy powyżej 20 proc., zaczną się problemy z dostępem do podstawowych produktów” – wskazał szef PFR.

Bankructwo Rosji możliwe

Jak mówił, to wszystko spowoduje, że Putin nie będzie mógł prowadzić swojej propagandy sukcesu. „Oczywiście nie wydaje się teraz, by w Rosji doszło szybko do masowych protestów, ale presja wewnętrzna będzie narastała, koszty dla Rosji, gospodarcze i finansowe będą rosły i na pewno będzie to osłabiało potencjał do dalszej agresji” – stwierdził Borys.

Po raz pierwszy od ponad 20 lat analitycy dopuszczają scenariusz, w którym Rosja, mimo wielkich rezerw, bankrutuje. Stał się on możliwy po sankcjach nałożonych na rosyjski bank centralny – napisała wtorkowa „Rzeczpospolita”.

Dziennik zwraca uwagę, że „Bank Rosji może zostać odcięty od rezerw trzymanych na Zachodzie”. „Doszło więc do wielkiego paradoksu: rosyjski bank centralny posiada ogromne rezerwy (643 mld dol. na 18 lutego 2022 r.), ale nie będzie mógł użyć sporej części z nich. Rośnie więc rynkowy koszt ubezpieczenia przed bankructwem na rosyjskich obligacjach. Pod silną presją znalazł się też rubel, który tracił w ciągu poniedziałkowej sesji nawet 30 proc. wobec dolara. Bank Rosji ratował jego kurs, radykalnie podwyższając główną stopę procentową z 9,5 proc. do 20 proc.” – czytamy.

Paweł Borys podkreślił, że skala sankcji i mobilizacji Zachodu jest bezprecedensowa. Zwrócił uwagę, że zawsze neutralna Szwajcaria stanęła po właściwej stronie. „Putin błędnie skalkulował reakcje Zachodu, nie spodziewał się tego” – powiedział Borys.

Rosyjską gospodarkę ratują już tylko Chiny

Paweł Borys zauważył, że Rosja jeszcze sobie radzi gospodarczo, bo cały czas sprzedaje gaz i ropę, a także dlatego, że jej „oknem na świat” są Chiny, które do sankcji nie przystąpiły i po cichu wspierają obecną sytuację.

„Putin zgromadził rezerwy w obligacjach chińskich, złocie, może na ten rynek kierować część swojego eksportu. Gdyby Chiny postawiły czerwoną linię, ta wojna skończyłaby się bardzo szybko, ale wydaje się to bardzo mało prawdopodobne” – ocenił prezes PFR.

Jak podkreślił, sytuacja polskiej gospodarki jest stabilna. „Polski wzrost gospodarczy jest bardzo silny. Tu apeluję, by być spokojnym o swoje oszczędności w bankach – nic złego się nie dzieje” – zaznaczył. Zwrócił też uwagę, że polski eksport na Ukrainę, Białoruś i do Rosji stanowi łącznie zaledwie 5 proc. całego eksportu Polski. „Być może wzrost gospodarczy Polski spowolni o 0,5-1 proc., ale tak bardzo tego nie odczujemy” – powiedział Borys.

Coraz więcej krajów przyłącza się do sankcji wobec Rosji

W reakcji na inwazję Rosji na Ukrainę kolejne kraje dołączają do sankcji na Moskwę, m.in. zamrożenia aktywów rosyjskiego banku centralnego.

Poprzez sankcje nałożone na Rosję w odpowiedzi na jej inwazję na Ukrainę Zachód spowoduje „załamanie rosyjskiej gospodarki”, „gospodarczą wojnę totalną” – powiedział we wtorek na antenie radia France Info minister gospodarki i finansów Francji Bruno Le Maire.

Źródło: PAP

PODCASTY I GALERIE