Premier: Rząd nie ma wpływu na wzrost cen gazu i prądu

Zwiększenie taryfy na prąd i gaz - to cena odbicia gospodarki, na którą rząd nie ma wpływu. Premier Ingrida Šimonytė powiedziała, że wzrost gospodarczy napędza popyt, co z kolei podnosi ceny.

BNS
Premier: Rząd nie ma wpływu na wzrost cen gazu i prądu

Fot. BNS/Scanpix

„W przypadku cen na gaz wracamy do poziomu z 2019 roku, gdyż w zeszłym roku mieliśmy nierealnie niskie ceny. Ceny produktów ropopochodnych zależą od kondycji światowej gospodarki” – dodała szefowa rządu.

Šimonytė podkreśliła, że ustanawianie taryf nie ma nic wspólnego z polityką, dlatego rząd nie może na to wpływać.

Pod koniec maja Państwowy Urząd Regulacji Energetyki zatwierdził nowe ceny na prąd i gaz, które wejdą w życie od lipca.

Energia elektryczna dla większości gospodarstw domowych zdrożeje średnio o blisko 8 procent, natomiast gaz aż – od 26 do 50 procent, postanowił państwowy regulator.

Dla gospodarstw domowych cena prądu dla użytkowników jednej strefy czasowej, korzystających z najpopularniejszej taryfy standardowej, zwiększy się o 7,8 procent – do 15,2 centów za kilowatogodzinę. Podwyżka dla użytkowników dwóch stref czasowych wyniesie 9,9 procent. Cena wzrośnie do 17,7 centów za kilowatogodzinę w strefie dziennej i o 6 procent – do 10,6 centów w strefie nocnej.

Gaz dla gospodarstw domowych do kuchenek domowych zdrożeje o 26 procent, czyli do 63 centów za metr sześcienny. Cena stała pozostanie bez zmian, czyli 56 centów.

Konieczność podwyżki regulator tłumaczy wzrostem cen surowców na rynkach światowych.

PODCASTY I GALERIE