Praca na roli się nie opłaca? Właściciele gospodarstw o tegorocznym urodzaju

Od przeszło kilku miesięcy mieszkańcy Litwy obserwują ogromny wzrost cen żywności, energii oraz wszelkiego rodzaju usług. Ceny warzyw i owoców na wileńskich targowiskach również nie napawają optymizmem. O przyczynach podwyżek i problemach, z jakimi w tym roku zmagają się lokalni rolnicy rozmawiamy z Jarosławem i Elżbietą – właścicielami niewielkich gospodarstw na przedmieściach Wilna.

zw.lt
Praca na roli się nie opłaca? Właściciele gospodarstw o  tegorocznym urodzaju

Fot. BNS/ Kęstutis Vanagas

Niesprzyjający klimat

Około dwóch lat temu cena hurtowa ziemniaków wynosiła 30 centów, w tym roku – około 80. Na bazarku można się zetknąć z cenami od 1 do 1.20 euro za kilogram” – przyznaje Elżbieta. Jej zdaniem, w tym roku do wzrostu cen przyczynia się również pogoda, która zaszkodziła niektórym uprawom.

Elżbieta zaznacza, że warunki pogodowe, jakich dostarczyło tegoroczne lato, sprawiły, że część warzyw oraz owoców po prostu nie obrodziła. Inne natomiast zgniły. Kobieta zauważa, że chłód i wilgoć panujące na początku lata były szczególnie szkodliwe dla upraw ziemniaków.

Maj i czerwiec były bardzo zimne i mokre. Duża ilość wilgoci w powietrzu powodowała powstawanie mgieł, które z kolei przyczyniły się do powstania tzw. zarazy ziemniaczanej. Sierpień przyniósł upały i suszę. Podczas suchej pogody rozwój choroby się zatrzymuje, ale liście zaczynają się kurczyć i marszczyć. W rezultacie, tej jesieni wykopaliśmy praktycznie tyle samo ziemniaków, ile wiosną zasadziliśmy” – stwierdza.

Natomiast tegoroczny urodzaj zboża nie będzie wcale najgorszy, zauważa Jarosław:

Jeśli chodzi o zboże, to plony nie są wcale gorsze od zeszłorocznych. Deszcze odpowiednio nawodniły uprawy. A sucha pogoda, jaką mieliśmy w sierpniu umożliwiła spokojne zebranie plonów” – zaznacza rozmówca.

Wydatki w gospodarstwie

Praca na roli to nie tylko duży wysiłek fizyczny, ale również konieczność zainwestowania w to sporych środków.

Rozmówcy zaznaczają, że już wiosną szczególnie odczuli wzrost cen nasion. Według danych zgromadzonych przez Centrum Informacji Rolniczej i Przedsiębiorczości Wiejskiej, tegoroczna cena skupu rzepaku wzrosła o 81.25 proc. Z kolei cena pszenicy jest o 39.81 proc. większa od ubiegłorocznej.

Oprócz zakupu nasion, praca w godpodarstwie niesie ze sobą szereg innych wydatków:

W tym roku nawozy mineralne, według moich obliczeń, podrożały trzykrotnie. Również ceny paliw są dość przygnębiające. Traktor czy ciągnik od czasu do czasu wymaga również wymiany pewnych części, które również podrożały o jakieś 50 procent” – podkreśla Jarosław.

Niestety, wspomniany wilgotny klimat stworzył w tym roku dogodne warunki dla rozwoju szkodników. Elżbieta zaznacza, że szczególnie uciążliwa okazała się być walka z rodzajem ślimaków zwanym ślinikami. Pozbycie się tych nieproszonych gośćmi to bardzo trudne i nieraz niezwykle kosztowne wyzwanie.

Proszek potrzebny do zwalczenia śliników kosztuje około 13 euro za 500 gramów. Jeśli pada deszcz, proszek zostaje zmyty z powierzchni ziemi, a więc trzeba je posypywać ponownie. Zapotrzebowanie na takie środki jest tak duże, że często należy zaopatrzyć się w nie na długo przed sezonem letnim, bo później wszystko jest już wykupione” – mówi Elżbieta.

Czy liczyć na pomoc państwa?

Ministerstwo Rolnictwa zapowiada, że od 2023 roku rolnicy będą się mogli ubiegać o rekompensatę, jeśli ich dochody z gospodarstwa spadną o ponad 20 procent, a nie 30 procent, jak było dotychczas.

Z kolei projekt unijny „Wsparcie dla małych gospodarstw” daje możliwość uzyskania wsparcia finansowego, którego maksymalna kwota sięga 15 000 euro. O dofinansowanie mogą się ubiegać przedsiębiorcy posiadający gospodarstwa, których wielkość ekonomiczna w momencie składania wniosku nie jest mniejsza niż 4000 euro i nie przekracza 7999 euro.

Niestety, sporo osób próbujących utrzymać się z uprawy roli, nie ma uprawnień, by ubiegać się o takie wsparcie:

Tego rodzaju rekompensata przysługuje tylko właścicielom oficjalnie zarejestrowanych gospodarstw. Wiele osób pracujących na roli i sprzedających plony na targowiskach nie ma zarejestrowanego gospodarstwa rolnego. W takim przypadku praca i koszta włożone w uprawę są niewiele większe od zysków. Tak więc, po prostu nie opłaca się im wkładać w to tyle pracy i wysiłku.”.

Autor: Katarzyna Jachimowicz

PODCASTY I GALERIE