Minister energetyki Litwy celuje w głębszą integrację gospodarczą z Polską

Dainius Kreivys od grudnia 2020 roku jest ministrem energetyki w litewskim rządzie. Opowiada się za ścisłą współpracą z Polską w gospodarce - z energetyką na czele. Publikujemy wywiad z ministrem energetyki Litwy, który przeprowadził portal WNP.

wnp.pl
Minister energetyki Litwy celuje w głębszą integrację gospodarczą z Polską

Fot. scanpix.lt/ Erikas Ovčarenko

Obecnie jednym z najważniejszych problemów w polityce poszczególnych państw jest niezależność energetyczna. Litwa do tej pory nie wyszła z postsowieckiego systemu energetycznego BRELL, do którego należą Rosja, Białoruś, Estonia, Łotwa i Litwa. Ten stan ma się zakończyć dopiero w roku 2025, gdy kraje nadbałtyckie wyjdą z tego energetycznego układu.

– Projekt synchronizacji energetycznej z krajami Europy Centralnej jest realizowany wspólnie z Łotwą i Estonią. Obecnie staramy się wspólnie te działania przyspieszyć, by nie czekać do końca roku 2025. Ten duży projekt składa się z wielu konkretnych działań – jest ich w sumie, na samej Litwie, 29. To wiele stacji synchronizatorskich, kondensatory… Z tych 29 projektów 7 już zostało w pełni zrealizowanych. Pozostałe są w trakcie realizacji.

Jednym z najważniejszych elementów jest rozbudowa łączy energetycznych z Polską, co pozwoli na synchronizację naszych sieci energetycznych. Obecnie funkcjonujący most energetyczny (Ełk-Olita) działa w reżimie niezsynchronizowanym. Wymaga to używania dodatkowych systemów dostosowawczych. Trzeba zatem przerobić to w taki sposób, by nie potrzeba już było dodatkowych urządzeń (głównie wielkich transformatorów) dopasowujących parametry przesyłanej energii.

Oczekujemy także zakończenia budowy nowego podmorskiego połączenia energetycznego z Polską – Harmony Link. Obecnie litewski operator (Litgrid) oraz Polskie Sieci Energetyczne przeprowadzają planowanie terytorialne i ocenę oddziaływania na środowisko, przygotowują dokumentację przetargową na budowę kabla i stacji konwertorowych, badają dno morskie.

Litgrid nabył działkę pod budowę stacji w Darbėnai. W tym roku zakończono też studium wdrożeniowe. Operatorzy zdecydowali o podziale prac, które będą realizowane przez każdą ze stron.

Litgrid będzie odpowiedzialny za instalację kabla, a PSE – za stacje konwertorowe na Litwie i w Polsce. Po ukończeniu Harmony Link stanie się podmorską kablową linią elektroenergetyczną o długości ok. 330 km (z czego ok. 290 km pod dnem morza), która połączy stację elektroenergetyczną Żarnowiec w Polsce z przyszłą stacją elektroenergetyczną Darbėnai na Litwie. Interkonektor będzie miał moc 700 MW.

Przewidywany termin ukończenia prac to 2025 rok. Projekt jest współfinansowany w ramach instrumentu UE „Łącząc Europę” (CEF), grantem o wartości ponad 500 mln euro. Całkowity koszt Harmony Link sięga 700 milionów euro.

W polskich mediach mocno wybrzmiała sytuacja potencjalnej współpracy Zygmunta Solorza z firmami węgierskimi przy ewentualnej kontynuacji budowy elektrowni atomowej w Obwodzie Kaliningradzkim. Czy ta inicjatywa nie stanowi jakiegoś zagrożenia dla litewskiej niezależności energetycznej?

– Mam dobre rozeznanie co do planów pana Solorza i Węgrów. Traktuję zatem tę informację jako zwykły atak propagandowy…

Wiemy bowiem, że polska polityka w tym względzie zawsze opierała się na zasadzie bezpieczeństwa energetycznego. Niezbyt chce mi się wierzyć, że coś w tym względzie się zmieniło.

Polskie władze w procesie synchronizacji systemu elektroenergetycznego państw bałtyckich z Europą naciskały, by w przyszłości nie było żadnych połączeń tego typu z Rosją i Białorusią. My ze swojej strony też uważamy, że czerwoną linią bezpieczeństwa energetycznego naszych krajów jest brak technicznych możliwości przesyłu energii elektrycznej z krajów pozaunijnych. Jak na razie nie mamy przesłanek by uważać, iż polska polityka w tym względzie się odmieniła.

Inicjatywę Solorza traktujemy więc jako jego prywatne działanie. Informacja o planach polsko-węgierskich została opublikowana w dzień, w którym Litgrid rozpoczął zmniejszanie technicznych zdolności przesyłowych na połączeniu z Białorusią – tak, by linie energetyczne Litwy nie mogły być wykorzystane do handlu energią elektryczną wyprodukowaną na Białorusi.

By przesyłać energię z Kaliningradu do Polski, trzeba by ponadto zbudować tzw. wstawkę prądu stałego lub doprowadzić technicznie do sytuacji, że na potrzeby eksportu do Polski pracowałby jeden reaktor. Na dodatek konieczny byłby specjalny most energetyczny do Polski. To bardzo drogie rozwiązanie.

A cała inwestycja byłaby też konkurencją dla polskiej elektrowni jądrowej, która miałaby powstać.

Nieopodal Wilna, ale już po stronie białoruskiej, rozpoczęła działalność elektrownia atomowa w Ostrowcu. Wstępnie inwestorzy tego przedsięwzięcia bardzo liczyli na eksport wyprodukowanej tam energii na Litwę. Czy mają na to szanse? Ponadto, co strona litewska może zrobić dla zabezpieczenia się przed skutkami awarii w tejże siłowni?

– Na Litwie, zgodnie z krajowymi aktami prawnymi, elektrownia w Ostrowcu jest uważana za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego – tak ze strony ekonomicznej, jak i dla zdrowia naszych obywateli. Zarazem dokument ten zakazuje jakiegokolwiek obrotu energią tam wyprodukowaną.

Ponieważ jednak ciągle należymy do pierścienia energetycznego BRELL, to prąd wyprodukowany w Ostrowcu może trafiać na Litwę. Bo jak odróżnić energię? Nie mamy żadnej możliwości sprawdzenia, skąd owa energia do nas przychodzi i jakiej jest produkcji. Podejmujemy jednak wiele kroków mających ułatwić egzekwowanie zakazu zakupu energii produkowanej w Ostrowcu. Ma temu przeciwdziałać system certyfikatów produktu.

Nadal jednak prąd białoruski może trafiać na Litwę poprzez sieć pośredników łotewskich mających bezpośrednie łącza energetyczne z białoruskim systemem. A Łotysze – choć często kupują energię na Białorusi – to formalnie z certyfikatami rosyjskimi. Od 15 września zmniejszamy jednak przepustowość transgranicznych połączeń elektroenergetycznych, co powinno pomóc w większej selekcji dostawców energii.

Litwa dzięki swoim połączeniom gazociągowym oraz gazoportowi w Kłajpedzie może rocznie zakupić nawet do 9 miliardów metrów sześciennych gazu. Tymczasem krajowe zużycie to nie więcej jak 2,5 miliarda metrów sześciennych. Czy oznacza to, że na Litwie powstanie nowy hub gazowy, skąd surowiec będzie sprzedawany do sąsiednich krajów?

– Chcielibyśmy w sposób maksymalny wykorzystywać szczególnie pływający gazoport w Kłajpedzie. 80 proc. gazu zużywanego w kraju pochodzi z tego terminalu o symbolicznej nazwie – „Niepodległość”. Nadwyżki są eksportowane (poprzez system gazociągów) do krajów bałtyckich i Finlandii.

Dla dalszej integracji bardzo ważny jest interkonektor GIPL łączący Polskę i Litwę (ma być ukończony do końca tego roku). Ten projekt będzie też istotny dla integracji energetycznej krajów „Trójmorza” – jako łącznik rynku nadbałtyckiego z rynkami Europy Środkowo-Wschodniej.

Ważnym elementem współpracy polsko-litewskiej pozostaje także przerób ropy naftowej. To przecież Orlen Lietuva jest największym zagranicznym inwestorem na Litwie. A należąca do koncernu rafineria w Możejkach – największym producentem paliw w całym regionie. Tymczasem można było odnieść wrażenie, że nie wszystkim na Litwie zależało na rozwoju firmy… Wiele lat trwał kontredans wokół odbudowy linii kolejowej z Możejek do łotewskiego Renge. Nie zawsze prosty był także dostęp firmy do terminalu naftowego w Kłajpedzie.

– Obecne władze litewskie z wielką przychylnością patrzą na rozwój polskiego koncernu w naszym kraju. To przecież jedna z największych firm na Litwie.

Jeszcze poprzedni gabinet rozstrzygnął właściwie wszystkie sporne kwestie związane z rozwojem koncernu. Obecny rząd Litwy chce wspierać (poprzez indywidualnie nakierowaną politykę fiskalną) projekty intensyfikujące przerób ropy w Możejkach.

Przypominam też, iż litewskie koleje odbudowały połączenie kolejowe z łotewskim Renge. To ułatwi eksport wyrobów naftowych do pozostałych krajów bałtyckich.

PODCASTY I GALERIE