Litewscy ekonomiści: Sankcje dotkną przede wszystkich mieszkańców Rosji

Decyzja Rosji o ograniczeniu importu produktów rolnych i żywności z Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych jest ekonomicznym zagrożeniem w światowej grze sankcjami – twierdzą ekonomiści. Według analityków, sankcje te najpierw dotkną mieszkańców Rosji, a litewski biznes bardzo nie ucierpi, z wyjątkiem spółek transportowych, które najwięcej zarabiają z tranzytu między Rosją, a Europą Zachodnią.  

BNS
Litewscy ekonomiści: Sankcje dotkną przede wszystkich mieszkańców Rosji

Fot. PAP/EPA /MIKHAIL KLIMENTYEV / RIA NOVOSTI / KREMLIN POOL

„Rosyjskich sankcji zdecydowanie nie możemy oceniać pozytywnie, gdyż wskazują one, że wzajemne stosowanie sankcji nabiera tempa i wszelkie ograniczenia w handlu, w szczególności niezgodnie z zasadami Światowej Organizacji Handlu, zagrażają stabilności gospodarki światowej. Jest to szczególnie widoczne, w ostatnich dniach na rynku finansowym, gdzie gwałtownie rośnie liczba sprzedawanych akcji, gdyż inwestorzy obawiają się nie tyle konkretnego przypadku Rosji, ale zaczynają się obawiać, że wolny handel w okresie stosunkowo otwartym globalnie i zrównoważonym ekonomicznie świecie jest bardzo kruchy i w każdej chwili może się zakończyć. Być może powstaje obawa przed kolejną zimną wojną”- mówi główny ekonomista banku Nordea, Žygimantas Mauricas.

Według Mauricasa, najbardziej na tym cierpi Europa, ponieważ jest blisko Rosji, która jest źródłem tych problemów, a także we względu na bliskość Bliskiego Wschodu, gdzie trwa konflikt zbrojny.

,,Bezpośrednich skutków Litwa tak bardzo by nie odczuła, gdyż jesteśmy przyzwyczajeni do sankcji. Eksporterzy mają plan „B”. Część spółek transportowych ucierpiałaby bardziej, ale oni kierują swoją działalność na Zachód” – twierdzi ekonomista z banku Nordea.

Jego zdaniem, w związku z wzajemnymi sankcjami, strefa euro może przeżyć trzecią recesję, gdyż niektóre państwa UE są nadal niestabilne po kryzysie gospodarczym z 2009 roku.
Główny ekonomista Swedbank Nerijus Mačiulis sądzi, że w taki sposób Kreml komunikuje się ze swoim społeczeństwem, próbując podnieść swoje wyniki sondażowe.

,,Myślę, że przede wszystkim Putin i Kreml takimi środkami komunikują się z mieszkańcami swojego państwa i starają się w ten sposób podnieść sondaże, pokazując, że państwa zachodnie nie będą ich popychać. Każdy krok Zachodu i każda sankcja będzie miała swoją odpowiedź ze strony rosyjskiej. Zdecydowanie mogliśmy się tego spodziewać, gdyż Rosja podobnie zachowywała się przez ostatnie lata” – mówi Mačiulis.

Według niego, jedynym nowym elementem w tej wojnie gospodarczej jest to, że Rosja po prostu mówi, że te działania nie są związane z niedostateczną jakością produktów, tylko jest to specyficzne sprzężenie zwrotne. Według niego, z powodu Kremla najpierw ucierpi ludność rosyjska.

„Rosja obecnie importuje 40 procent wszystkich zużywanych produktów spożywczych i na pewno nie może odciąć się od importu, a jedynie bardzo selektywnie ograniczyć wwóz niektórych towarów. Konsekwencje będą bardzo jasne – zabraknie niektórych produktów w Rosji, co spowoduje wzrost inflacji, która w tej chwili jest dużym problemem. Sądzę, że w tym momencie Putin wybrał bardzo ryzykowną i nieefektywną ekonomicznie drogę, przez którą ucierpi rosyjskie społeczeństwo, co spowodować może destabilizację jego reżimu” – powiedział Mačiulis.

W opinii ekonomisty Swedabanku, do tej pory nie jest jasne, czy rosyjskie sankcje obowiązują Litwę. Zwraca jednak uwagę, że rolnicy i producenci żywności, a także eksporterzy nie powinny bardzo ucierpieć.

,,Litewscy producenci nie są bardzo podatni na Rosję, ponieważ tylko 5 proc. całej produkcji eksportujemy do Rosji. Sektor rolniczy w ogóle niewiele eksportuje. Nie należy się zbytnio obawiać, ponieważ istnieją alternatywne rynki „- wyjaśnia główny ekonomista Swedbank.
 

PODCASTY I GALERIE