Gospodarka
Roman Niedźwiecki

Justyna Skinder-Antul: Wirtualna rzeczywistość to przyszłość nie tylko rozrywkowa

Justina Skinder-Antul jest absolwentką wileńskiej filii Uniwersytetu w Białymstoku. Niedawno wspólnie z mężem otworzyli pokój VR, gdzie każdy może otrzymać nowe doświadczenie w świecie wirtualnej rzeczywistości.

Roman Niedźwiecki, zw.lt: Co to VR?

Justyna Skinder-Antul: Wirtualna rzeczywistość. Żeby do niej trafić wkładamy specjalne okulary, które przenoszą nas w całkiem inną przestrzeń. Po włożeniu okularów ludzie często zapominają o tym, że tak naprawdę są w zwykłym pokoju (śmiech).

Jak wpadłaś na pomysł, żeby otworzyć taki biznes?

Studiowałam na filii UwB (Uniwersytet w Białymstoku Filia w Wilnie) na Wydziale Ekonomiczno-Informatycznym. Wtedy VR nabierał popularności w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Ludzie mieli możliwość inwestowanie w sprzęt HTC Vive poprzez startupy. Już od dawna interesowałam się tym i analizowałam to, co się dzieje na rynku zachodnim. Lecz największe zainteresowanie we mnie budziło użycie VR nie w rozrywce, tylko w innym kierunku. Dla przykładu w architekturze. Działa to tak, że klient po założeniu okularów mógłby zobaczyć, jak w przyszłości będzie wyglądał obiekt.

Poźniej studiowałam na ekonomiil gdzie robiłam projekt dotyczący VR. Zrozumiałam wtedy, że te technologie są już osiągalne również u nas, więc postanowiłam spróbować i wtedy założyliśmy firmę pod nazwą “Innera”.

Czy to twoje pierwsze doświadczenie biznesowe?

Nie. Wcześniej posiadałam biznes wynajęcia samochodów. Lecz były to zbyt duże inwestycje i mały zysk, poza tym konkurowanie w takiej branży jest szalenie trudne.

Czy w Wilnie jest sporo rozrywek związanych z VR?

Tak, VR jest coraz popularniejszy. Z każdym miesiącem takich firm jest coraz więcej. To jest popularny startup wśród studentów. My zaczęliśmy z rozrywki, ale planujemy rozszerzać się w branży wirtualnej rzeczywistości. Planujemy skierować nasz projekt w oświatę, ale na razie nie mogę wszystkiego ujawnić.

Czym się wyróżniacie od konkurentów?

Może pomieszczeniem. Staramy się utrzymać klasę. Jeżeli ktoś do nas przychodzi z imprezą np. rodziny, to zamykamy pomieszczenie i ono należy wyłącznie dla tych osób. Często też przychodzą do nas ludzie z dziećmi, do których też mamy podejście, z czego wynika że wszyscy są zadowoleni. Po drugie jesteśmy mobilni. Na zamówienie możemy z własnym sprzętem przyjechać na imprezę.

Jakie opinie od klientów ma “Innera”?

Opinie są bardzo dobre. Proponując nasze usługi, gwarantuję, że każdy będzie zachwycony. Mogę się nawet założyć, że jak komu się nie spodoba, dam mu 5 euro. Na razie jeszcze nikomu nie trzeba było zapłacić.

A czy jest to kosztowna rozrywka?

Rozrywka jest naprawdę niedroga, ofiarujemy pakiet. Wynajęcie okularów i dostęp do wszystkich gier na godzinę kosztuje 20 euro dla grupy. Optymalna grupa na jeden seans to 4 osoby. Jeżeli osób jest więcej, to lepiej spędzić tu więcej czasu.

Czy każdy może brać udział w takiej zabawie? Czy są jakieś ograniczenia?

Po pierwsze każdy sam musi postanowić czy chce to wypróbować. Jak ktoś ma zawroty głowy po włożeniu okularów i nie jest w stanie ustać na nogach, to lepiej nie ryzykować. Dużo też zależy od gier. Są gry, które potrzebują większej wytrwałości fizycznej np. “Jazda na nartach”, są też bardziej spokojne, które oferujemy dla mniejszych dzieci lub starszych osób. Są też te, które straszą. Osoba, które chce wypróbować wirtualną rzeczywistość, musi być przede wszystkim trzeźwa. Kobiety w ciąży muszą same zadecydować, czy chcą brać w tym udział. Trzeba zawsze uwzględniać swój stan zdrowotny.

Czy taka rozrywka szkodzi zdrowiu?

Oczy się męczą, ale jest to tak samo jak z komputerem. Trzeba wszystko dozować.

Czy uważasz, że to jest przyszłość rozrywki? I może to zamienić prawdziwą jazdę na nartach?

Mam wielką nadzieję, że wirtualny świat i wirtualna rozrywka nigdy nie zamieni prawdziwej atrakcji. Na dany moment wirtualna rzeczywistość jest czymś nowym, ale już niedługo nie będzie czymś niesamowitym, większość ludzi to pozna. Raczej wierzę w to, że VR jest to przyszłość biznesu, oświaty, medycyny, itd. Jest to przyszłość, ale nie tylko rozrywkowa.

Czy można się przyzwyczaić do wirtualnej rzeczywistości? Czy za jakiś czas taka rozrywka nie nudzi?

Do tego da się przyzwyczaić, ale ciągle ukazują się jakieś nowe gry i zabawy, które za każdym razem darują nowe doświadczenie. Obecnie na topie jest gra, gdzie musisz wybijać rytm muzyczny. Czy kiedykolwiek muzyka ci się nudziła? Raczej nie.

Czy może masz jakieś porady dla ludzi którzy by chcieli wypróbować taką rozrywkę?

Nie trzeba tego się bać, albo mówić, że to tylko dla dzieci. Najczęściej jest tak, że ojciec przyprowadza dzieci do nas i to dzieci oglądają, jak ojciec spędza czas w wirtualnej rzeczywistości (śmiech). Trzeba więc pamiętać, że to rozrywka dla wszystkich i że to jest całkiem nowe doświadczenie. Jest to także superowa rzecz dla teambuildingu, ponieważ osoba, która jest w wirtualnej rzeczywistościl nie może polegać wyłącznie na sobie. Tam człowiek otwiera swoje prawdziwe oblicze.

Czy umiejętności zdobyte podczas studiowania na UwB pomogły Ci w założeniu własnego biznesu?

Dobrze trafiłam z kierunkiem, który wybrałam. Studiowałam na wydziale Informatyki jak również i ekonomii. Jestem wdzięczna przede wszystkim dla ludzi, którzy dawali mi potrzebną wiedzę, którą mogę teraz zastosować w praktyce. Dało to też pewność w swoje siły, że wszystko może się udać.

Artykuł powstał w ramach projektu „Ludzie Znad Wilii”, który jest finansowany przez Departament Mniejszości Narodowych przy rządzie Litwy.


Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!