Gospodarka
Ewelina Mokrzecka

Dyrektor Polsko-Litewskiej Izby Handlowej: Kobietom trudno powiedzieć „nie”

Wbrew pozorom Polska o Litwie wie mało i tak samo jest w drugą stronę – w wywiadzie dla zw.lt powiedziała dyrektor wykonawcza Polsko-Litewskiej Izby Handlowej Renata Rudnicka.

Ewelina Mokrzecka,zw.lt: Po kilkumiesięcznej przerwie Polsko-Litewska Izba Handlowa wznowiła swoją działalność kolejnym business mixerem z nową dyrektor wykonawczą. Była Pani kiedyś dyrektorką polskiego przedstawicielstwa firmy Almi Decor na Litwie. Jak się Pani czuje na stanowisku dyrektor wykonawczej w Izbie, w de facto męskim środowisku?

Renata Rudnicka: Inspirująco, bo to jest tak, jak z szarą eminencją. Na kobietę się reaguje inaczej (śmiech). A teraz na poważnie – to są konkretni ludzie, konkretne firmy, w większości to są właśnie mężczyźni. Izba została założona przez dziewięciu założycieli z wiarą, że to jest potrzebne. Celem Izby jest łączenie polskich i litewskich przedsiębiorców, a ja jestem twarzą wykonawczą. Czy pomaga mi to, że jestem kobietą? Chyba tak, bo kobiecie trudno jest powiedzieć „nie” i ten pierwszy kontakt zawsze jest. Moim zadaniem jest utrzymanie w Izbie starych członków oraz przyciągnięcie nowych.

 Celem Izby jest łączenie polskich i litewskich przedsiębiorców

Jak Pani to robi?

Przede wszystkim rozmawiam, próbuję dotrzeć do moim klientów. Chcę, żeby rozumieli, że jestem tu dla nich tak samo, jak Izba. Cel jest wspólny. Każdy chce robić biznes – Polacy na Litwie, a Litwini w Polsce, czyli Polacy widzą małą niszę z oknem na kraje bałtyckie, a Litwini ogromny polski rynek.

Podstawą działalności Izby są tzw. business mixery, gdzie przedsiębiorcy mogą się nawzajem poznać i nawiązać kontakty. Każde spotkanie jest organizowane pod innym kątem, np. na ostatnim byli przedstawiciele firmy produkcyjnej, budowlanej i PR, a więc miks działalności. Takie spotkania wbrew pozorom są bardzo skuteczne.

Często pada pytanie: czy tylko duża firma może należeć do Izby czy też mały prywaciarz może się przyłączyć? Otóż odpowiedź brzmi – każdy. Jedynym warunkiem są składki członkowskie. Poza tym przedsiębiorca musi wiedzieć dokładnie czego chce, oczywiście, oprócz tego, że chce sprzedać. My jesteśmy tylko narzędziem, które przedsiębiorcy pomoże w dotarciu do celu.

Czy wraz z nadejściem nowej dyrektor w Izbie zajdą jakieś zmiany? Nowe kierunki działalności?

Tak, ale chciałabym podkreślić, że nie wraz z nadejściem nowej dyrektor, ale wspólnie z zarządem i na czele z prezesem Jarosławem Niewierowiczem podjęliśmy decyzje odpowiednich zmian. W przyszłości chcemy organizować wspólne polsko-litewskie wyjazdy studyjne oraz spotkania ze specjalistami.

Wbrew pozorom Polska o Litwie wie mało i tak samo jest w drugą stronę

Czy dzisiaj polityka ma wpływ na relacje pomiędzy polskimi i litewskimi przedsiębiorcami?

Biznes jest raczej niezależny od polityki. Poza tym Izba ma też służyć polepszaniu polsko-litewskich stosunków biznesowych oraz ich niepogarszaniu. Ma być mediatorem. Jesteśmy apolityczni. Należy pamiętać też o tym, że musimy być wiarygodni. Podejmowanie polsko-litewskich inicjatyw o których wspomniałam ma też w praktyce przyczynić się do polepszenia stosunków. Podczas takich spotkań dużo się rozmawia, poznaje się ludzi… Wbrew pozorom Polska o Litwie wie mało i tak samo jest w drugą stronę.

Ilu członków skupia obecnie Izba?

28 firm i 3 osoby prywatne.

A procentowo jeżeli chodzi o przedsiębiorców polskich i litewskich?

Dokładnie pół na pół. Tak samo Polacy chcą współpracować z Izbą, jak i Litwini. Jedni i drudzy widzą perspektywy.

Jakie polskie firmy chcą zazwyczaj wejść na litewski rynek?

Bardzo różne. Ostatnio zauważam wzmożone zainteresowanie firm IT litewskim rynkiem. Również firmy sektora energetycznego, budowlanego, a także spożywcze.


Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!