Gospodarka
Honorata Adamowicz Kurier Wileński

Drożyzna na wileńskich targowiskach

Pogoda w tym roku powoduje poważne straty po stronie producentów owoców i warzyw. Susza spowodowała, że tegoroczne zbiory owoców będą według wstępnych szacunków nawet o 30 proc. niższe niż zazwyczaj. To odbije się na ich cenach.

Na wileńskim targowisku Pod Halą, jednym z najstarszych i najbardziej znanych w stolicy, duży ruch panuje codziennie. Na kilkudziesięciu stoiskach można kupić właściwie wszystko – od kwiatów, przez mięsa i sery, aż do owoców i warzyw. Zwłaszcza te ostatnie przyciągają tłumy klientów, bo są świeże i krajowe.

– Tegoroczna susza spowodowała, że wszystko zdrożało. To, że teraz zaczęło padać nie ma już żadnego wpływu na urodzaj. Wszystko wyschło. Nie tylko będziemy mieli w tym roku mniejszy urodzaj, ale też i wygląd owoców czy warzyw będzie znacznie gorszy. Chociaż wszystko zdrożało, na brak klientów grzech narzekać. W ostatnich latach coraz popularniejsze stają się warzywa, owoce. Być może to ta moda na wegetarianizm i weganizm. Z koleżankami żartujemy, że warzywa szybko będą popularniejsze niż mięso – powiedziała „Kurierowi Wileńskiemu” Janina, sprzedawczyni na rynku.

Jeszcze dwa tygodnie temu ich ceny dochodziły do nawet 10–15 euro za kg, dziś te najtańsze można już kupić za 4–5 euro.

– Tak jest właściwie ze wszystkimi towarami. Jak się tylko pojawiają są drogie, a kiedy są już na wszystkich stoiskach, ich cena sukcesywnie spada. Z truskawkami było tak samo. Też na początku były drogie, a teraz, kiedy już się właściwie kończą, można kupić je za 2,5–3 euro za kilogram. Na różnych straganach ceny się różnią, a niektórzy sprzedawcy stosują różne „chwyty marketingowe”, by podnieść ceny, np. dopisując przy różnych owocach „wyjątkowo słodkie” czy podkreślając, że są z określonych miejscowości, słynących z danych produktów – tłumaczy sprzedawczyni.

Na rynku za pęczek rzodkiewki, koperku, pietruszki i bazylii trzeba zapłacić 1,5 euro, pęczek marchewki, buraczków to 1,5 euro. Za 100 gram sałaty i szczypiorku – 1,5 euro. Za kilogram czosnku zapłacimy około 5 euro, kg ogórków to 1,2–1,5 euro, tegoroczna cebula kosztuje 2 euro, pomidory 1–2 euro, biała kapusta 1 euro, papryka 2 euro, tegoroczne ziemniaki są w cenie 1,2–1,50 euro za kilogram, główka kalafiora, brokuł – 3 euro.

Na razie wciąż drogie pozostają maliny, ok. 4–5 euro za kg. Sprzedawane są w koszyczkach po 250 gramów i w półkilogramowych. Natomiast absolutnym rekordzistą tego roku są poziomki. Można je spotkać właściwie tylko na niektórych stoiskach. Kosztują nawet 5 euro za 100 gram.

– Wszystko przez suszę. Jagody są tak drobne i tak mało ich jest, że w ciągu dnia czasami nawet nie udaje się nazbierać litra. Sprzedaję też czarne jagody. W tym roku są droższe. W ubiegłym roku za litr trzeba było zapłacić 2–3 euro. Natomiast w tym roku litr kosztuje 5 euro. Ludzie narzekają, że drogo. Zgadzam się, że nie jest tanio, ale niech spróbują w upał zbierać je na klęczkach – mówi 73-letnia Bronisława.

Sprzedawcy na rynku Pod Halą tłumaczą nam, że obecnie mamy sezon na własne warzywa i owoce, więc produktów z Polski jest bardzo mało. Na rynku z trudem je znajdziemy, ponieważ rzadko który sprzedawca powie prawdę, że warzywa czy owoce są z zagranicy, ponieważ wtedy cena jest niższa nawet o kilkadziesiąt centów.

Z grzybów na wileńskim targowisku można kupić jedynie kurki. Do tego są sprzedawane na nielicznych stoiskach i dość drogie. W tym tygodniu za litr trzeba było zapłacić 5–7 euro. Mimo wszystko wiele osób decydowało się na zakupy, obawiając się, że za chwilę i te grzyby znikną zupełnie.


Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!