Gospodarka
Bartek Borys

Bogdan Karpowicz: Tworzymy alternatywę dla wszechobecnych fast foodów

"Ważne jest nie tylko to, co jemy, ale także to, jakie pozytywne konsekwencje dla organizmu będzie miało spożywanie takiej czy innej potrawy" - mówi w rozmowie z zw.lt Bogdan Karpowicz, młody przedsiębiorca z Wilna, który w parku Vingis otworzył bar żywności ekologicznej i raw.

Bartek Borys, zw.lt: Skąd pomysł na otwarcie w Wilnie baru witariańskiego (lit. žaliavalgystė)? Czy jest
to na Litwie nowa idea?

Bogdan Karpowicz: Prawdę powiedziawszy nie jest to nowy pomysł. Idee witariańskie w Wilnie i na Litwie są popularne i takie lokale istnieją, zarówno w stolicy jak i w innych miastach, m.in. w Kownie. W samym Wilnie są trzy miejsca, gdzie jest tylko i wyłącznie „raw food“. Sam pomysł na otwarcie takiego miejsca przyszedł mnie i mojej przyjaciółce Miglė do głowy ponad rok temu. Założyliśmy wtedy działalność pod nazwą „Rawjus“ (czyt. „rojus“, neologizm, który powstał od angielskiego słowa „raw“ – surowy, oraz litewskiego „rojus“ – raj), która zajmuje się m.in. dystrybucją zdrowej żywności. U nas w „Raw Spot“ można kupić chociażby suszone owoce czy też orzechy, a także inne ekologiczne produkty, które importujemy z całego świata w ramach naszej działalności w „Rawjus“. Ogólnie rzecz biorąc produkty, które tam sprzedajemy, wpisują się w idęę „žaliavalgystė” oraz ekologicznej żywności. O ile wiem, jesteśmy jedyną firmą na Litwie, która specjalizuje się konkretnie w produkcji zarówno ekologicznej, jak i raw.

Dlaczego zdecydowaliście się na Park Vingis?

Ja i Miglė spędzamy w tym parku dużo czasu, biegamy tutaj. Jeszcze w ubiegłym roku było tu o wiele mniej punktów gastronomicznych. Teraz jest ich trochę więcej, ale nadal nie ma tu niczego zdrowego, tylko lody, hot dogi, coca cola itd. Park Vingis jest miejscem, w którym zbierają się ludzie aktywni, uprawiający sport, a także rodzice z dziećmi. Doszliśmy do wniosku, że nasza oferta wyjdzie naprzeciw ich oczekiwaniom. W tym roku nasza znajoma, Monika, która ma w Kownie restaurację „Raw Inn”, zaproponowała nam współpracę i otworzenie niewielkiego baru, w którym znalazłyby się produkty witariańskie. To był dla nas impuls, żeby wziąć się za to na poważnie. Doszła do nas jeszcze jedna osoba, z większym doświadczeniem w prowadzeniu działalności gastronomicznej, i nasze pomysły mogły zostać zrealizowane.

Czy w miejscu, w którym obecnie jesteście, na ul. Čiurlionio, w samym sercu parku Vingis, znaleźliście gotowe miejsce na swój bar?

Znaleźliśmy niewielki lokal, w budynku amfiteatru, o powierzchni 8 m kwadratowych. Musieliśmy go jednak przygotować, doprowadzić wodę, pomalować, kupić niezbędne urządzenia itd. Zajęło nam to przeszło miesiąc. Wystartowaliśmy piątego czerwca. Otwarcie akurat w tym dniu było związane ze zbliżającym się Dniem Rosji w Wilnie, który odbywał się właśnie w parku. Chcieliśmy zobaczyć, czy ludzie, którzy przyjdą na to wydarzenie, zainteresują się naszym lokalem.

I jak to wyglądało na Dniu Rosji?

Muszę przyznać, że więcej ludzi odwiedza „Raw Spot” w zwykły dzień. Festynowa atmosfera tamtego święta sprzyjała bardziej konsumpcji szaszłyków, waty cukrowej i piciu piwa, niż próbowaniu zdrowej żywności.

Czym jest dla Ciebie dieta witariańska? Stosujecie się do wszystkich jej zasad, takich jak ta, żeby nie przygotowywać żadnych potraw w temperaturze wyższej niż 40 stopni Celsjusza?

Ja widzę sens w szeroko pojętym zdrowym odżywianiu. W dzisiejszych czasach jedzenie, które spożywamy, często jest tak przetworzone, że nie przypomina w żaden sposób tego, czym było na początku. Człowiek jest częścią przyrody, dlatego też dieta, w której nie będzie nienaturalnie przetworzonych składników, będzie mu bardziej odpowiadała.

Czy dieta witariańska zawiera wszystkie niezbędne składniki odżywcze? Czy osoba, która chciałaby zacząć się do niej stosować, powinna się czegoś obawiać?

Nie jestem ekspertem ani osobą, która może jednoznacznie powiedzieć „tak” lub „nie”. Mogę się wypowiadać tylko w swoim imieniu i na podstawie moich doświadczeń. Nie jem mięsa od dziesięciu lat i nie miałem z tego powodu żadnych problemów ze zdrowiem. Również intensywnie uprawiam sport, dużo biegam, biorę udział w maratonach i moje wyniki są z roku na rok coraz lepsze. Oczywiście, każda radykalna zmiana diety byłaby lekkomyślnością. Przede wszystkim trzeba zebrać jak najwięcej informacji. Istnieje bogata literatura o witarianiźmie oraz wegetarianizmie i każdy, kto jest taką dietą zainteresowany, powinien o niej jak najwięcej poczytać. Proces przejścia na dietę witariańską w przypadku każdej osoby jest inny i zależy w dużej mierze od tego, co ta osoba jadła wcześniej. Organizm bardzo dobrze trawi wszystko, to co w ramach tej diety jemy, ale musi się pozbyć wszystkich zanieczyszczających go elementów, które są w naszym organizmie w związku z poprzednimi nawykami żywieniowymi. Wydalanie odbywa się później przez krew, a człowiek może czuć się w czasie takiego procesu np. zachorować. Spowodowane to może być tzw. intoksykacją, spowodowanej dostaniem się toksyn, zawartych w jedzonej wcześniej żywności, do krwi. Ja nie jestem specjalistą, którzy może doradzać jak powinien wyglądać proces przejścia na dietę witariańską. Mogę tylko doradzić, żeby przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji jak najwięcej poczytać, w różnych źródłach informacji, tak aby ta decyzja była podjęta świadomie.

Co możemy znaleźć w Waszym menu?

W swojej ofercie mamy głównie produkty witariańskie, poza kawą i herbatą, którą podajemy z mlekiem migdałowym. Nie chcielibyśmy się zamykać tylko na osoby, które są witarianami, stąd dostępność ciepłych napojów w naszym barze. Mamy też koktajle, przygotowywane na miejscu, bez użycia krowiego mleka. Wykorzystujemy tylko wspomniane już wcześniej mleko migdałowe. Mamy soki, kakao ekologiczne, torty, których nie pieczemy i które przygotowujemy bez użycia mleka, śmietany, mąki, jajek czy też masła. Można u nas również znaleźć produkty naszego brandu „Rawjus”, czyli m.in. suszone owoce i orzechy. Są to głównie przekąski. Wszystko przygotowujemy na miejscu, nasze produkty są świeże, nie ma mowy o jakichkolwiek konserwantach. Każdy może zobaczyć, jak nasze produkty są przygotowywane.

Kto przychodzi do „Raw Spot”?

Najwięcej klientów przychodzi wieczorem. Ludzie, którzy uprawiają w parku sport, po treningu przychodzą do nas i zamawiają koktajle, czasem biorą też jakąś przekąskę. Z rana przychodzą na spacer młodzi rodzice, najczęściej mamy. Poza tym oczywiście ludzie, którzy przychodzą do parktu na spacer, odpocząć od zgiełku miasta. Część osób, które do nas przychodzą, kieruje się ciekawością, ale mamy też klientów, którzy przychodzą regularnie, bo wiedzą, czym jest „raw food”. Nie jesteśmy zorientowani tylko na tych, którzy propagują dietę wegetariańską, wegańską czy witariańską. Chcemy dać po prostu ciekawą i zdrową alternatywę żywnościową dla wszystkich, którzy do parku Vingis przychodzą.

Zdrowa, ekologiczna żywność jest często trochę droższa. Jak wyglądają ceny w Waszym menu?

Powiedziałbym, że ceny u nas są takie jak i w innych lokalach. One odpowiadają zawartości. Przykładowo kawa ekologiczna z mlekiem migdałowym kosztuje, powiedzmy, 6,50 lt. Za rogiem mamy zwykłą kawę w tej samej cenie, albo i droższą. Ceny są więc porównywalne. Oczywiście, niektóre produkty, takie jak warzywa i owoce, nie są w 100 % ekologiczne, bo wtedy byłoby zbyt drogo.

Z tego co wiem, podróżowałeś po kilku krajach, byłeś m.in. w Indiach. Czy znalazłeś tam jakiegoś rodzaju inspirację dla zdrowego odżywiania się czy też dla wegetarianizmu?

To co widziałem w Indiach nie ma nic wspólnego ze zdrowym odżywianiem się. Są tam oczywiście wegetarianie, ale wegetarianizm sam w sobie nie musi być zdrowszą dietą niż tak, która uwzględnia mięso, jeśli np. wegetarianin je zbyt dużo pieczywa, chipsów czy innych niezdrowych produktów, w których jest np. dużo cholesterolu. W Indiach trudno było znaleźć miejsce, w którym można zjeść zdrowy posiłek. Oczywiście, je się tam dużo warzyw, można znaleźć zdrowe produkty, ale gotowe posiłki są często gotowane, czy smażone na głębokim oleju. Wielu ludzi ma tam nadwagę. Indie zdecydowanie nie równają się zdrowemu odżywianiu.

Jak w Twoim przypadku wyglądała zmiana diety i przejście na wegetarianizm?

W moim przypadku to była ewolucja. Było to związane z tym, że zwracam uwagę na to co jem. Również bardzo dużo na ten temat czytałem, co sprawiało, że krytycznie podchodziłem do wielu moich wcześniejszych nawyków żywieniowych.
Jeśli człowiek raz czy drugi zje coś niezdrowego, to nic się nie stanie. Ważne są nawyki żywieniowe. Jeśli się zwraca uwagę na to, co je, to z czasem przeradza się to w zainteresowanie żywnością. Ważne staje się nie tylko to, co jemy, ale także to, jakie pozytywne konsekwencje dla organizmu będzie miało spożywanie takiej czy innej potrawy.

Jak mógłbyś zachęcić potencjalnych klientów do odwiedzenia „Raw Spot”?

Chcemy, by „Raw Spot” był ciekawą i zdrową alternatywą dla wszechobecnych fast foodów. W centrach handlowych i centrach miast miejsc, w których można dostać, na przykład, koktajl bez mleka czy też cukru, praktycznie nie ma. Wiele osób nie zadaje sobie nawet pytania, jak można taki koktajl przygotować bez mleka. „Raw Spot” jest miejscem zarówno dla ludzi, którzy odżywiają się świadomie, jak i dla tych, którzy chcieliby spróbować zdrowych i ekologicznych produktów. Zdaję sobie sprawę, że miejsce to nie jest dla wszystkich, bo wiele osób kieruje się przede wszystkim ceną, albo wartościami smakowymi danych potraw. Chcemy jednak pokazać, że jest dla tego alternatywa.

„Raw Spot” znajduje się w Parku Vingis przy Čiurlionio g. 100. Lokal jest otwarty codziennie od 11:00 do 22:00.
Profil na fb: https://www.facebook.com/RawSpotBar

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!