Bazar pod Halą: Ludzie przywiązani do tradycji przyjdą do nas

„Osoby w starszym wieku przychodzą na bazarek wcześnie rano, to jest pewnego rodzaju rytuał, niekoniecznie robią zakupy” – powiedział zw.lt Leonas Jucys, zastępca dyrektora najstarszego bazaru w Wilnie - Pod Halą. „Wilno jest wielokulturowym miastem, ludzie doskonale porozumiewają się we wszystkich językach – polskim, rosyjskim, litewskim. Jestem rodowitym wilnianinem, więc dobrze mówię po polsku” – dodał Jucys.

Ewelina Mokrzecka

zw.lt/ Ewelina Mokrzecka: Wileński bazar Pod Halą jest najstarszym targowiskiem w Wilnie, jak się je udaje utrzymać?

Przede wszystkim przed siedmioma laty odbyła się rekonstrukcja stuletniego budynku targowiska, poza tym powstała przybudówka. Prywatna spółka zainwestowała pieniądze w rekonstrukcję, teraz z powodzeniem eksploatujemy i administrujemy te pomieszczenia.

Czy odczuwalna jest konkurencja ze strony galerii handlowych, typu wileński Akropolis, Panorama?

Ogromna konkurencja jest zawsze, ale, jak to mówimy – każdy człowiek znajduje swoje miejsce pod słońcem. Ci, co robią zakupy w Akropolu, prawdopodobnie nie pójdą na bazar, a ci, co mają przywiązanie do tradycji – lubią porozmawiać sobie bezpośrednio ze sprzedawcą – pójdą na bazarek. To są różne tradycje robienia zakupów.

W jakim wieku są potencjalni klienci targowiska Pod Halą?

Różnie. Osoby w starszym wieku przychodzą na bazarek wcześnie rano, to jest pewnego rodzaju rytuał, niekoniecznie robią zakupy. Po prostu przychodzą porozmawiać, spędzić czas. Czasem sobie coś kupią, zazwyczaj są to artykuły żywnościowe. W piątek, sobotę oraz w niedzielę przychodzą młodsi kupcy.

Jakie są ceny?

Ceny są konkurencyjne. Mogę śmiało powiedzieć, że konkurujemy z największymi sieciami supermarketów. Najwięcej sprzedajemy mięsa. Targowisko Pod Halą jest znane z tego, że mamy tu dobrą tuszę mięsną – wieprzowinę, wołowinę. Przed początkiem weekendu ludzie przychodzą, żeby sobie kupić właśnie mięso na szaszłyk, później jadą na działki. Paradoksem jest fakt, że w weekendy schodzi dużo słoniny, ale też wędzonego mięsa.

Czy swoje wyroby sprzedają tylko i wyłącznie rolnicy?

Sprzedają i rolnicy, i przedsiębiorcy. Na przykład produkty mięsne sprzedaje Biovela, a jeżeli chodzi o mleko, to również Žemaitijos pienas.

W jaki sposób można rozpocząć swoją działalność na targowisku?

To proste – wystarczą tylko chęci. Panie, które sprzedają jagody, grzyby i inne sezonowe produkty, muszą się zwrócić do kontrolera targowiska z prośbą o wystawienie zezwolenia, płacą kwotę minimalną i mogą sobie sprzedawać.

Ile wynosi stawka minimalna?

Od 3 do 5 litów na cały dzień. Stali sprzedawcy posiadają umowy abonenckie, za metr płacą 13 litów miesięcznie. To nie są duże sumy.

Jak wygląda sytuacja z kasowymi aparatami?

Aparaty kasowe wniosły trochę zamieszania. Przede wszystkim dotyczy to mieszkańców Wileńszczyzny w starszym wieku, którzy z braku dobrej znajomości języka litewskiego oraz między innymi rozporządzeń wydanych przez rząd, a co za tym idzie – szeregiem formalności musieli zrezygnować ze swojej działalności. Straciliśmy około jednej trzeciej sprzedawców i bardzo nad tym ubolewamy. Po czasie śmiało możemy stwierdzić, że to się stało w związku z wprowadzeniem aparatów kasowych, a nie dlatego, że ci ludzie chcą kogoś oszukiwać, kombinować, po prostu przerosły ich formalności. Natomiast ci, którzy się przystosowali, doskonale sobie radzą.

Jaki język króluje na bazarze?

Wilno jest wielokulturowym miastem, ludzie doskonale porozumiewają się we wszystkich językach – polskim, rosyjskim, litewskim. Jestem rodowitym wilnianinem – wspólnie z Polakami bawiłem się na podwórku, więc dobrze mówię po polsku, co pomaga mi w pracy. Wśród sprzedawców są również miejscowi Białorusini. W księgowości targowiska pracuje dwóch Polaków, wspaniale współżyjemy. Wśród sprzedawców przeważają Polacy, bo są to rolnicy z rejonów wileńskiego i solecznickiego. Sprzedawcy są z Niemenczyna, Ejszyszek, Solecznik i innych miejscowości. Należy też pamiętać, że w pobliżu targowiska znajduje się Ostra Brama, którą odwiedzają Polacy z Polski. Przychodzą do nas również anglojęzyczni turyści. Język którym się wówczas posługuje sprzedawca-kupiec, to jest ,,business language’’.

Podobno niedługo ma się ukazać książka o targowisku Pod Halą?

Książkę ma wydać główny akcjonariusz spółki, Alvydas Bieliauskas. Będzie ona zawierała historię targowiska, jego tradycje. Jedną z ciekawostek jest fakt, że przed wybudowaniem budynku targowiska w 1903 roku przez wilnianina Czesława Michniewicza, sprzedawano tutaj bydło. Budynek bazaru Pod Halą był w owym czasie jednym z najnowocześniejszych w rosyjskim imperium. Podobny znajduje się również w Warszawie, jest to Hala Mirowska. Ażurowa konstrukcja została wyprodukowana przez zakład w Nowej Wilejce. Konstrukcja wydaje się być bardzo prosta, ale jest wytrzymała. Z pewnością przetrwa jeszcze 100 lat. Budynek ma w sobie duszę. W projekcie przemyślano dokładnie wszystko, między innymi ogrzewanie, wentylację, która polegała na tym, że w górze otwierały się okna. Wszystko zaprojektowano według standardów nowych cudów technologicznych. Mięso było chłodzone w dość ciekawy sposób – w budynku mieściły się piwnice, przywożono tam lód z Wilii i w taki sposób mięso pozostawało świeże przez długi okres.

Da się zauważyć, że uwielbia pan to miejsce, dlaczego?

Współpracę z targowiskiem rozpocząłem w momencie rekonstrukcji. Poza tym każdy wilnianin jest patriotą swojego miasta. Bazar jest swojego rodzaju siłą napędzającą miasta. Oczywiście, brakuje nam wiele do całkowitego spełnienia. Chcemy, żeby tych rolników było więcej, żeby więcej było żywności ekologicznej. Niestety rolnik nie może codziennie być na targowisku, bo zarówno jest producentem swoich towarów. W przyszłości chcielibyśmy, żeby na przykład mieszczuch przychodzący do nas mógł sobie upiec kawał mięcha, na miejscu umyć i zjeść owoce czy warzywa. Dążymy do tego, żeby kupujący brali udział w życiu targowiska. Widzę przyszłość tego miejsca. Chodzi między innymi o to, że Wileńszczyzna jest regionem rolniczym. Każdy coś hoduje, wytwarza. Zawsze będzie ktoś, kto hoduje kurczaki, gęsi oraz uprawia ziemniaki.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej