Jauniškis: Czasem wątpię, czy trzeba tak dużo mówić o zagrożeniach

Litewski wywiad dąży do znalezienia równowagi pomiędzy informowaniem o zagrożeniach, a prowokowaniem histerii w społeczeństwie - mówi szef Departamentu Bezpieczeństwa Państwa (VSD) Darius Jauniškis w specjalnym wywiadzie dla agencji BNS.

BNS
Jauniškis: Czasem wątpię, czy trzeba tak dużo mówić o zagrożeniach

Fot. BNS/Lukas Balandis

„W departamencie często dyskutujemy, gdzie jest równowaga między histerią a prawdziwymi faktami. Litwa jest stawiana za przykład w NATO i Unii Europejskiej jako państwo, które bardzo jasno rozpoznaje objawy wojny hybrydowej, zwłaszcza w sferze informacyjnej. Trudno dziś sprzedać naszemu obywatelowi „fake news”. Bardzo dobrze, że dziennikarze i społeczeństwo nie przyjmują treści, które wschodni sąsiedzi próbują wdrożyć w nasze umysły. Toteż dobre pytanie – czy znając naszą odporność i rozeznanie, powinniśmy o tym tak dużo mowić. Czasem wątpię. I tak mamy wystarczająco różnych wstrząsów, toteż czasem może nie warto przeceniać…Trzeźwo ocenić to jedno, ale wzniecać histerię to co innego. Dlatego trzeba bardzo poważnie rozważyć, co mówimy i co przekazujemy społeczeństwu i całemu światu” – podkreśla Jauniškis.

„Wynik mówienia już mamy – zwróciliśmy uwagę świata, teraz dużo gdzie mówi się o zagrożeniu ze strony Rosji. Zarówno nasze wypowiedzi, jak i działania samych Rosjan pokazały światu, że wybrana przez Rosję gra jest niebezpieczna. Toteż powinniśmy zachować równowagę między histerią a ciszą” – dodaje szef Departamentu Bezpieczeństwa Państwa.

Tym niemniej Jauniškis uważa, że informacje o potencjalnym zagrożeniu wynikającym z manewrów Zapad nie były przesadzone.

„Nie sądzę, że zagęściliśmy kolory. Myślę, że Rosja wybrała inną taktykę – zobaczyła reakcję świata zachodniego, NATO, i nie miala innego wyjścia. Nieco odsuwając manewry od granicy, mówiąc, że nie ma żadnej ochoty na atak, Rosjanie spróbowali nas pokazać jako głupców, którzy dużo krzyczą, chociaż nic się nie dzieje. Ale gdyby było odwrotnie? Gdyby nie było żołnierzy niemieckich, amerykańskich – czy mamy gwarancje, że nie byłoby inaczej? Może odbywałyby się o wiele bardziej aktywne czynności na granicy, może byłyby próby wejścia na nasze terytorium?” – mówi Darius Jauniškis.

PODCASTY I GALERIE