Bezpieczeństwo
Renata Butkiewicz

Były dyrektor biura informacyjnego NATO w Moskwie: Wiarygodność artykułu 5. jest bardzo mocna

W Brukseli rozpoczęła się dziś dwudniowa sesja Rady Północnoatlantyckiej. Podczas spotkania ministrów obrony państw NATO w Kwaterze Głównej Sojuszu poruszony zostanie temat odstraszania i obrony oraz wydatków obronnych krajów członkowskich. Zaplanowano również spotkanie w formule QUINT, czyli pięciu państw zaangażowanych we wsparcie Ukrainy (Wielka Brytania, USA, Kanada, Polska i Litwa). Ministrowie obrony akcentują również, że dezinformacja staje się jednym z ważniejszych zagrożeń dla bezpieczeństwa. O nieprzewidywalności Rosji, walce państw Sojuszu Północnoatlantyckiego z dezinformacją rozmawiamy z Robertem Pszczelem, byłym dyrektorem biura informacyjnego NATO w Moskwie i starszym doradcą w pionie dyplomacji publicznej Kwatery Głównej NATO w Brukseli.

Renata Butkiewicz, zw.lt: Czy Zachód, Południe zdają sobie sprawę z tego, jak mocna i niebezpieczna jest dezinformacja w naszym regonie – w krajach bałtyckich?

Robert Pszczel: Jeśli mówimy w ogóle o tak zwanym stopniu świadomości, jeśli chodzi o dezinformację, wprowadzanie w błąd, sianie zamętu – oczywiście jest on znacznie wyższy niż był jeszcze parę lat temu. Nie ma właściwie już kraju członkowskiego NATO niezależnie od geografii, historii, który by nie doświadczył tego na własnej skórze. Próby mieszania się w różne procesy demokratyczne, m. in. wybory, dotyczą już krajów po obu stronach Atlantyku, dotyczą nawet wyborów do Parlamentu Europejskiego. Tutaj jest ogromna bardzo pozytywna rola ośrodków akademickich, organizacji pozarządowych, różnych inicjatyw, mediów. Jak ktoś dzisiaj nie wie, co robi, czym się zajmuje Sputnik czy Russia Today, albo czym się zajmują trolle, to chyba nie żyje w świecie realnym. Ta świadomość istnieje i co więcej, tutaj trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że jeśli mówimy o platformach społecznościowych, to są idealne platformy do szerzenia dezinformacji. My jako NATO prowadzimy przeróżne badania. Otóż kwestia bardzo istotna dla państw bałtyckich, Polski, czyli operacja z rotacyjną obecnością wojsk z różnych stron krajów NATO – analiza statystyczna pokazała, że 80% różnych wpisów w mediach społecznościowych w języku rosyjskim zamieszczona na ten temat, była wygenerowana przez boty. Za tym nawet nie stoją konkretni ludzie, to już jest robione prawie automatycznie i pokazuje, że to nie dzieje się ad hoc. To nie jest jakaś grupa ludzi, która ma jakieś mocne indywidualne poglądy, tylko to jest operacja, za którą ewidentnie stoi państwo.

Czy metody zwalczania dezinformacji są wystarczające?

To byłoby nieskromnie jako urzędnikowi NATO mówić, że jesteśmy skuteczni w pełni czy nie. Natomiast jest kilka zasad, których się trzymamy. My nie będziemy odpowiadać tak zwaną propagandą. My nie będziemy używać dezinformacji. Nie będziemy kłamać. Natomiast opieramy się na maksymalnej informacji i dobrej analizie – 29 krajów, przeróżnych instytucji, które funkcjonują w NATO i dają nam pełny obraz sytuacji. Pamiętam, jak było na Litwie, gdy pojawiła się dezinformacja, że żołnierze Bundeswehry stacjonujący w litewskiej Rukli mieli podobno zgwałcić nieletnią Litwinkę. A się okazało, że to było kłamstwo.

Jaką rolę w tym odgrywają media i jaka jest ich rola we współczesnej edukacji społeczeństwa?

Media są bardzo ważne, ponieważ to nie jest tak, że wszystko się rozstrzyga w Brukseli. W Brukseli są podejmowane decyzje, jeśli chodzi o politykę. Owszem teraz rozmawiamy sobie w Kwaterze Głównej NATO, gdzie wszystkie państwa są prezentowane, gdzie są dowództwa wojskowe, ale wiele elementów tej skutecznej obrony przeciwko dezinformacji decyduje się na szczeblu bardzo lokalnym. A media są bardzo wygodne dla tych, którzy chcą polaryzować społeczeństwo, którzy chcą dzielić, a nie łączyć. Media są profesjonalnymi jednostkami, które potrafią zbadać, zdiagnozować problem, które potrafią zaalarmować, potrafią dotrzeć do różnych ludzi.

Czy telewizja rosyjska na Litwie jest w pewnym sensie zagrożeniem? Czy jednak trzeba zaufać inteligencji widza?

Często nie wszystkim nawet się chce zadać sobie troszeczkę trudu, by sprawdzić, skąd jest dana informacja. Bo kiedyś kupowało się gazetę i to już było wiadomo, że za to odpowiada redakcja. Dzisiaj jednak w świecie globalnej płaszczyzny informatycznej to jest bardzo trudno i czasami nie wiemy, z kim mamy do czynienia, czy to jest w ogóle realny człowiek, który coś wypisuje, może to jest robot czy ktoś podaje się za kogoś. Teraz mamy do czynienia z nowymi wyzwaniami, jeśli chodzi o nowe technologie czy nawet sztuczną inteligencję. Już dużo się mówi o tym, że można zrobić taki filmik, który będzie wspaniale imitował i wszyscy będą przekonani, że to dany człowiek, np. polityk, coś powiedział, czego tak naprawdę w ogóle nie powiedział, bo to jest sformatowane przez komputer. Natomiast jeśli uznać, że polityka Rosyjskiej Federacji w kontekście NATO jest nacelowana na to, żeby zmniejszyć stopień wartości Sojuszu, żeby podważyć wiarę w artykuł 5. i utrudnić nam podejmowanie decyzji, to w tym sensie dobrze jest, jeśli większość obywateli ma świadomość, że w Rosji raczej nie ma wolnych mediów. Przykładem są rosyjskie telewizje państwowe jak Russia Today, których właścicielem jest rząd rosyjski i który przekazuje instrukcje. Jak powiedział kiedyś prezydent Emmanuel Macron na konferencji prasowej – ,,to nie są wolne media”, to są po prostu jakieś tam ,,przedłużenia departamentów, informacji czy dezinformacji rosyjskiej“. Trzeba o tym mówić otwarcie i trzeba podwyższać tę świadomość.

Działania Rosji w naszym regionie. NATO szanuje obowiązki wynikające z międzynarodowych zasad zachowania przejrzystości ćwiczeń wojskowych i ostrzega o nich zawczasu, Rosja – raczej nie.

Nieco wcześniej rozmawialiśmy tutaj na spotkaniu, że naszą siłą jest ,,transparency” (tłum. przejrzystość) i otwartość. Są oczywiście rzeczy, których nie będziemy upubliczniać, np. plany obronne, co jest oczywiste, ale generalnie my jesteśmy organizacją otwartą, bo takie są też kraje członkowskie. Naszą siłą jest demokracja. Naszą siłą jest swoboda dyskusji. Naszą siłą jest to, że czasami nawet mamy różne zdanie. W tym nie ma nic nienormalnego. 29 krajów członkowskich – rzadko się zdarza, by wszyscy mieli identyczne zdanie. To nie jest Układ Warszawski. I warto też powiedzieć, że bardzo często celem polityki rosyjskie jest skłócanie. Wszyscy doskonale wiemy, że państwa sąsiadujące ze sobą, mają bagaż wspólnej historii – czy to są relacje polsko-ukraińskie czy nawet polsko-litewskie. Wszystko nie jest idealne. To są często takie długofalowe i przemyślane strategie skłócania. Mówiąc wprost – żeby Polacy z Litwinami się kłócili, np. o sprawy traktowania mniejszości. To jest ingerencja, by celowo skłócić. Z kolei nasze państwa członkowskie nie zajmują się jątrzeniem, mówiąc kolokwialnie, nie są zainteresowane, by stosunki Rosji przykładowo z Białorusią były złe. Trzeba wierzyć w mądrość ludzi i że potrafią doskonale zorientować się, jak ktoś im wciska kit.

Proszę uwierzyć, że wiarygodność artykułu 5. jest bardzo mocna. NATO nie jest malowanym Sojuszem. My nie spotykamy się tak raz na pół roku, żeby sobie porozmawiać. My się spotykamy codziennie. Przykładowo – przestrzeń powietrzna, która jest suwerenną przestrzenią powietrzną Litwy, czy Polski, czy Hiszpanii, ale jednocześnie jest to zintegrowana przestrzeń powietrzna z obronnego punktu widzenia całego NATO. Po to mamy plany, po to mamy ćwiczenia, po to jest obecność wojskowa, po to prowadzimy cały szereg działań, które mają służyć temu, żeby nasze zdolności obronne były silniejsze. I wszyscy ci, którzy kwestionują zdolność NATO do obrony wspólnego terytorium, wydaje mi się, że do końca nie wiedzą, jak NATO działa. Oczywiście nie ma nic idealnego, ciągle musimy pracować, ale NATO jest najsilniejszym Sojuszem polityczno-wojskowym w historii i o tym warto pamiętać.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!