Bezpieczeństwo
Antoni Radczenko

Andrzej Poczobut o protestach na Białorusi: To dotyczy również Polaków

„Nowy podatek od bezrobocia dotyczy wszystkich obywateli Białorusi, w tym również Polaków” - skomentował dla zw.lt sytuację na Białorusi Andrzej Poczobut  dziennikarz, publicysta i członek Zarządu Głównego Związku Polaków na Białorusi.

W czasie sobotniego protestu z okazji Dnia Wolności w Mińsku, który siły porządkowe próbowały uniemożliwić, zatrzymano kilkaset osób. Mówi się o 700, a nawet 900 zatrzymanych osób.  W ramach sobotnich akcji obywatele Białorusi protestowali również przeciwko tzw. podatkowi od „darmozjadów”.

Polacy na Białorusi są prozachodni i proeuropejscy

Zgodnie z dekretem Aleksandra Łukaszenki o zapobieganiu pasożytnictwu społecznemu obywatele Białorusi oraz cudzoziemcy mieszkający na Białorusi na stałe, którzy od 1 stycznia 2015 r. nie uczestniczyli w finansowaniu wydatków państwowych lub uczestniczyli w nim mniej niż 183 dni kalendarzowe w roku, są zobowiązani do wniesienia opłaty wysokości 4,2 mln rubli białoruskich. Pod wpływem fali protestów prezydent Białorusi wprowadził roczne moratorium na jego wykonanie. Później cofnął moratorium, ale na razie podatek nie jest pobierany.

„Główną przyczyną protestów, która wyprowadza ludzi na ulice jest narastający kryzys gospodarczy i brak wiary w społeczeństwie w zdolności władzy rozwiązać te problemy. Dekret Aleksandra Łukaszenki wprowadzający podatek od bezrobocia stał się tą kroplą, co przechyliła szale cierpliwości. Nowy podatek dotyczy wszystkich obywateli Białorusi, w tym również Polaków. Dlatego sadzę, że na pewno też Polacy brali udział w protestach. Społeczeństwo na Białorusi generalnie jest mocno podzielone w swoich sympatiach politycznych. Podobnie wygląda sytuacja wśród mniejszości polskiej, chociaż tu wyraźnie dominują prozachodnie i proeuropejskie poglądy. Spór raczej może dotyczyć taktyki, jak warto się zachowywać w obecnej sytuacji. ZPB jest reprezentantem mniejszości polskiej i jako organizacja łączy ludzi o różnych poglądach politycznych, dlatego naturalnie stara się unikać politycznego zaangażowania” – powiedział zw.lt Andrzej Poczobut.

Krymski scenariusz raczej nierealny

Kraje Zachodu, w tym również Litwa, z niepokojem obserwują sytuację na Białorusi. Dużo kontrowersji wywołują białorusko-rosyjskie manewry wojskowe Zapad 2017, które odbędą się jesienią. Taka koncentracja wojsk Rosji na Białorusi może być groźna dla samego Łukaszenki. „Jestem przekonana, że ta liberalizacja Łukaszenki wypływa z obawy przed rosyjskimi przyjaciółmi. Doskonale zdaje sprawę z tego, że podczas manewrów mogą wejść i już nie wyjść. Bo jakie ma możliwości oddziaływania?“ – na początku marca powiedziała dla zw.lt dyrektorka Belsat TV Agnieszka Romaszewska.

Andrzej Poczobut nie sądzi, że Rosja na Białorusi zastosuje scenariusz ukraiński. „Nie sadzę by taki scenariusz był realny. Łukaszenka od wielu lat jest jednym z najbardziej prorosyjskich polityków na Białorusi. Jego obecny konflikt z Władimirem Putinem nie nosi światopoglądowego czy ideologicznego charakteru. To jest konflikt gospodarczy, walka o rosyjskie preferencje, o poziom rosyjskich dotacji dla białoruskiej gospodarki. Nie widzę powodów dla których Rosja musiała by realizować na Białorusi krymski scenariusz. Nie zważając na napięcia w relacjach z Kremlem Białoruś kontynuuje wojskową współprace z Rosją, aktywnie współpracują też służby specjalne tych państw. To moim zdaniem świadczy, że poważnego zagrożenia ze strony Rosji Łukaszenka nie widzi” – wyjaśnił dziennikarz.


Likwidacja polskiego szkolnictwa na Białorusi?

Polska mniejszość na Białorusi od lat boryka się z różnymi problemami. Ostatnio nieuznawany przez władze w Mińsku Związek Polaków na Białorusi zainicjował wśród Polaków obywateli Białorusi zbieranie podpisów pod wezwaniem do prezydenta Aleksandra Łukaszenki o niedopuszczenie do likwidacji dwóch, działających na Białorusi szkół z polskim językiem wykładowym w Grodnie i Wołkowysku. Zdaniem ZPB przygotowywana nowelizacja Kodeksu Edukacji Republiki Białorusi, oznacza początek likwidacji oraz przymusowej rusyfikacji dwóch, działających w państwowym systemie edukacji Białorusi, szkół z polskim językiem wykładowym. Nowelizacja zakłada przymus wykładania w polskich szkołach takich przedmiotów jak „Historia Białorusi”, „Historia Powszechna”, „Geografia”, „Wiedza o społeczeństwie”, „Człowiek i świat ” w języku rosyjskim lub białoruskim.

„Akcja ma spore szanse na powodzenie. To jest już czwarta próba władz zrusyfikować polskie szkoły. W 2011, w 2012 i w 2014 roku Związkowi Polaków udawało się zablokować podobne inicjatywy. Mam nadzieje, że nasza kompania, która zaczęła się od zbierania podpisów pod apelem do prezydenta Łukaszenki zakończy się sukcesem i władze się wycofają z pomysłu ustawodawczo zamocować dwujęzyczność polskich szkół. Problem polega jednak na tym, że faktycznie oni już robią to od dawna. W polskich szkołach nie pozwalają wykorzystywać polskie podręczniki, zamiast nich są rosyjskojęzyczne. Ministerstwo Edukacji Białorusi za ponad 20 lat nie zrobiło tłumaczenia podręczników dla polskich szkół. To stwarza przeszkody w normalnym funkcjonowaniu polskich szkół. Niestety to ocieplenie między Mińskiem i Warszawą które obserwujemy absolutnie się nie przekłada na poprawę sytuacji polskiej mniejszości” – wytłumaczył zw.lt Andrzej Poczobut.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!