Salony fryzjerskie i male sklepy wciąż będą zamknięte

Rząd zdecydował w środę, że nie złagodzi na razie restrykcji dotyczących salonów fryzjerskich i kosmetycznych oraz małych sklepów z wejściem z zewnątrz, choć wcześniej zapowiadano, że nastąpi ich otwarcie.

zw.lt
Salony fryzjerskie i male sklepy wciąż będą zamknięte

Fot. BNS/Scanpix

Po poniedziałkowym posiedzeniu Rządowej Komisji ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, minister zdrowia Arūnas Dulkys zapowiadał, że w środę rządowi zaproponuje otwarcie tych placówek.

We wtorek komisja ekspertów przy rządzie stwierdziła jednak, że jest jeszcze za wcześnie łagodzić restrykcje. Na razie rząd przychylił się do rekomendacji komisji ekspertów. Premier Ingrida Šimonytė zapowiedziała, że kwestie te zostaną omówione jeszcze raz w przyszłym tygodniu.

Przeciwko decyzji rządu protestują handlowcy i właściciele salonów.

„Decyzja rządu, by na razie nie zezwalać na otwarcie małych sklepów niespożywczych, wykracza poza rozumienie rzeczywistość i logikę” – stwierdziła Rūta Vainienė, szefowa Litewskiego Związku Firm Handlowych. Według niej część zamkniętych firm zaczyna działać nielegalnie a te, które chcą działać legalnie i wciąż czekają na odpowiednie decyzje władz, stoją na granicy bankructwa. Przedstawiciele salonów fryzjerskich i kosmetycznych twierdzą, że brakuje im normalnych argumentów rządu, dlaczego w środę przełożono decyzję o ich ewentualnym otwarciu.

Według R. Vainienė na 19 tys. małych firm sprzedaży detalicznej nie działa już około 5 tys. Podkreśla też, że 80 proc. przepływu klientów generują centra handlowe a nie niewielkie sklepy.

„Mamy paradoksalną sytuację, działa 75 proc. firm handlowych, które generują największe przepływy klientów, a zamknięte są te, które mają wejście z zewnątrz. To naprawdę wykracza poza logikę i nie słyszymy żadnego uzasadnionego argumentu” – dodała.

Także Jolanta Mačiulienė, prezes Stowarzyszenia Salonów Fryzjerskich i Kosmetycznych twierdzi, że stowarzyszenia nie otrzymało odpowiedzi od rządu, dlaczego salony nie mogą pracować zgodnie z wymogami bezpieczeństwa.

Według niej pracownicy salonów kosmetycznych nauczyli się pracować bezpiecznie podczas pierwszej kwarantanny, a teraz czują, że nikt nie chce ich wysłuchać.

„Ze swojej strony odrobiliśmy pracę domową po pierwszej kwarantannie, naprawdę udowodniliśmy, że jesteśmy bezpieczni i odpowiedzialni, byliśmy przekonani, że sektor kosmetyczny zostanie uwolniony z restrykcji kwarantanny i będziemy mogli powrócić do pracy, zwłaszcza że w sąsiednich krajach salony są otwarte – powiedziała J Mačiulienė.

PODCASTY I GALERIE