Wilno i Wileńszczyzna
Ewelina Mokrzecka

Wileńscy Polacy: Najpierw usuniemy rzeźby, a później Karolinki

Z jednej strony rzeźby z Zielonego Mostu to relikt minionego systemu, z drugiej usunięcie sowieckich posągów, to przejaw kompleksów i histerii – to podzielone opinie wileńskich Polaków w sprawie usunięcia sowieckich rzeźb.

W poniedziałek z Zielonego Mostu w Wilnie zniknęły sowieckie rzeźby chłopów i robotników, które mer Wilna Remigijus Šimašius w swoim wpisie na Facebooku nazwał ”bałwanami”. Od tej pory zawrzało. Społeczeństwo się podzieliło na zwolenników i przeciwników rzeźb.

Šimašius obraził naszych rodziców?

,,Smuci mnie przede wszystkim cała ta histeria wokół historii z usunięciem rzeźb. To, z jaką nienawiścią ludzie skaczą sobie do gardeł broniąc swojego za lub przeciw. Smuci postawa mera miasta. Rozczarował mnie jego beznadziejny wpis na Facebooku, w którym nie dość, że użył terminu ”bałwany” – wydaje mi się, że nie przystoi wykształconej osobie, zajmującej takie stanowisko, wypowiadać się w tak prostacki, absolutnie niedyplomatyczny sposób - ale też faktycznie nazwał mieszkańców Litwy, którzy żyli w czasach sowieckich, czyli naszych rodziców i dziadków prymitywnymi, pijącymi chłopami pańszczyźnianymi, którzy kradli przy każdej okazji” – ubolewa Robert Bieńkuński, lider zespołu Kite Art.

Jeżeli likwidujemy wszystkie symbole komunizmu, zlikwidujmy więc dzielnice sypialniane, jak Karolinki, Szeszkinia i in.

-Bożena Mieżonis

Studenta SGH, Daniela Rawińskiego z Nowej Wilejki słowa mera wręcz bawią. ,,Według mera rzeźbę poświęconą studentom należy znieść, gdyż ukazuje ona studentów, którzy „zakuwali” to, w co nie wierzyli ani oni sami, ani profesorowie, więc nie można tego upamiętniać, a dziś wszystko jest inaczej. Ukazuje to oderwanie się od realnego świata i niezrozumienie, że nic się nie zmieniło, a może jest jeszcze gorzej. Prawie równie śmieszne są argumenty ludzi, których stojące rzeźby obrażają” – mówi student, a nowej władzy sugeruje zamiast akcji z rzeźbami, zniesienie słupów stojących pośrodku ścieżek rowerowych: ,,Jeśli już czują tak mocny popęd do likwidacji wszystkiego – a ostatnio wydaje się, że taki popęd rzeczywiście istnieje”.

Część naszej historii

Podobnego zdania są kolejni nasi rozmówcy. Bożena Mieżonis, koordynatorka projektów kulturalnych w Domu Kultury Polskiej w Wilnie uważa, że rzeźby muszą pozostać na tym samym miejscu, a jeżeli zagrażają bezpieczeństwu, to powinny być odrestaurowane i odstawione z powrotem. ,,Wątpię, że tak się stanie. Jeżeli likwidujemy wszystkie symbole komunizmu, zlikwidujmy więc dzielnice sypialniane, jak Karolinki, Szeszkinia i in. To jest część naszej historii. Może tu chodzi o jakieś kompleksy państwa?” – zastanawia się Mieżonis, której wtóruje Zbigniew Bujko z Klubu Włóczęgów Wileńskich.

,,To część historii, która przedstawia ludzi pracy, żołnierzy, którzy walczyli z faszystami. Ideologia komunizmu nie była prawidłowa i nie jestem zachwycony tym, jak było za czasów ZSRR, ale te rzeźby raczej niczego złego nie wnoszą. To nie to samo co pomnik dla Lenina czy Stalina,którzy są winni całej zaistniałej sytuacji. Poza tym, niszcząc zabytki, upodabniamy się do ISIS - wszystko co obce, to zostaje zniszczone” – mówi Bujko.

 Nie po raz pierwszy toczymy walkę z pomnikami, a ta dzisiejsza kojarzy mi się bardziej z tanią reklamą polityczną

-Robert Bieńkuński

W tym momencie Bieńkuński zauważa, że rzeźby radzieckich żołnierzy są wciąż nienaruszone w Treptov Park w Berlinie, mieście, które było zrujnowane przez Armię Czerwoną. ,,Niemcy są mniej demokratyczni, wolni i niezależni niż my? Nie sadzę. W 1992 roku zdemontowano pomnik Puszkina, który stał przez 40 lat w parku u podnóża góry Giedymina. Jak wiadomo, nie był on komunistą i nawet nie żył w tamtych czasach. Owszem, znalazł nowe miejsce w Markučiai, ale przyznajmy, że to mniej widoczne i zaszczytne miejsce. Nie po raz pierwszy toczymy walkę z pomnikami, a ta dzisiejsza kojarzy mi bardziej z tanią reklamą polityczną i jest jednym z elementów podsycania napięcia w społeczeństwie. A poza tym: ,,Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym”, to cytat z Biblii, który bardzo pasuje do zaistniałej sytuacji” – ucina lider Kite Art.

Rzeźby – relikt minionego systemu

Z kolei w opinii Karola Sosnowskiego, kucharza z Wilna, sowieckie rzeźby musiały być zlikwidowane jeszcze na początku lat 90-tych. ,,Należało je zdemontować wtedy, kiedy demontowano pomniki Lenina i wywożono do parku Grūtas. Niech by sobie tam stały, a nie w centrum miasta, bo o takiej przeszłości należy zapomnieć, a nie się nią chwalić” – mówi kucharz.

Z oceną Sosnowskiego zgadza się historyk Michał Rudnicki, który nie rozumie ,,sentymentalizmu” niektórych wilnian, oburzonych demontażem rzeźb na Zielonym Moście. ,,Rzeźby z Zielonego Mostu, jako relikt minionego systemu, co należy podkreślić złego systemu, powinny zniknąć na stałe i to już dawno. System, przyniesiony przez sowieckich czubaryków był jednoznacznie zły, niósł za sobą miliony ofiar, niewolę, brak tolerancji i zniewolenie, stąd też argumenty, że rzeźby te powinny zostać jako pamiątka minionego systemu jest delikatnie mówiąc nieprzyzwoita. Bo idąc tym tokiem rozumowania – na Placu Katedralnym powinien wciąż stać pomnik carycy Katarzyny Wielkiej, przed Prezydenturą – Murawiow, a w Ogrodzie Bernardyńskim Stalin. Dla mnie osobiście bardzo wymowne były dwie rzeźby: właśnie żołnierzy i kołchoźników. Były dla mnie smutnym symbolem tego, co sowieci zrobili z pałaców i dworów na Wileńszczyźnie. Bardzo więc się dobrze stało, i chwała za odważną decyzję dla pana mera, że nie trzeba będzie ich już oglądać” – tłumaczy historyk.

Rzeźby z Zielonego Mostu, jako relikt minionego systemu, co należy podkreślić złego systemu, powinny zniknąć na stałe i to już dawno

- Michał Rudnicki

Bieńkuński nie zgadza się z działaniami mera. ,,Nie mogę mówić w imieniu innych, ale osobiście nie zgadzam się z panem Šimašiusem. Nie podoba mi się też sposób, w jaki władze komunikują ze społeczeństwem. Najpierw długie, dziwne zwlekanie z pracami renowacji. Później mowa o zdjęciu figur w celach odrestaurowania. Teraz, po fakcie, mer mówi, że rzeźby nie wrócą. Burzenie pomników teraz, po 25 latach niezależnej Litwy, może wskazywać na to, że jesteśmy zakompleksionym państwem, które nadal żyje krzywdami i lękami z przeszłości. Przy tym chcę zaznaczyć, że nie jestem fanem reżimu i członkowie mojej rodziny byli zesłani do Kazachstanu” – mówi muzyk.

W nocy z niedzieli na poniedziałek odbył się demontaż pierwszych czterech sowieckich rzeźb z Zielonego Mostu. Jako pierwsze zostały zdjęte rzeźby przedstawiające żołnierzy i robotników – ich stan był najgorszy.

Rzeźby na Zielonym Moście miały ponad 60 lat. Zgodę na ich usunięcie z powodu stanu awaryjnego wydał Departament Dziedzictwa Kultury.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!