Wilno i Wileńszczyzna
Małgorzata Kozicz

Litwinowicz: Zułów należy do wszystkich Polaków

"Są trzy święte miejsca dla każdego Polaka na Litwie - Ostra Brama, Rossa i Zułów. Nikomu nie wolno ich zawłaszczać" - mówi Dariusz Litwinowicz, społecznik, członek Związku Strzelców Litwy, jeden z inicjatorów akcji sprzątania Zułowa - miejsca narodzin Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Impulsem do akcji społecznych stało się oświadczenie opublikowane na łamach „Naszej Gazety”, w której napisano między innymi: ” „Ostatnio podejmowane czynności szkalowania i izolowania Zarządu Głównego ZPL od podejmowania decyzji i działań, czynią dalsze kontynuowanie prac i realizowanie planów w Zułowie praktycznie niemożliwymi. Nie są realizowane również zaplanowane inicjatywy dla uczczenia 100-lecia odzyskania niepodległości, z którym to miejsce ma szczególną więź. W takiej sytuacji biało-czerwone flagi – symbolizujące jubileuszowy rok – zostały ściągnięte z masztów”. „Teraz lato, trawa rośnie, musiałbym organizować jakąś młodzież do porządkowania. Pomyślałem, że ten, kto zawiezie wieniec, niech trochę uporządkuje. Bo to nie tylko nasza sprawa. Oczywiście, jak wszystko jest dobrze, to dobrze. Jak nie bardzo, to wtedy my jesteśmy winni” – ubolewał w wywiadzie dla mediów prezes ZPL Michał Mackiewicz. Dodawał także, że zastanawia się nad losem Zułowa – rozważa nawet przejęcie na własność lub sprzedaż działki, która obecnie należy do ZPL, podobno została jednak kupiona z prywatnych środków prezesa.

„Sam koncept powiedzenia -ja sprzedam czy kupię, czy nawet wypowiedź, która być może od strony prawnej ma sens – kto zapyta o moje pozwolenie na przyjazd do Zułowa, wywołuje pytanie – a czym jest Związek Polaków na Litwie? Czy to jakaś osobna organizacja, czy reprezentacja wszystkich Polaków? Jeżeli ZPL przedstawia wszystkich Polaków, to nie może mówić, że Zułów jest własnością jednej osoby czy grupki osób. Jeżeli przedstawia wszystkich Polaków, to i Zułów jest wszystkich Polaków. Formowanie takiego hasła – a ja sprzedam, a ja kupię, a ja nie wpuszczę czy psy spuszczę – jest jak minimum prowokacją i obrazą” – podkreśla Dariusz Litwinowicz.

„Uważam, że w chwili obecnej trzeba zwracać się do polskiego rządu, a może i litewskiego, zadać jakąś perspektywę, żeby w przyszłości Zułów był miejscem pamięci narodowej nie tylko grupki osób. Może to być miejsce pamięci narodowej i Litwy, i Polski jednocześnie. To byłoby piękne i miałoby swój sens” – dodaje działacz społeczny.

Litwinowicz uważa, że należy popularyzować polską historię i dziedzictwo narodowe, robić to jednak nie we własnym zamkniętym gronie, tylko otwierając się na Litwinów.

„Należę do Związku Strzelców Litwy nie dlatego, że mam akurat takie poglądy, ale w pierwszej kolejności, żeby właśnie przybliżyć ten polski dyskurs. Żeby oni obcowali z Polakami, żebyśmy obcowali z Litwinami. Jeżeli mamy żyć w tym kraju, nie możemy wywieszać tylko polskiej flagi w Zułowie, jakby był to obszar eksterytorialny, bo to tylko prowokuje do niepotrzebnych haseł. Jeżeli jeździmy w ułańskich strojach konno po mieście, pokażmy, dlaczego to robimy Litwinom. Oni też są zapaleńcami. Dlaczego nie odtworzyć – powiem prowokacyjnie – bitwy pod Giedrojciami? Tak jak rekonstrukcja Bitwy pod Grunwaldem – walczą Polacy z Niemcami, a potem wspólnie piją piwo. Żeby to nie wyglądało tylko na prowokację, że „Wilno jeszcze nasze”, tylko na podzielenie się historią, na naukę” – proponuje Litwinowicz.

Jak mówi, 15 sierpnia, w Dniu Wojska Polskiego, pojedzie do Zułowa, mimo że ZPL nie planuje tam oficjalnych obchodów.

„Rozczarowała mnie odpowiedź jednego z polskich posłów na Sejm, że nie wie, co będzie z obchodami w Zułowie. Skoro ZPL zbiera składki i ma swoje cele oznaczone w statucie, to powinna mieć jakiś plan. Ja nie czuję się na siłach, by organizować jakieś święto. Osobiście podjąłem taką decyzję, że 15 sierpnia przyjadę z rodziną do Zułowa. Przyznam, że przed rokiem nie byłem, ale teraz stanie się to nową tradycją. Tam gdzie trzeba, będziemy dokładać swoją rekę i swój pieniążek, ale też zamierzam pełnić funkcję pewnej kontroli, takiego nadzoru, żeby ta sytuacja więcej się nie powtórzyła” – zapowiada Dariusz Litwinowicz.

„Ludzie muszą mieć takie święte kapliczki – matka, kościół, ziemia, autorytety. Nikomu nie wolno zawłaszczać tych autorytetów. Musimy wszyscy dyskutować o losie działki w Zułowie – a jednak czyje to jest, kto ma to porządkować i jak to robić. Może powinna powstać jakaś fundacja, która będzie porządkowała te kwestie niezależnie od tego, kto jest właścicielem. Trzeba coś robić” – podsumowuje społecznik.

O sprzątaniu Zułowa, znaczeniu inicjatyw oddolnych i współczesnym patriotyzmie rozmawiali w programie „Następny temat” Dariusz Litwinowicz, członek Związku Strzelców Litwy i Jarosław Szostko, prezes Fundacji Pamięci Narodowej.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!