Wilno i Wileńszczyzna
Małgorzata Kozicz

Gabriela Vasiliauskaitė: Konopnicka pisała utwory patriotyczne na zamówienie

Maria Konopnicka jest dobrze znana jako autorka Roty, ja chciałam przedstawić inne strony jej twórczości, które są mniej wyeksponowane, a nieraz o wiele ciekawsze niż twórczość patriotyczna - mówi Gabriela Vasiliauskaitė, reżyserka i wykonawczyni monodramu "Konopnicka operowo - Lecieć bym chciała, lecz nie wiem do czego…”, który wileńska publiczność zobaczyła podczas zakończenia festiwalu MONOWschód.

Małgorzata Kozicz, zw.lt: Dlaczego właśnie Maria Konopnicka?

Gabriela Vasiliauskaitė: Poszukiwaliśmy autora, który byłby słynny, napisał dużo wierszy. Pierwszym pomysłem było „zrobić” Mickiewicza. Pomyślałam jednak, że wolałabym, żeby była to kobieta, bo lepiej czułabym jej biografię. Bardzo interesowałam się życiem Marii Konopnickiej i zaproponowałam tę postać. Nie jest ona szczególnie znana na Wileńszczyźnie poza tym, że jest autorką Roty. Tak więc postawiłam sobie swego rodzaju zadanie edukacyjne. Było to ciekawe dla mnie samej, wiele nowego się dowiedziałam.

Aspekt twórczości patriotycznej został w spektaklu właściwie pominięty, mimo że mamy w tym roku stulecie niepodległości i wiele imprez odbywa się pod hasłem patriotyzmu, odniesień do tożsamości narodowej i historii. Czy to świadomy wybór?

Zawczasu było tak pomyślane. Wiedziałam, że tematów patriotycznych nie zabraknie także na festiwalu MONOWschód. To, że Rota została napisana przez Konopnicką, również jest faktem dobrze znanym. Postanowiłam skupić się na aspektach mniej znanych. Owoców twórczości Konopnickiej jest tak dużo i są one tak ciekawe, że sądzę, iż bardziej warto zwrócić na nie uwagę niż na stronę wyłącznie patriotyczną. Tym bardziej, że bardzo wiele patriotycznych wierszy Maria Konopnicka pisała na zamówienie, aby zarobić pieniądze. Oczywiście, wynikało to także z duszy, nie można powiedzieć, że nie dotykało jej to, co pisała, ale nie wiem tak naprawdę, na ile była to wewnętrzna potrzeba, a na ile robiła to, bo w tamtym czasie można było na tym dobrze zarobić.

Jak wyglądała praca nad monodramem? Chyba po raz pierwszy w Wilnie zobaczyliśmy Cię nie tylko śpiewającą, lecz także czytającą poezję i występującą w roli narratora.

Jak opowiedzieć o Kopnickiej, zmieścić się w czasie, wybrać odpowiednie aspekty – to było dla mnie pracą mozolną. Zaczęłam od czytania jej książek, biografii, wyszukiwania informacji. Było to to tym trudniejsze, że tak naprawdę mało jest informacji o „prawdziwej” Konopnickiej – za życia bardzo dbała ona o swój wizerunek, paliła i redagowała wiele listów i zapisków, by kreować taki obraz, na jakim jej zależało. Wszystko, co przeczytałam, zaczęłam sobie jakoś układać – jeden brudnopis, drugi, trzeci, aż w końcu powstał jakiś ostateczny wariant. Byłam ciekawa, jak to odbierze widz, czy zrozumie wszystko, co chciałam przekazać, czy ułoży się to w logiczną całość. Zazwyczaj, kiedy wychodzę na scenę, troszczę się tylko o to, jak wykonam utwór. Tutaj powstała też kwestia jak to, co będę wykonywała, zabrzmi, jaką formę przybierze.

Jak dzisiaj postrzegasz Marię Konopnicką – jaka była według ciebie?

Wydaje mi się, że była ona osobą bardzo melancholijną, która niby cieszyła się ze wszystkiego, co ma, ale jednak zawsze przeżywała wszystko samotnie i pozostawała na uboczu. Nawet na rodzinnych zdjęciach widać, że Maria stoi lekko opodal swoich sześciorga dzieci, męża. Niby jest tam i robi wszystko, co należy do matki, ale jest też trochę nieobecna. Myślę, że nie była na sto procent szczęśliwa w swoim życiu, a szukając tego szczęścia czyniła bardzo odważne kroki. Podejmowała decyzje nietradycyjne w tamtym okresie dla kobiety w jej wieku, miała odwagę tak żyć i szukać tego, za czym tęskniła. Na przykład w pewnym momencie z sześciorgiem dzieci wyprowadziła się od męża z domu na wsi do Warszawy, gdzie sama pracowała na utrzymanie swoich latorośli. Gdy dzieci dorosły, rozpoczęła swoje podróże po świecie, które trwały blisko dwadzieścia lat. Właśnie ta droga jest fascynująca.

Czy szukałaś punktów styczności z Konopnicką jako kobieta, artystka?

Było ich bardzo dużo, nawet nie warto mówić o wszystkim, bo są to sprawy wręcz intymne. Ale wiele uczuć, stanów, sprzeczności, które dostrzegłam w Konopnickiej, były mi bliskie. Na przykład poszukiwanie odpowiedzi, rozwiązań w życiu, kiedy człowiek tak naprawdę nie wie, co jest dla niego najlepsze. Zresztą, myślę, że niemało ludzi, nawet mężczyzn, odkryłoby wiele punktów styczności z tą niezwykłą osobowością.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!