Opinie Wilno i Wileńszczyzna
Małgorzata Kozicz

Falkowski: Jesteśmy otwarci na pluralizm środowisk polskich na Litwie

"Zależy nam, aby angażować możliwie duże siły ludzkie do tego, by prowadzić działania nie tylko takie sztampowe, szablonowe, jak dotychczas. Nie tylko święta związane z zakończeniem sezonu rolniczego czy jakimiś obchodami rocznicowymi. Chodzi o to, żeby przez aktywną edukację poszerzać świadomość i wzmacniać tożsamość polską" - mówi z rozmowie z dziennikarzami Radia "Znad Wilii" Mikołaj Falkowski, prezes zarządu Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie".

Został pan prezesem fundacji w czerwcu. Jakie są plany dotyczące działalności, projektów pomocowych tu na Wileńszczyźnie, na Litwie?

Mikołaj Falkowski: Jeżeli chodzi o Wileńszczyznę i Litwę, niezmiennie edukacja będzie naszym głównym priorytetem. Ale również zbilansowane, zrównoważone wsparcie dla mediów polskich, które, co za tym idzie, powinny promować kulturę, historię polską, odwoływać się do wartości, do tradycji, do korzeni polskich tych ziem, które są niezmienne. To jest ta stała, którą chcemy wspierać, wzmacniać i aktywizować środowiska polskie w kierunku odnajdywania własnych korzeni, poszerzania wiedzy i wzmacniania zainteresowania historią i dziedzictwem. Uważamy, że jest to jedyny sposób na to, żeby wzmocnić polską społeczność na Litwie. A mocna polska społeczność na Litwie będzie lepszym partnerem do rozmowy dla gospodarzy tych ziem i podniesie rangę Polaków na Litwie. Na tym nam bardzo zależy i na pewno będziemy starali się na przyszły rok zaproponować takie programy grantowe, które uwzględnią komponent edukacyjny, ale też komponent aktywizacyjny, skłaniający wasze środowiska, waszych liderów lokalnych do tego, żeby angażować możliwie duże siły ludzkie i zasoby kadrowe, które macie w regionie, aby prowadzić działania nie tylko takie sztampowe, szablonowe, jak dotychczas. Nie tylko święta związane z zakończeniem sezonu rolniczego czy jakimiś obchodami rocznicowymi. Nam chodzi o coś więcej, chodzi o to, żeby przez edukację aktywną poszerzać świadomość i wzmacniać tożsamość polską.

Czy same środowiska polskie występują z inicjatywą, czy ich propozycje są uwzględniane?

Oczywiście, jest to istota pracy fundacji. Tutaj siedzi przy biurkach osiem osób, które stale monitorują zapotrzebowania zgłaszane przez różne środowiska na Litwie, często nie mówiące jednym głosem, wyrażające różne podziały i punkty widzenia. Jesteśmy otwarci na pluralizm tych punktów widzenia. Na podstawie tego, co do nas napływa, każdego roku przygotowywane są odpowiednie programy uwzględniające niejako we wspólnych koszykach całe dofinansowanie, które jesteśmy w stanie pozyskać w Polsce, a następnie przekazać na realizację konkretnych programów na Wschodzie.

Być może ten system troszkę inaczej będzie wyglądał w przyszłym roku. Czekamy w tej chwili na ostateczne decyzje związane z tym, w jaki sposób będziemy realizować wsparcie. Natomiast jedno jest pewne – to wsparcie na pewno będzie. Zakładamy – jesteśmy niemal pewni – że będzie miało większą skalę niż dotychczas i tym samym da nam większe pole do popisu.

W jakich dziedzinach?

Chociażby w dawno nie prowadzonej przez fundację działalności charytatywnej i pomocowej, we wsparciu ludzi potrzebujących, dzieci z rodzin gorzej sytuowanych. Chcemy także zrealizować wsparcie, pomoc i zadośćuczynienie dla starszego pokolenia za podtrzymywanie polskości na Kresach przez długie lata. Tego fundacja też dawno nie robiła. Przede wszystkim myślimy też o ochronie miejsc pamięci, ochronie zabytków związanych z polską kulturą czy wspólnym dziedzictwem polsko-litewskim. To jest bardzo ważna rola polskich środowisk – żeby się ujawniły, zainteresowały i zbudowały synergię, współpracę między sobą, ale też z partnerami litewskimi, z władzami lokalnymi, w celu naprawy tego, co jeszcze jest. To dziedzictwo materialne, ta substancja zabytkowa, która jest na tych ziemiach, stanowi ogromną wartość. Nie tylko kształtuje tożsamość polską czy tożsamość spuścizny Wielkiego Księstwa Litewskiego, może też kształtować aktywną postawę obywatelską młodzieży. Jeżeli będziemy metodycznie nad tym pracować, nie tylko ocalimy zabytki – a nie są to tylko kamienie, które leżą gdzieś w polu i zarastają łopianem i pokrzywami. Często są to piękne obiekty architektury, piękne przykłady rzeźby, pomników cmentarnych czy miejsc symbolicznych związanych z naszą historią, o których uczą się dzieci w polskich szkołach, i o których powinny się też uczyć dzieci w polskich szkołach na Litwie, a także dzieci litewskie. Budowanie dialogu na tej podstawie – ochronie dziedzictwa kulturowego i odkrywaniu tego, co było kiedyś wspólne, co łączyło, może być dla nas naprawdę wspaniałym fundamentem.

A jakie są sygnały przedstawicieli środowisk polskich, jakie potrzeby zgłaszają?

W tej chwili najbardziej palącym problemem zgłaszanym do nas w sposób wybijający się ponad przeciętną jest sytuacja polskich szkół na Litwie. Jest to nie tylko troska rodziców i nauczycieli o to, czy te szkoły będą funkcjonować, czy zostaną przeniesione, zlikwidowane, ograniczone w ilości uczniów i tak dalej. To przede wszystkim świadomość, że jednak jest masa rodziców, poczuwających się do polskiej tożsamości, którzy po prostu chcą wysłać dzieci do polskiej szkoły i zapewnić im edukację w języku polskim. To jeden z priorytetów fundacji, by na takie zapotrzebowanie odpowiadać.

Pojawiają się przeróżne inne inicjatywy, chociażby działalność hospicjum, które jest prowadzone w Wilnie, które służy za wzór wynoszony przed szereg nawet przez naszych partnerów litewskich i pokazujący, że to, co robi siostra Michaela jest naprawdę wspaniałą pracą wartą wspierania i instalowania w kolejnych miejscach.

Zupełnie nowym kierunkiem – liczę na to, że coraz więcej tego typu zapytań do nas wpłynie – byłoby postawienie na nogi drobnej polskiej przedsiębiorczości w całym regionie. Mam na myśli chociażby reaktywację ruchu spółdzielczego na Litwie, ruchu wytwórców, polskich cechów, polskich producentów regionalnej żywności – serów, wędlin czy wędzonych ryb – nie mam na myśli tylko bimbru i nalewek. Moich zdaniem to fantastyczny produkt, który nie tylko mógłby zintegrować środowiska w formie spółdzielni, ale mógłby przede wszystkim umożliwić prowadzenie działalności dochodowej, stworzyć synergię z partnerami czy inwestorami z Polski. Taka korzyść mogłaby też podnieść rangę polskich środowisk w odbiorze opinii publicznej na Litwie jako takiej.

W sobotę w Domu Kultury Polskiej odbyła się inauguracja jednego z pierwszych projektów Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” realizowanych pod pana kierownictwem – „Bon Pierwszaka”. Projekt skierowany na wsparcie oświaty polskiej na Litwie tym razem obejmuje uczniów klas pierwszych, a jego wartość wynosi 1 mln złotych.

Będziemy zabiegali, by podobne projekty były realizowane w przyszłości w takim samym, a nawet większym zakresie. Chodzi o podniesienie atrakcyjności polskich szkół, przekonanie rodziców, że warto wysyłać dzieci do polskich szkół. A także o przekonanie wszystkich wokół, że posyłanie dziecka do polskiej szkoły to nie jest przykry obowiązek i kłopoty z tym związane, tylko wręcz odwrotnie – to może być korzyść, to może być wartość dodana i to może być przyjemność dla samych dzieci, a to jest najważniejsze. Wszelkie myślenie o polskich szkołach powinno zaczynać się od tego, kogo ta edukacja ma dotyczyć.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!