Wilno i Wileńszczyzna
Ewelina Mokrzecka

Ewelina Dobrowolska: Polskie postulaty mogą być rozstrzygane na szczeblu samorządowym

W wyborach samorządowych nie reprezentuję fundacji – mówi Ewelina Dobrowolska, prawniczka Europejskiej Fundacji Praw Człowieka (EFHR), asystentka adwokata oraz wileńska społeczniczka, która w tegorocznych wyborach startuje z komitetu wyborczego „Drużyna Remigijusa Šimašiusa: „Za Wilno, z którego jesteśmy dumni” („R. Šimašiaus komanda „Už Vilnių, kuriuo didžiuojamės!“).

Ewelina Dobrowolska od wielu lat pracuje w EFHR. W urzędach i sądach reprezentuje interesy mniejszości narodowych, a także Litwinki-małżonki obcokrajowców. Jako przedstawicielka organizacji pozarządowej wielokrotnie organizowała konferencje poświęcone tematyce mniejszości, które odbywały się w stołecznym samorządzie. ,,Propozycję wzięcia udziału w wyborach otrzymałam od mera Remigijusa Šimašiusa z którym od wielu lat współpracuję. Ponadto miałam możliwość wpisania do programu wyborczego kwestii dotyczących mniejszości narodowych” – tłumaczy swoją decyzję prawniczka.

Dobrowolska startuje z 17. miejsca. Priorytetem w jej programie jest ochrona prawna mniejszości narodowych. ,,Uważam, że główne polskie postulaty, czyli pisownia imion i nazwisk, dwujęzyczne tablice, a także obsługa mniejszości narodowych w ich ojczystym języku, jeżeli się zwracamy do miejskich władz, są bardzo ważne. Niektóre te kwestie mogą być rozstrzygnięte nie tylko w Sejmie, ale również na szczeblu samorządowym. Wiem, że nie uda mi się zmienić ustawy, której zresztą nie ma, ale można to robić lokalnie” – mówi prawniczka. Dodaje, że obecny mer w ramach swojej kadencji wiele zrobił na rzecz mniejszości narodowych: był inicjatorem stworzenia polskiej wersji strony internetowej samorządu, obsługi w Samorządzie miasta Wilna, a także zawieszenia symbolicznej tablicy w języku polskim.

,,Zdaję sobie sprawę, że te gesty nie rozstrzygną problemu. Żeby to zrobić powinna być przyjęta ustawa. Samorząd tego zrobić nie może, ale może zrobić tak, że idąc ulicą zobaczymy polski napis, co jest bardzo przyjemne dla serca”- zaznacza.

Dobrowolska od samego początku prowadzi sprawy dotyczące zmiany pisowni imion i nazwisk Polaków i Litwinek, które wyszły za mąż za obcokrajowców. Wcześniej takie postępowania toczyły się kilka lat. Odkąd Wilnem rządzi Šimašius, ten okres się skrócił do 2-3 miesięcy, a samorząd nie zaskarża decyzji urzędu stanu cywilnego. ,,Ten mer spotyka się z przedstawicielami mniejszości narodowych i pyta konkretnie – co można zrobić w celu polepszenia naszej sytuacji. Co ważne, nie jest związany żadną ustawą, nie ma obowiązku, ale idzie na rękę” – dodaje.

W programie komitetu wyborczego „Drużyna Remigijusa Šimašiusa: „Za Wilno, z którego jesteśmy dumni” znalazł się punkt, zgodnie z którym, pracownicy samorządu nie-Litwini mogliby swoje imię i nazwisko zapisywać w oryginale. ,,Zapis byłby możliwy na drzwiach kabinetu takiego pracownika, a także adres mejlowy. I nie mówię tu tylko o samorządzie, ale również o jego spółkach w których pracują tysiące. Obsługa w nich może być w czterech językach. Można to zrobić bardzo szybko” – tłumaczy Dobrowolska. Dodaje, że obecnie w Wilnie powszechny jest język rosyjski. Można się nim posługiwać w bankach, menu w bankomatach jest dostępne w języku litewskim, rosyjskim i angielskim. ,,Prawo jazdy też można zdać w języku rosyjskim. Dlaczego nie można tego zrobić w języku polskim?” – pyta retorycznie.

Podkreśla, że również ważną kwestią jest oświata, która jest e gestii samorządu. ,,W przypadku oświaty komitet mówi, że ma być dwujęzyczna czy wielojęzyczna. Dążymy do uatrakcyjnienia języka polskiego. Poprzednie władze dążyły do zachowania polskich szkół, co oczywiście jest ważne, ale należy też mówić o jakości. Nie wszyscy Polacy mieszkający w Wilnie oddają swoje dzieci do polskich szkół. Niektórzy świadomie decydują się na litewskie. Według rankingu widzimy, że tylko dwie polskie szkoły próbują być konkurencyjne. Pozostałe są bardzo nisko, co świadczy o jakości. Niektórzy pewnie uważają, że po ukończeniu polskiej szkoły dziecko nie będzie mówiło dobrze ani po polsku, ani po litewsku. Tutaj więc samorząd ma szerokie pole do działania” – twierdzi prawniczka.

Dobrowolska mówi, że bycie dzisiaj Polakiem jest trendy. ,,Posiadanie Polaka na liście jest dzisiaj bardzo popularne, a nasza obecność w partiach ogólnolitewskich czy litewskich komitetach świadczy o tym, że AWPL-ZChR z nami nie rozmawia. Jestem pewna, że ci Polacy, którzy kandydują z tych list nie byli zaproszeni przez AWPL” – dodaje.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!