Wilno i Wileńszczyzna
Ewelina Mokrzecka

Dyrektorzy polskich szkół o etatowym wynagrodzeniu: Nauczyciele nie powinni ucierpieć

Od wielu dni na Litwie trwa medialna burza. Pedagodzy skarżą się na niższe wynagrodzenia, a Związek Zawodowy Nauczycieli zwrócił się do Sejmu, by przedsięwziął odpowiednie środki wobec minister edukacji Jurgity Petrauskienė.

Od 1 września wprowadzono nowy system naliczania wynagrodzeń dla nauczycieli. Ministerstwo Oświaty i Nauki przeznaczyło na ten cel ponad 17 mln euro. Szefowa resortu Jurgita Petrauskienė deklarowała, że wynagrodzenia pedagogów wzrosną o 20 proc. i przekroczą magiczny próg 1 tys. euro. Odtąd na comiesięczną wypłatę nauczyciela składa się nie tylko praca w klasie, ale również działalność na rzecz placówki edukacyjnej, udział w projektach i in.

Metoda buldożera

Zapytani przez zw.lt dyrektorzy stołecznych gimnazjów twierdzą, że nowy system wprowadza chaos, ale nauczyciele nie powinni ucierpieć. Pogorszeniu ulegnie natomiast wizerunek szkolnictwa.

,,Nowy system wprowadza dużo zamętu, niejasności, a przede wszystkim niepewności. Zastosowano metodę buldożera, bez programu pilotażowego, przygotowań merytorycznych” – mówi Czesław Dawidowicz, dyrektor Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Wilnie. Dodaje, że ministerstwo powinno było wprowadzić ten system pilotażowo w kilku szkołach i sprawdzić, czy jest wydolny.

Dyrektor im. Jana Pawła II w Wilnie Adam Błaszkiewicz zaznacza, że nowy system nijak się ma do jakości nauczania, co było też jednym z założeń. Ponadto wciąż brak odpowiednich ustaw i rozporządzeń. Największą niewiadomą pozostaje nieokreślony budżet. ,,Mamy październik, a ja wciąż nie mam budżetu i tu zaczynają się schody. Dyrektor powinien ponieść ryzyko i nie mając budżetu na cztery miesiące rozdysponować pieniądze nauczycielom. Ja taką decyzję podjąłem, nauczyciele otrzymali wynagrodzenia” – zaznacza.

Brak przygotowania

Środkami pieniężnymi m.in. na utrzymanie administracji szkoły i specjalistów, takich jak psycholog, pomocnik pedagoga dysponuje stołeczny samorząd, który się mocno sprzeciwiał zmianom. Radni alarmowali, że nowy model jest przystosowany do małych szkół, które borykają się z problemem małego nakładu pracy nauczycieli. W Wilnie natomiast do szkół uczęszcza jedna piąta uczniów w skali kraju. Klasy są w pełni skompletowane, w związku z tym nowy system wynagradzania pracy pedagogów będzie dla nich krzywdzący. Ponadto władze samorządu uprzedzały resort oświaty, że nie są przygotowane do zmian, gdyż wielką niewiadomą jest model finansowania placówek oświatowych, a dyrektorzy szkół nie mogą planować przyszłego roku szkolnego.

,,Diabeł jest ukryty w szczegółach. Jeżeli nauczyciel miał ok. 20-22 godzin, zgodnie z nowym systemem, jego wynagrodzenie nie powinno ulec zmianie. Problem jest jeżeli chodzi o specjalistów, np. nauczycieli fizyki, których znalezienie graniczy z cudem” – mówi Błaszkiewicz. ,,Właśnie tacy nauczyciele mieli wcześniej po 27 godzin, za co otrzymywali wynagrodzenie. Teraz otrzymują tyle, jakby mieli po 18 godzin lekcyjnych i dodatkowe środki za projekty” – dodaje.

Koszyk klasowy: o co chodzi?

Zarówno Dawidowicz, jak i Błaszkiewicz twierdzą, że nowy system jest raczej korzystny dla ich gimnazjów. Wiąże się to z tzw. koszykiem klasowym. ,,W związku z tym, że w naszej szkole koszyk klasowy jest dobrze uformowany, pieniędzy na wynagrodzenia nie zabrakło. Nauczyciele otrzymują większą gażę za tą samą pracę. I mamy jeszcze pewną rezerwę do końca roku, która będzie rozdzielona za dodatkowe prace nieprzewidziane w nowej umowie, którą od 1 września zawarliśmy na nowo z nauczycielami” – mówi dyrektor Gimnazjum im. Adama Mickiewicza.

O co chodzi z koszykiem klasy? Zależy on od ilości uczniów w klasie. ,,Jeżeli w klasie będzie 22 uczniów albo 30, to koszyk będzie taki samy, czyli maksymalny. Jeżeli klasa będzie liczyła 20 albo 18 osób i mniej, to będzie on mniejszy niż ten maksymalny przeznaczony na 22 uczniów. Natomiast w przypadku, kiedy klasa będzie liczyć 12 uczniów, będzie to tzw. minimalny koszyk. Dotyczy on bardzo małych szkół, gdzie kompletowanie odbywa się z trudem. Wszystko zależy od tego, jak są skompletowane klasy. Jeżeli będzie komplet, to pieniędzy – w mojej opinii – nie może zabraknąć’ – wskazuje Dawidowicz.

Błaszkiewicz również twierdzi, że wynagrodzenia nauczycieli w Gimnazjum im. Jana Pawła II są trochę wyższe niż w ubiegłym roku. Na nowym systemie naliczania wypłat nie pozostawia jednak suchej nitki. ,,Nawet teraz na stronie ministerstwa znajdziemy pismo, które zawiera rekomendacje w kwestii etatowego zatrudnienia, a przecież mamy październik. Muszą być wytyczne. Zatwierdzone ustawy. Szkoła nie ma ani prawnika, ani specjalisty. Zetknęliśmy się z sytuacją, że każdy prawnik interpretuje te przepisy inaczej, ponieważ nie ma ustaw, nie ma praktyki. Żaden nauczyciel nie zaskarżył tego, że został przyjęty na jednych warunkach, a teraz są inne” – mówi.

Różni nauczyciele, różne wymagania

Krytyce poddaje również model naliczania, czyli ilość godzin pracy z uczniem, pracy na rzecz społeczności szkoły itd. ,,Przecież są nauczyciele, którzy są świetni w klasie, ale nie potrafią niczego zorganizować. Nigdy tego nie robili, a my teraz musimy wymyślić im jakąś działalność. Z kolei inny nauczyciel jest świetny w działalności pozalekcyjnej, ale ja mu mogę dać tylko 50 proc. od godzin, chociaż wiem, że jest słaby w klasie. I jak te założenia o samodzielności placówki i jakości, które są w założeniu etatowego wynagrodzenia mają przełożenie na rzeczywistość” – pyta retorycznie dyrektor Gimnazjum im. Jana Pawła II.

Od kilku dni samorządy w kraju alarmują, że w niektórych szkołach może zabraknąć pieniędzy na wypłacenie wynagrodzeń. Kłajpeda poinformowała, że środków może zabraknąć na wypłaty już w grudniu. Resort oświaty zapowiedział, że oprócz przewidzianych wcześniej 17 mln euro, wyasygnuje samorządom dodatkowo 10 mln euro, które mają pomóc lokalnym władzom uporać się z problemem w różnicy wynagrodzeń pomiędzy szkołami. W stołecznym samorządzie w porównaniu z kwietniem ubiegłego roku i wrześniem tego roku, fundusz wynagrodzwń w oświacie wzrósł o 600 tys euro, jednak na razie nie wiadomo, o ile dokładnie wzrosną wynagrodzenia.

Rejon wileński bez wynagrodzeń

Wielką niewiadomą jest wypłata w rejonie wileńskim. Tu w większości szkół nauczyciele nie otrzymali wynagrodzeń. Administracja samorządu wystosowała wcześniej odpowiednie pismo, zgodnie z którym miały się opóźnić.

,,8 października miał być dniem wypłaty, natomiast nauczyciele jeszcze nic nie otrzymali. Naliczając wynagrodzenie odnoszę wrażenie, że każdy nauczyciel trochę więcej zarobi, niektórzy nawet o 50 euro i więcej. Zyskają na tym młodzi pedagodzy” – mówi dyrektorka jednej ze szkół w rejonie wileńskim, która prosi o anonimowość. Dodaje, że przyczyną opóźnienia wypłat jest system naliczania Vira, który źle działał.

Dyrektorka uważa, że nowy system wynagrodzeń nie jest zły. ,,Jak np. komuś brakuje lekcji, to może sobie dorobić dodatkowymi pracami. W takiej szkole jak nasza, gdzie mamy kilkanaście etatów, to wyszliśmy na swoje. Mamy pełne klasy. Wydaje mi się, że nauczyciele nie będą pokrzywdzeni’’ – mówi.

Redakcja próbowała skontaktować się z kilkoma dyrektorami placówek edukacyjnych w rejonie wileńskim. Bez skutku. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że od kilku lat dyrekcje szkół w rejonie wileńskim obowiązuje zakaz współpracy z Radiem Znad Wilii i zw.lt.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!