Wilno i Wileńszczyzna
Ewelina Mokrzecka

Duchniewicz: Polacy i Litwini mają takie same potrzeby

Polacy mają takie same potrzeby jak Litwini, czyli zapewnienie miejsc pracy, dobre drogi, dostęp do usług medycznych - w rozmowie z zw.lt mówi Robert Duchniewicz, kandydat na mera rejonu wileńskiego z listy socjaldemokratów.

Ewelina Mokrzecka: Masz 27 lat i kandydujesz na mera największego terytorialnie samorządu na Litwie. Czujesz się przygotowany?

Robert Duchniewicz: Co znaczy być przygotowanym? Tu chodzi przede wszystkim o odpowiedzialność w stosunku do mieszkańców, którzy w rejonie wileńskim są bardzo zróżnicowani. Na przykład mieszkańcy Kowalczuk czy Zujun zdecydowanie się różnią i mają inne potrzeby, co jest wyzwaniem.

Poza tym czuję się dość odważnie. W moim wieku jest minister gospodarki, który całkiem dobrze sobie radzi.
Od kilku lat pracuję w rejonie wileńskim jako radny. Spotykam się z ludźmi, rozmawiam, znam ich potrzeby. To jest ważne – kontakt z mieszkańcami.

Na czym polega to zróżnicowanie w rejonie wileńskim o którym mówisz?

To przede wszystkim narodowość i wynikająca z niej kultura. Wspominałem, że gmina Kowalczuki żyje czymś innym niż gmina Pogiry czy Rzesza. W jednej z tych miejscowości mieszka więcej Litwinów, w innej większość stanowią Polacy czy Rosjanie.

Jakie są zatem potrzeby mieszkańców Kowalczuk i Rzeszy?

Kowalczuki mają problem z infrastrukturą. Nie mają dróg, żeby bezpiecznie dotarło do nich pogotowie. Mieszkańcy tej gminy mieszkają w sporych odległościach od siebie, pomiędzy gospodarstwami nie ma dróg. Z kolei Rzesza boryka się z brakiem litewskojęzycznych grup przedszkolnych, czyli jest problem z oświatą. Nawet kontakt z tymi mieszkańcami odbywa się w różnych językach. W Rzeszy po litewsku, w Kowalczukach po polsku czy po rosyjsku. Te różnice są spore. Uważam, że powinna być pewna oś, która łączy mieszkańców naszego rejonu. Według mnie, socjaldemokraci odgrywają tę rolę.

Czy masz pomysł, jak rozwiązać problem mieszkańców rejonu wileńskiego?

Jeżeli chodzi o oświatę, to rozwiązaniem są przedszkola modułowe, których budowa nie trwa długo. Poza tym należy wspomnieć o dobrej woli politycznej, której czasem nie ma. Przecież w polskiej szkole można zrobić litewskojęzyczne grupy przedszkolne, a w litewskiej polskie. Jeśli tylko jest potrzeba. Spotykam się z mieszkańcami Zujun, Awiżeń i Rzeszy, którzy są zameldowani w Wilnie ze względu na miejsce w przedszkolu. Należy pamiętać, że w związku z tym podatek idzie do stolicy.

Wróćmy do infrastruktury w Kowalczukach. Czy samorząd może sobie pozwolić na jej rozwój? Budowę nowych dróg?

To zależy od planowania. Chcę zauważyć, że w rejonie wileńskim mamy tylko kilka dróg, które są zarejestrowane, a zatem nie możemy skorzystać nawet z unijnych funduszy, gdyż prawnie ich nie ma. Dlaczego tak jest, pomimo przeprowadzonej inwentaryzacji? To brak umiejętności zarządzania. W tym roku nie wykorzystaliśmy z budżetu samorządu 5 mln euro. W ciągu czterech lat socjaldemokraci planują zaasfaltować 100 km dróg należących do rejonu wileńskiego. To jest realne. Pieniądze są, ale należy je dobrze rozdysponować.

A co proponujesz Polakom?

Polacy mają takie same potrzeby jak Litwini, czyli zapewnienie miejsc pracy, dobre drogi, dostęp do usług medycznych. Proponujemy, żeby w rejonie wileńskim działała jeszcze jedna karetka pogotowia medycznego. To byłby koszt 250 tys. euro rocznie i przyspieszyłoby reagowanie o 1,5 min. Transport publiczny, odpowiadający potrzebom mieszkańców, bezpłatny transport Zajezdni autobusowej rejonu wleńskiego dla dzieci. Trzy publiczne sale sportowe, dwa baseny, 20 placów zabaw dla dzieci, 15 miejsc rekreacyjnych dla mieszkańców rejonu. Chcielibyśmy również rozwijać turystykę w naszym regionie. Mamy piękne miejscowości, jak Niemenczyn czy Miedniki.

Na jaki wynik liczysz?

Pozytywny (śmiech). Planujemy zdobyć 10 mandatów, natomiast jeżeli chodzi o wybory mera, myślimy o drugiej turze

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!