Wilno i Wileńszczyzna
Ewelina Mokrzecka

Artystka z Wilna: Tworzę przedmioty, które mają swoją legendę i sens

W dzieciństwie miałam okazję obserwować, jak się własnoręcznie tworzy rzeczy. Mój ojciec rysował, robił bareliefy z metalu, fotografował – powiedziała zw.lt Polka z Wilna Irena Jadelo-Katarskė, która jest prawdziwym człowiekiem renesansu – projektantka, ezoteryczka, właścicielka concept store I.J.K. Design Gallery. Jednym słowem - artystka…

Biżuteria, tekstylia, zaproszenia okolicznościowe, portrety, obrazy… Dużo tego.

Artyści zazwyczaj nie zatrzymują się na jednym. Mamy w historii wiele przykładów, kiedy malarz był jednocześnie kompozytorem, aktorem czy pisarzem. Artysta to nie tylko zawód. To sposób życia, widzenia, myślenia. Potrzeba tworzenia i odkrywania czegoś nowego jest zjawiskiem naturalnym dla artysty.

Jakie były twoje początki?

W dzieciństwie miałam okazję obserwować, jak się własnoręcznie tworzy rzeczy. Mój ojciec rysował, robił bareliefy z metalu, fotografował. Mama i babcie zadziwiały przepięknymi wyrobami tekstylnymi. Będąc nastolatką ukończyłam szkołę plastyczną, gdzie się nauczyłam podstawowych technik rysunku, malarstwa i rzeźby. Na wakacjach letnich dodatkowo zdobyłam certyfikat florystyki. Następnie były studia na Wileńskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wybrałam kierunek projektowania ubrań i bardzo się cieszyłam, że w programie było dużo rysunku i malarstwa, bo była to możliwość dalszego doskonalenia się bezpośrednio w sztuce.

 Artysta to nie tylko zawód. To sposób życia, widzenia, myślenia

Pierwszą moją pracą, kiedy byłam jeszcze studentką, była praca podczas wakacji w niedużej kwiaciarni na Starówce. Później zaczęłam pracować jako dekorator kostiumów aktorskich przy włoskim filmie, który był tworzony w Litewskim Studiu Filmowym. Zaraz potem zaczęłam projektować młodzieżowe kolekcje ubrań, sukienki ślubne, akcesoria. Moją linię odzieży można było znaleźć w jednym z wileńskich butików. Praca z ubraniem z pewnością jest ciekawa. Chciałam tworzyć jednak coś, co pozostanie dłużej niż na jeden sezon. Znajomi często prosili, żebym narysowała dla nich obrazy, komuś było potrzebne ekskluzywne nakrycie, oryginalny prezent, ktoś prosił, żebym zrobiła zaproszenia i tak stopniowo odnalazłam to, czym się chcę zajmować na co dzień.

Obecnie prowadzę własny concept store I.J.K. dizaino galerija, który istnieje prawie od siedmiu lat. Można tam nabyć ciekawe prezenty, świąteczne gadżety, tekstylia, biżuterię, obrazy, zamówić portret.

Co cię inspiruje? 

Inspiruje mnie to, co jest częścią mojego poglądu na świat, to, w czym widzę mądrość i nieprzemijające piękno: starożytne cywilizacje, kultura Wschodu, ezoteryka, przyroda. Tworzę przedmioty, które mają swoją legendę i sens. Nie lubię rzeczy „pustych“. Ezoterykę mam chyba we krwi. Wyrosłam w rodzinie, gdzie się zawsze wierzyło, że przedmiot może być czymś więcej niż tylko formą i kolorem. Babcia mojego taty, dziadek mojej mamy, a także ciocia, z którą spędziłam dużo czasu w dzieciństwie, byli ludźmi niezwykłymi – takimi, o których się mówi, że mają dar. Potrafili w szczególny sposób uzdrawiać, pomagać ludziom. Będąc dzieckiem, czasem brałam taką dużą, grubą książkę z baśniami, i wyobrażałam sobie, że jest to księga, która może odkryć wszystkie tajemnice naszego świata. Tajemnice lubię odkrywać też dzisiaj – niedawno się zaczęłam uczyć chińskiego, bo to zupełnie inny sposób myślenia.

Jak wygląda twój proces twórczy?

Ma on w sobie tyle składników, że czasem trudno go oddzielić od życia codziennego. Mogę spędzić cały dzień w sklepach, po prostu oglądając formy, kolory, faktury, tekstury. Na moich zdjęciach wakacyjnych dominuje przyroda, a nie ludzie. W filmach podziwiam stroje, rzeczy, wnętrza domów. Czytając książki, wypisuję do notesu cytaty. Wszystko to w potrzebnym momencie staje się źródłem natchnienia, które nadaje kierunek.

Jak już mam konkretną ideę, wybraną paletę kolorów i materiały, zaczynam eksperymentować. W zależności od rodzaju przedmiotu czy też techniki, robię szkice, próbki, makiety. Lubię pracować „na żywo“, z ołówkiem i nożycami w rękach. A jeśli niezbędna jest grafika komputerowa, używam tabletu, gdzie istnieje jeszcze przynajmniej jakaś więź między ruchem ręki i rezultatem, a nie zwyczajne klikanie i automatyczne linie.

Wyrosłam w rodzinie, gdzie się zawsze wierzyło, że przedmiot może być czymś więcej niż tylko formą i kolorem

Czy tworząc myślisz o odbiorcy?

W większości wypadków bardzo dużo o nim myślę: co jest dla niego ważne, co modne, co potrzebne, gdzie i jak będzie tego używał, jakich dozna emocji. Czasem też tworzę po prostu dla siebie. Wtedy jest trochę inaczej, bo nie ma ograniczeń, nie trzeba niczego zgadywać, robię tak, jak czuję.

Kim zazwyczaj są twoi odbiorcy? Chyba nie każdy – ze względu na cenę – może sobie pozwolić na nabycie twoich prac?

Ceny są bardzo różne, więc i klienci są różni. Nie zawsze wiem, kim są. Ktoś się przedstawi jako nauczyciel, ktoś jako student, ktoś jest z jakiegoś ministerstwa. Czasem czyjeś nazwisko zdradza, że jest to „gwiazda“ estrady czy znany biznesmen. Zamówienia otrzymuję też od firm. Moi odbiorcy, to ludzie, którzy potrafią docenić wartość rzeczy. Twórczość, oryginalność, naturalność, wysoka jakość, praca ręczna, precyzyjne wykonanie – koszt tego jest wyższy niż masowej rzeczy z fabryki. Z kolei ceny na Litwie tego typu wyrobów nie są aż tak wysokie w porównaniu z zagranicą

Co ludzie najczęściej kupują?

Zależy od pory roku. Sezon wiosenno-letni kręci się wokół ślubów. Przed Bożym Narodzeniem ludzie szukają wszelkiego rodzaju prezentów gwiazdkowych i dekoracji.

Klient może złożyć zamówienie indywidualne, a więc…  jakie zamówienie cię najbardziej zaskoczyło? 

Indywidualne zamówienia bardzo często są nietypowe. Najbardziej zapamiętały mi się dwa. Rysowałam kiedyś pieniądze! Zwrócili się do mnie klienci z prośbą, abym kredkami wykonała realistyczny rysunek banknotu z ich portretem w centrum. Inne zaskakujące zamówienie było na suknię ślubną z draperiowanym ogonem o długości 3 metrów. Cała niespodzianka kryła się w ogromnej ilości tkaniny, która była potrzebna, żeby zrobić mnóstwo fałdek na tej sukni i ogonie. Nie pamiętam już, ile tego materiału zużyłam, ale żartowaliśmy, że wystarczyłoby go, żeby owinąć cały dom na zewnątrz.

Dzisiaj coraz więcej osób kupując wyroby hand made chce się w taki sposób wyróżnić. Skąd twoim zdaniem taka potrzeba? W sklepach półki się uginają..

Jeśli tych rzeczy potrzebują dla siebie, to szukają przede wszystkim wysokiej jakości, naturalnych materiałów i tego, co pomoże wyrazić ich osobowość. Jeśli chcą kupić prezent, zależy im na reakcji drugiej osoby i żeby to było coś, czego jeszcze nie ma. Tyle wokół syntetyki, obcości, anonimowości, tanich imitacji i szablonów. Ludzie już nie są pewni, co tak naprawdę mają na talerzu… Podobnie w przypadku innych rzeczy. Potrzebują czegoś prawdziwego. Chcą wiedzieć, co kupują i skąd to naprawdę pochodzi. Kontakt z twórcą i profesjonalne porady też są dla nich ważne.

 Jak powiedział kiedyś Picasso, wśród ludzi również więcej jest kopii niż oryginałów

Ilu na Litwie jest twórców, którzy tworzą tego typu rzeczy co i ty? Przyjaźnicie się? Tworzycie konkurencję?

Prawdziwi, profesjonalni twórcy, mający swój styl i tworzący od serca – to jednostki. Takich natomiast, którzy się zajmują kopiowaniem cudzej twórczości, nie mając pojęcia o tym, co robią, jest naprawdę sporo. Jak powiedział kiedyś Picasso, wśród ludzi również więcej jest kopii niż oryginałów. Kilka razy spotykałam na stronach internetowych „konkurentów“, którzy mieli nie tylko stylistycznie podobną produkcję do mojej, ale nawet wykorzystywali dosłownie moje teksty. Dużo ludzi, niestety, nie rozumie, co to jest własność intelektualna i prawa autorskie.

Miałam kiedyś klienta, który po czwartym z kolei zamówieniu przysłał mi do narysowania portretu zdjęcie dziewczyny, którą już wcześniej rysowałam. Zdziwiło mnie to, więc z podejrzeniem wpisałam jego imię w wyszukiwarce. To, co znalazłam, było dla mnie szokiem. Klient ten na portretach, które wcześniej mu rysowałam na zamówienie, kasował moje podpisy i zamieszczał swoje, publicznie się chwaląc, że jest autorem tych prac.

Czy Twoja twórczość została w jakiś sposób doceniona?

Wcześniej dosyć aktywnie brałam udział w różnego rodzaju konkursach, wystawach, prezentacjach – zostały po nich dyplomy i nagrody – biennale grafiki, konkurs literacki, konkurs piosenki, konkurs projektantów itd. Teraz prowadzę wyłącznie działalność komercyjną i moja twórczość trafia bezpośrednio do klientów, pomijając wszelkie prezentacje. Mam jednak w planach stworzenie serii prac, przeznaczonych na wystawę.

Jakie masz zawodowe marzenie?

Oprócz tych typowych marzeń, jakie może mieć każdy artysta, mam jedno nieordynarne. Własna linia czekolady i herbaty! Fabryki otwierać na pewno nie planuję, nie planuję też zajmować się kuchnią. Interesowałaby mnie natomiast współpraca z kimś, kto się na tym dobrze zna.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!