Wilno i Wileńszczyzna
Małgorzata Kozicz

Anna Fotyga: Przed przyjazdem na Litwę musiałam pokonać swój własny żal

W piątek w Sejmie Litwy odbyła się konferencja "Bezpieczeństwo Europy Centralnej i Wschodniej w obliczu zagrożeń hybrydowych". Głównym prelegentem konferencji była europosłanka Prawa i Sprawiedliwości, przewodnicząca Podkomisji Bezpieczeństwa i Obrony Parlamentu Europejskiego, była minister spraw zagranicznych Polski Anna Fotyga. Spotkanie odbyło się z inicjatywy europosła Petrasa Auštrevičiusa.

„Ta wizyta ma na celu pokazanie wspólnych wyzwań dla bezpieczeństwa i jednego, i drugiego kraju, a w zasadzie – ponad podziałami geograficznymi – w Europie demokratycznej. Ale również – i to bardzo poważny wątek – jakie są przeszkody dla swobodnego promowania tego typu podejścia i spojrzenia przede wszystkim na kwestie bezpieczeństwa” – powiedziała w rozmowie z zw.lt Anna Fotyga. Jak dodała, nie mniej istotny element jej wizyty stanowią spotkania i rozmowy z partnerami litewskimi między innymi na temat mniejszości polskiej na Litwie.

„Wspominam ostatnią obecność prezydenta Kaczyńskiego na Litwie. Niestety, nie była pozytywnym momentem, stąd mój przyjazd na Litwę dopiero po siedmiu latach od jego śmierci. Musiałam pokonać swoj własny żal z tego powodu i zdać sobie sprawę, że są priorytety bezpieczeństwa, które są ważniejsze. Nie ma jednak wątpliwości, że chcę, aby wreszcie rówież Polacy na Litwie byli traktowani jako całkowicie równoprawni obywatele tego kraju” – podkreślila Fotyga.

„Przeżyłam już sytuacje, że Zachód realizował swoje interesy ponad naszymi głowami i to nie jest tak, że globalne bezpieczeństwo państwa jest ponad bezpieczeństwem Polaków na Litwie” – dodała polityk. Jak oceniła, pod względem prawnym w kontekście zapewnienia praw Polaków na Litwie jest jeszcze wiele do zrobienia i potrzebne są działania władz w Wilnie w tym kierunku.

Jak zauważyła Anna Fotyga, raport na temat unijnej komunikacji strategicznej w celu przeciwdziałania wrogiej propagandzie stron trzecich, który Parlament Europejski przyjął w listopadzie ubiegłego roku, był jednym z najdłużej negocjowanych raportów w historii Parlamentu Europejskiego – ze strony przedstawicieli wielu krajów brakowało zrozumienia, dlaczego ten temat jest aktualny. Nawet po osiągnięciu kompromisu z przedstawicielami różnych frakcji autorzy dokumentu do ostatniej chwili nie byli pewni wyniku głosowania – ostatecznie za sprawozdaniem zagłosowało 304 europosłów, 179 było przeciw. Polska europosłanka odnotowała, że podczas pracy nad dokumentem efektywnie współpracowała z litewskim politykiem Petrasem Auštrevičiusem, który był tak zwanym „sprawozdawcą – cieniem” tego raportu.

„Agresywna polityka informacyjna Rosji była widoczna jeszcze przed aneksją Krymu i innymi działaniami Rosji na Ukrainie. Rosja wykorzystuje wobec społeczeństw zachodnich wyszukane metody walk informacyjnych, czyniąc je mniej odpornymi na zagrożenia hybrydowe” – powiedziała europoseł. Jej zdaniem podczas jej pierwszej kadencji w PE w latach 2004-2006 i później podczas pracy na stanowisku ministra spraw zagranicznych Polski, świadomość krajów zachodnich na temat zagrożeń płynących z Rosji była większa. „Obecnie sytuacja się pogarsza. Nikt nie protestował przeciwko naszym tezom na temat zagrożeń z Południa, ze strony organizacji islamistycznych i in., tymczasem stanowisko wobec Rosji jest inne. Świadczy to o możliwościach Rosji wpływania na zachodnie demokracje i reprezentowania siebie nawet w Parlamencie Europejskim” – zauważyła Anna Fotyga.

Aż do aneksji Krymu mówienie o zagrożeniach płynących z Rosji było przez kraje zachodnie postrzegane jako zachowanie niepoprawne politycznie

Zdaniem konserwatystki Rasy Juknevičienė kraje Europy Środkowej i Wschodniej znajdują się co prawda na pierwszej linii w wojnie Władimira Putina przeciwko Zachodowi, ale nie one są ostatecznym celem.

„Celem jest demokracja Zachodu. Jako punkt zwrotny mogłabym wyróżnić przemówienie Putina w 2007 roku w Monachium – było to swego rodzaju wypowiedzenie wojny Zachodowi, oskarżając jednocześnie, że Zachód nie przyjmuje Rosji do swojego grona. Tymczasem w rzeczywistości aż do aneksji Krymu mówienie o zagrożeniach płynących z Rosji było przez kraje zachodnie postrzegane jako zachowanie niepoprawne politycznie. Nazywano nas rusofobami i paranoikami” – przypomniała Juknevičienė.

„Działania Rosji są skierowane na wywołanie chaosu. Wszystkie metody są dobre – nawet takie rodem z KGB, nawet wykorzystywanie do swoich celów grup przestępczych. Są to próby podważenia naszych wartości i dobrych stosunków międzypaństwowych. W tej sytuacji już nie tylko politycy powinni myśleć, jak temu zaradzić, lecz wszyscy razem – i media, i społeczeństwo, jak nie pomagać w rozpowszechnianiu dezinformacji” – podkreśliła litewska posłanka.

Obok kwestii zagrożeń hybrydowych wiele uwagi poświęcono relacjom polsko-litewskim.

Priorytetem Kremla w regionie jest zniszczenie naszych relacji i ten cel jest dość skutecznie realizowany

„10 lat temu nasze relacje opierały się na strategii, wizji. Kiedy byliśmy zjednoczeni, mogliśmy wkraczać na wyższy poziom, byliśmy siłą, z którą się liczono. Obecnie możemy tylko reagować na sytuacje tworzone przez kogo innego. Tymczasem priorytetem Kremla w regionie jest zniszczenie naszych relacji i ten cel jest dość skutecznie realizowany” – zauważył poseł na Sejm Žygimantas Pavilionis.

Jak dodał, moralnym obowiązkiem dzisiejszych polityków jest odbudowanie dobrych relacji. „Naszym błędem jest, że patrzymy na te stosunki przedmiotowo. Tymczasem powinniśmy postrzegać Polskę i Litwę jako rodzinę. W rodzinie różnie bywa, ale członkowie rodziny nigdy się nie zdradzą i są na siebie skazani, dlatego muszą szukać porozumienia” – powiedział Pavilionis. O potrzebie odnowienia współpracy polsko-litewskiej mówił także wiceprzewodniczący Sejmu Gediminas Kirkilas.

Głos w dyskusji zabrał również poseł Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin Jarosław Narkiewicz.

Jedną z odpowiedzi na zagrożenia wojny hybrydowej są dobre relacje polsko-litewskie

„Jedną z odpowiedzi na zagrożenia wojny hybrydowej są dobre relacje polsko-litewskie. Nie ma chyba na Litwie ludzi narodowości polskiej, którzy by nie chcieli, aby te relacje były dobre. Pytanie jednak, czy spotykamy się dla samego spotkania, dla analizy, jak to robiliśmy od 15 lat i nic z tego nie wynikło, czy też należałoby odpowiedzieć, w jakich kierunkach powinniśmy się poruszać” – mówił Narkiewicz. Zarzucił politykom litewskim manipulowanie wynikami sondaży, z których wynika, że Polacy na Litwie mają poglądy prorosyjskie. „Nie zostało przeprowadzone analogiczne badanie z respondentami narodowości litewskiej, co wskazuje na nietolerancyjny stosunek wobec jednej grupy obywateli” – uważa poseł AWPL-ZChR.

Cele bezpieczeństwa Litwy i Polski są podobne i powinny one być ważne zarówno dla mniejszości polskiej na Litwie, jak i litewskiej mniejszości w Polsce. Ś.p. prezydent Lech Kaczyński chciał, byśmy się spotykali oko w oko, abyśmy mówili jednym głosem, bez względu na różnice. Uważał, że zarówno Polacy powinni być lojalnymi obywatelami Litwy, jak i Litwa powinna powstrzegać Polaków jako absolutnie pełnoprawnych obywateli swojego państwa. Zarowno Polska powinna być otwarta wobec Litwy, jak i Litwa powinna rozumieć, że Polacy tu mieszkający nie są agresorami. W ten sposób należy budować relacje. Czasem wystarczy krok w dobrym kierunku, a sprawy ruszą do przodu” – podsumowała Anna Fotyga.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!