Wilno i Wileńszczyzna
zw.lt

Album o Annie Krepsztul: Chcieliśmy pokazać jej miłość do ludzi i piękna

W 85. rocznicę urodzin ś.p. Anny Krepsztul, malarki ludowej z Taboryszek, honorowej obywatelki rejonu solecznickiego, odbyła się prezentacja albumu "Życie i twórczość Anny Krepsztul".

Pokaźny album na który się złożylo około 300 zdjęć prac malarki, a także artykuły o jej życiu i twórczości, ukazał się staraniem pracownika Samorządu Rejonu Solecznickiego Henryka Danulewicza.

„Gdy powstała idea stworzenia albumu, na swojej drodze spotkałem mądrych, uczciwych ludzi. Ci ludzie włożyli swój talent, swój rozum, swoje serce w stworzenie tej publikacji. Mogę na dzień dzisiejszy stwirdzić, że ten obowiązek społeczny przed wami spełniliśmy” – mówił do zebranych na prezentacji albumu Henryk Danulewicz.

„Wszyscy ludzie, którzy coś w życiu osiągnęli, to ludzie, którzy nigdy nie ustali w pracy. Taka była Anna Krepsztul. Jej prace to nie są obrazy, to są symbole. Kim była osoba, którą drążyły niepokoje wewnętrzne, ale która potrafiła stworzyć język uniwersalny, który potrafił trafić do serc ludzkich? Mamy nadzieję, że czytelnik znajdzie odpowiedź na to pytanie w albumie” – podkreślił Danulewicz.

Album opracowała znawczyni sztuki ludowej Marija Kodienė z Litewskiego Muzeum Sztuki.

„W pracy nad albumem bardzo mi pomogły pamiętniki Anny Krepsztul. Obrazy wszyscy widzimy, ale pamiętniki są czymś prywatnym, w nich malarka odkrywała swoje najskrytsze myśli, swój świat wewnętrzny. Pisała np. o wiośnie, która ją przygnębia – cała natura budzi się do życia, a ona jest przykuta do łóżka. Wszyscy znamy jej trudny los, twórczość była całym jej życiem, jej duszą” – opowiadała współautorka albumu.

Marija Kodienė dziękowała społeczności Taboryszek i całemu rejonowi solecznickiemu za kultywowanie pamięci o Annie Krepsztul.

Piątkowego popołudnia w Jaszunach płynęły wspomnienia o ludowej malarce, którą los doświadczył bardzo ciężko, ale która dzieliła się dobrocią z innymi. Z miłością mówiła o swojej rodzinie siostra Anny Krepsztul, Danuta Mołoczko. Jak podkreśliła, ojciec był dla swoich dzieci ideałem – wymagający, lecz sprawiedliwy, a mama – uosobieniem dobroci. Rodzina zawsze wspierała się nawzajem, a powodów do okazywania wsparcia niestety nie brakowało. Ciężko chorowali zarówno oboje rodzice, jak i Anna, która cierpiała na wrodzoną chorobę – osteoporozę. Doświadczyła w swoim życiu 77 złamań, kilku zawałów i wylewów, cierpiała na cukrzycę i straciła słuch.

„Chorowała bardzo dużo, ale jedyne, co Pan Bóg jej dawał, to zapomnienie w malarstwie. Malując rzeczywiście zapominała o wszystkim. Poza tym Bóg zsyłał jej dobrych ludzi – i administacja rejonowa się nią zawsze opiekowała, i księża, i dobrzy ludzie. Starała się odwdzięczyć – gdy ktoś do niej przyjeżdżał, miał wrażenie, że to tylko na niego czekała” – wspominała siostra malarki.

Mer rejonu solecznickiego Zdzisław Palewicz podkreślił, że człowiek żyje dopóty, dopóki trwa o nim pamięć.

„Dopóki pamiętamy, ci ludzie są razem z nami. Dlatego wszystko, co robimy w tym rejonie, chcemy postrzegać w kategorii nie „był”, ale „jest”. Jesteśmy w pałacu jaszuńskim i dzisiaj proszę sobie wyobrazić, że są z nami Balińscy, Śniadeccy. Są na tej ziemi Danowscy, są Wagnerowie, są ci, którzy walczyli. Oni nie byli, oni są, bo żyje o nich pamięć. Ale ta pamięć nie jest abstrakcyjna, lecz bardzo realna, bo na podstawie tych ludzi budujemy naszą teraźniejszość i przyszłość. Anna Krepsztu odeszła do Pana przed 10 laty, ale w ciągu tych 10 lat bardzo aktywnie z nami żyje. Patronuje gimnazjum, ma bardzo dużo wystaw, spotkań, refleksji, dyskusji, tysiące ludzi przyjechało do muzeum, które utworzyliśmy, odbywają się tam warsztaty” – wymieniał Zdzisław Palewicz.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!