Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

11 listopada: Dzień Niepodległości czy urodziny przyjaciela?

Przed 97 laty Polska wywalczyła niepodległość i powróciła na polityczną arenę międzynarodową.

W przeddzień Narodowego Święta Niepodległości, które również będzie obchodzone w Wilnie, zapytaliśmy młodych Polaków: co dla nich znaczy 11 listopada?

11 listopada – część naszej historii

Odpowiedzi były bardzo różnorodne. Część odwoływała się do pewnej patriotycznej retoryki. „Dla mnie osobiście to radość z dokonanego aktu odzyskania Niepodległości, nie poddanie się okupantom, za 123 lata walk, powstań, czyli zachowania jedności Narodu Polskiego. Jet to też szacunek i pamięć wobec bohaterów Narodu Polskiego” – powiedział zw.lt Edward Kiejzik, dyrektor Pałacu Kultury w Trokach oraz aktor Polskiego Studia Teatralnego.

Podobnego zdania jest tłumaczka i polonistka Diana Kardis-Gawińczuk. „11 listopada jest dla mnie przypomnieniem o wiekach ucisku i zaborów. O tych wszystkich, którzy polegli w powstaniach i w inny sposób walczyli o niepodległość Polski oraz nie doczekali wolności. Jest przypomnieniem o przynależności narodowościowej, o czym na co dzień nie zawsze się myśli” – wyjaśniła Diana.

„Święta Niepodległości (niezależnie od tego – Polski czy Litwy) rozumiem i odczuwam w sposób jednoznaczny. Dorastałam w momencie, kiedy Litwa wybijała się na niepodległość. Jednocześnie w mojej rodzinie bardzo mocno kultywowano polskie tradycje narodowe. Takie słowa, jak „państwowość”, „wolność” czy „niezawisłość” mają do dziś dla mnie ogromne znaczenie. Uważam, że jako Polacy, powinniśmy świętować 11 Listopada, które jest częścią naszej historii. Przynajmniej „od święta” powinniśmy rozmawiać w gronie znajomych o ważnych wydarzeniach historycznych. Powinniśmy też edukować nasze dzieci poprzez ich czynne angażowanie w okolicznościowe obchody Świąt Niepodległości. Znajomość i zrozumienie przeszłości sprawi, że niezależnie od narodowości, staną się one świadomymi obywatelami swojego kraju” – sądzi Barbara Jundo Kaliszewska, pochodząca z Ejszyszek i związana z Uniwersytetem Łódzkim historyk, tłumaczka, niezależna publicystka.

11 listopada – oczekuję z niepokojem

Niezależny felietonista Alek Gavlas sądzi, że ten dzień powinien łączyć wszystkich, a nie tylko prawicę.
„Święto Niepodległości zostało w ostatnich latach zawłaszczone przez środowiska skrajnej prawicy, organizacje nacjonalistyczne i rasistowskie. Dzień, który z założenia powinien być świętem wszystkich Polaków. ale nie tylko, bo również obcokrajowców, którzy z różnych względów zamieszkali w Polsce – stał się festiwalem nienawiści, ksenofobii i agresji. Na tegoroczne obchody Święta Niepodległości oczekuję z niepokojem. Jestem pewien, że podobnie jak w zeszłym roku, nie obejdzie się bez zamieszek i kozłów ofiarnych pod postacią „lewaków”, homoseksualistów, ateistów czy po prostu ludzi o ciemniejszej karnacji. Póki obchody Dnia Niepodległości nie odzyskają inkluzywnego i pokojowego charakteru, nie wyobrażam sobie swojego w nich udziału” – oświadczył Gavlas.

11 listopada – urodziny przyjaciela

Wśród części osób ten dzień nie wywołuje większych emocji. „11 listopada są urodziny mojego przyjaciela, wiem, że jest święto, ale ono dla mnie nic nie znaczy” – wyznał Jan Drawnel, aktor pochodzący z Wilna, a obecnie mieszkający w Warszawie.

„Szczerze powiem, że jakoś nigdy tego święta za bardzo nie obchodziłem. W szkole tak, pamiętam jakieś koncerty z tej okazji, na studiach w Polsce też coś się działo, ale dla mnie to bardziej był dzień wolny od nauki lub od pracy. Od 8 lat, kiedy wróciłem na Litwę, to jakoś dużej uwagi nie przywiązuje do tego święta” – dodał przedsiębiorca Jarosław Rymowicz.

,,Nie przywiązuję żadnej uwagi do 11 listopada. Jest to święto innego państwa. Dla mnie ma ono takie same znaczenie, jak święta niepodległości Łotwy lub Estonii. Cieszy niepodległość tego kraju, ale bardziej cieszę się z niepodległości swego kraju. Być może to niezbyt patriotyczne, bo jestem Polakiem, ale mimo wszystko urodziłem się na Litwie i Polska jest dla mnie jakby trochę obcym krajem. Dlatego nie obchodzę tego święta” – wtórował Drawnelowi perkusista „Will’N’Ska” Daniel Wasilewski.

11 listopada – nie czuje się częścią tego święta

Natomiast dla studenta Politechniki Warszawskiej Karola Gorbaczewskiego ten dzień ma więcej skojarzeń negatywnych.

„Jako dla człowieka mieszkającego w Warszawie, to przede wszystkim te święto oznacza straszne tłoki w mieście, zamknięte ulice, parady wojskowe i coroczny zjazd buraków do stolicy. Te piękne święto każdego roku zwraca moją uwagę przede wszystkim z powodu Farszu, pardon, Marszu Niepodległości, gdzie każdego roku „Takeshi pilis narsuoliai” próbują pokonać policję/TVN i głównego wroga Pana Tuska. Marsz jest pokojowy do momentu, aż policja nie zaczyna prowokować biednych, napakowanych i pacyfistycznych panów w kominiarkach. Urząd miasta Warszawy zazwyczaj też jest zainteresowany, oby zamieszki były na najwyższym poziomie i żeby nie zrobić wstydu przed innymi miastami Europy. W tym roku jestem trochę zawiedziony, bo święto obejdzie się bez tradycyjnego przystanku pod Tęczą, która kiedyś zaatakowała kobietą z dzieckiem i wyżej wspomniani panowie w kominiarkach broniąc młodą damę uderzyli w najsłabszy punkt Tęczy, czyli podpalili ją. Boje się, ze tegoroczne obchody będą już nie takie huczne i brukowe, ale kto wie” – sarkastycznie skomentował swój pogląd Karol.

„Dla mnie osobiście te święto nie ma jakieś większej wagi, nie czuje się częścią tego święta, bardziej na to patrzę ,jak na pośmiewisko. Jestem obojętny, co do tego święta, bo nie czuje się całkowicie Polakiem. To jest na tyle paradoksalne, ze w Wilnie jestem Polakiem, a tutaj Litwinem. Mogę dużo mówić na temat, dlaczego nie czuje się całkowicie Polakiem, ale to jest odrębna rozmowa. Większą wagę ma dla mnie święto 11 marca na Litwie, jeśli bym musiał wybierać” – dodał poważnie Gorbaczewski.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!