Salon polityczny
Małgorzata Kozicz

Pisarski: Rosja regularnie wbija klin w relacje polsko-litewskie

"Rosjanom niekoniecznie zależy na przejęciu kontroli nad krajami, które otaczają Rosję, ale dążą na pewno do tego, żeby te kraje osłabić, destabilizować, podważyć ich sojusze, pokazując na tym tle, jak Rosja jest silna, potężna. Musimy po pierwsze zidentyfikować te zagrożenia, żeby móc im przeciwdziałać, a po drugie, nie dawać się tak łatwo tanim manipulacjom" - mówi Zbigniew Pisarski, politolog, prezes zarządu Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.

„Rosja stosuje klasyczną metodę „dziel i rządź”. Przykładem tego są relacje polsko-litewskie, gdzie ten klin jest regularnie i konsekwentnie wbijany. Podczas konferencji w Sejmie Litwy najbardziej prowokacyjne pytanie skierowane do mnie w panelu było skierowane przez przedstawiciela polskiej mniejszości w parlamencie. Było to pytanie z kategorii prowokacji w narracji „Russia Today” czy „Sputnik”. Innymi słowy sami siebie z sobą skłócamy. Co, niestety, jest bardszo dużą słabością i dobrze, żeby to kiedyś wybrzmiało, zwłaszcza w Polsce. Bardzo często decydenci w Polsce nie mają świadomości, że wspierając w sposób bezkrytyczny partie polskie w Litwie, mieszają się w politykę krajową, a to nie jest do końca w naszym interesie” – podkreśla Pisarski.

„Na Litwie, ale również w pozostałych krajach bałtyckich, poziom stresu jest bardziej dostrzegalny niż w innych krajach na wschodniej flance NATO czy w Unii Europejskiej. Jest to zupełnie uzasadnione – wynika zarówno z dotychczasowych zachowań Federacji Rosyjskiej względem Litwy, Łotwy i Estonii, w których to sytuacjach Rosja regularnie podważa państwowość tych krajów, ich niezależność, ich integralność terytorialną. Te obawy są głęboko zakorzenione i odzwierciadlają otoczenie, w którym te kraje funkcjonują” – zauważa politolog.

„Można powiedzieć, że mamy w tym regionie niezadeklarowaną wojnę hybrydową. To jest tylko kwestia odpowiedzialności za użycie tego terminu przez włodarzy. Pamiętajmy, że powiedzieć, z perspektywy prezydenta czy premiera państwa, że jesteśmy obiektem wojny czy ataku, to jest też kwestia wzięcia odpowiedzialności za te słowa. Innymi słowy, wskazując, że Rosja nas zaatakowała, powinniśmy zaraz wezwać sojuszników z NATO do wstawienia się za nami. A większość krajów Europy Zachodniej będzie bardzo powściągliwa, by na takie wezwanie odpowiedzieć w sposób solidarny” – dodaje Pisarski.

„Wojna informacyjna toczy się w dwie strony. Oczywiście my staramy się, trzymając się systemu wartości, który przyświeca krajom demokratycznym, ograniczać się do faktów, natomiast druga strona – w moim odczuciu – jest ograniczona jedynie wyobraźnią. W związku z czym nasze szanse są nierówno. Tym samym odpowiedzialność dziennikarzy za dostarczane informacje jest dużo większa” – mówi Zbigniew Pisarski.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!