Salon polityczny
Małgorzata Kozicz

Lelonek: Rosyjska propaganda działa inaczej w zależności od odbiorcy

"Rosjanie zrozumieli, że nie uczynią z Polaków ludzi prorosyjskich. Ten projekt został zarzucony, nie będzie realizowany. Rosji nie jest potrzebna prorosyjska Polska. Rosji jest potrzebna skłócona Polska - skłócona wewnętrznie i z sąsiadami" - mówi dr Adam Lelonek, prezes Centrum Analiz Propagandy i Dezinformacji.

Nowy think tank został założony kilka tygodni temu i jest to pierwsza tego rodzaju instytucja w Polsce.

„Będziemy koncentrowali się na działalności naukowo-badawczej, ale też na wspieraniu społeczeństwa obywatelskiego na tym odcinku. Ludzie bez wiedzy na temat działań niebezpiecznych dla przestrzeni informacyjnej, w sposób najczęściej nieświadomy stają się przekaźnikami wrzutek propagandowych i dezinformacyjnych. Chcemy też być częścią obrony rozproszonej. Jedna organizacja nie może zmienić czegokolwiek w sposób kluczowy. Musi to być kilka instytucji, im więcej, tym lepiej. Najlepiej działać na różnych odcinkach, bo nasz wschodni sąsiad wydaje na wojnę informacyjną kilkusetkrotnie więcej niż wszystkie kraje NATO razem wzięte” – podkreśla Lelonek.

„Każda praca środowisk eksperckich, która nie ma efektu w postaci działań państwa powoduje, że traci się wiarę, iż można coś zmienić. Brakuje wsparcia państwa dla praktyków. Mamy bardzo dużo tereotyków, a tu już nie ma czasu na teorie. Czas żartów dawno temu się skończył, natomiast nie widać tego jeszcze w działaniu polityków” – ubolewa Prezes Centrum Analiz Propagandy i Dezinformacji.

„Rosyjska propaganda działa zupełnie inaczej w zależności od odbiorcy. Tam mogą być ci sami kuratorzy jakiegoś obszaru, mogą być podobne strategie czy założenia, natomiast jeśli chodzi o zastosowane metody, będą się one różnić” – mówi ekspert.

Jednym ze sposobów wykorzystywanych w Polsce jest wprowadzenie niepewności wobec rzetelności informacji: „my kłamiemy, ale zobaczcie, NATO czy Unia Europejska też kłamie”.

„Chodzi o wzbudzenie uczucia wewnętrznego rozdarcia, żeby człowiek nie był przekonany, która strona ma rację. Łatwo to osiągnąć w stosunku do różnych grup osób” – zauważa Adam Lelonek.

Jak dodaje, większość osób powielających rosyjską retorykę to nie „rosyjscy agenci”, tylko ofiary propagandy informacyjnej.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!