Salon polityczny
Małgorzata Kozicz

Dowódca PKW Orlik 7 ppłk Ostrouch: Jesteśmy gotowi przez 24 godziny na dobę

"W tej chwili koszt samolotów F-16 jest liczony w kilkudziesięciu tysiącach, a nawet w setkach milionów dolarów. Powiedzmy szczerze, jest to sprzęt, który musi kosztować odpowiednią sumę, żeby odpowiednio go wykorzystywać. Wiem, że to bardzo dużo kosztuje naszych podatników, ale ten sprzęt jest nam powierzany, jesteśmy w odpowiedni sposób wyszkoleni i dbamy o ten sprzęt. Wiemy, jak w bezpieczny sposób wykonać misję, zadanie bojowe, jak się na nim szkolić. Wiemy też, jakie korzyści z tego płyną dla kraju i jesteśmy święcie przekonani, że jest to tego warte" - mówi ppłk pilot Piotr Ostrouch, dowódca Polskiego Kontyngentu Wojskowego Orlik 7, który obecnie pełni misję ochrony nieba państw bałtyckich Baltic Air Policing.

„Naszym głównym zadaniem jest rozpoznawanie samolotów rosyjskich, które zbliżają się do wód terytorialnych Litwy, Łotwy i Estonii bądź wykonują przeloty w korytarzach bez włączonych odpowiednich urządzeń” – opowiada dowódca polskich „orlików”. Nie zdradza, ile razy tygodniowo samoloty F-16 podrywają się do rozpoznania naruszycieli przestrzeni powietrznej państw bałtyckich. Zależy to jednak od okoliczności.

„Im bardziej intensywnie przeciwna strona zaczyna się przygotowywać do różnego rodzaju ćwiczeń, tym ta aktywność jest większa. W tym momencie nasze zmysły są wyostrzone i praca bardziej delikatna” – podkreśla ppłk Ostrouch.

„Jesteśmy gotowi, czy to jest niedziela, czy normalny dzień roboczy, przez 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Tutaj nic się nie zmienia. Ale do tego wchodzi dodatkowo rozpoznanie dalekiego zasięgu, i w tej perspektywie jesteśmy bardziej wyczuleni na to, co może się zdarzyć” – dodaje pilot.

Komentując głośny przed miesiącem incydent, kiedy samoloty NATO przechwyciły maszynę, w której leciał minister obrony Rosji Siergiej Szojgu, ppłk Ostrouch stwierdza:

„Wykonaliśmy standardową procedurę natowską, zgodnie ze wszystkimi zasadami do których jesteśmy szkoleni – w bezpiecznej odległości podeszliśmy do samolotu pana ministra, rozpoznaliśmy ten samolot, odeszliśmy na bezpieczną odległość nikomu nie wadząc”.

Czy, jak pisały rosyjskie media, rosyjski myśliwiec Su-27 odstraszył F-16, przechylając się na skrzydło i demostrując swoje uzbrojenie?

„Te manewry nie odstraszają. Nie reagujemy na takie rzeczy. Staramy się być bardzo opanowani i spokojni” – podkreśla dowódca PKW Orlik 7.

„Sytuacji, aby w powietrzu podczas pokojowej misji doszło do użycia uzbrojenia, nie było od wielu, wielu lat. Nawet jeżeli spojrzeć na historię, nie pamiętam, jak dawno wydarzyła się taka sytuacja. Tym niemniej musimy być gotowi na każdą próbę antyreakcji naszego podejścia do innego samolotu” – mówi ppłk Piotr Ostrouch.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!