Rozmaitości
PAP

„Bio”,” eko”, a może „organic”?

Chcąc zdrowo się odżywiać, pilnujemy diety i zwracamy uwagę na to, co wkładamy do koszyka w sklepie. Producenci zachęcają nas swoimi wyrobami "bio", "eko" i "organic" - tylko czy na pewno wiemy, co oznaczają te skróty? Wątpliwości rozwiewa dietetyk Agnieszka Pająk.

Dietetyk Agnieszka Pająk w swojej książce „Co kupować, by jeść zdrowo. Shopping IQ” opisała, czym różnią się skróty: bio, eko i organic. I tak „bio” pochodzi od słowa „biologiczne”, a oznacza, że produkt jest ekologiczny lub pochodzenia organicznego (co dotyczy zarówno produktów spożywczych, jak i składników, które wykorzystywane są np. do produkcji kosmetyków). Jednak, co dokładnie się za tym kryje?

„Podstawą produkcji i uprawy roślin ekologicznych jest eliminowanie nawozów chemicznych i środków ochrony roślin; w zamian stosuje się środki organiczne użyźniające glebę. Rośliny takie powinny być uprawiane daleko od dróg, szlaków komunikacyjnych oraz zakładów produkcyjnych” – tłumaczy autorka i dodaje, że każde gospodarstwo powinno też zachować, co najmniej dwuletni okres przejściowy przed rozpoczęciem ekologicznej uprawy roślin.

Pająk podaje, że wymogi hodowli zwierząt są podobne. „Obowiązujące zasady to m.in. żywienie paszami pochodzącymi z upraw ekologicznych, zapewnienie stałego dostępu do naturalnych pastwisk i przestrzeni oraz zakaz stosowania wszelkiego rodzaju stymulatorów i hormonów – dotyczy to zarówno surowców genetycznie modyfikowanych, jak i środków konserwujących czy syntetycznych barwników i polepszaczy. Wymagane są również odpowiednie warunki hodowli i traktowaniu zwierząt oraz ich humanitarny ubój” – wylicza.

Z kolei „eko” – według prawa unijnego – oznacza, że producent ma prawo nazwać tak swój produkt, jeżeli, w co najmniej 95 proc. został on wyprodukowany metodami naturalnymi. „Uprawy rolne powinny być oddalone zarówno od dróg, jak i od terenów skażonych, gdyż gleba musi być czysta. Obowiązuje również zasada płodozmianu, co oznacza, że dla zachowania wartości gleby na danym obszarze nie można uprawiać wciąż tego samego. Uprawiane rośliny można nawozić jedynie naturalnie, czyli używając kompostu lub obornika” – wyjaśnia i dodaje, że zwierzęta nie mogą być karmione paszą przemysłową. „Nie wolno podawać im również antybiotyków ani hormonów wzrostu” – uzupełnia.

Jakie są, zatem wymogi, które powinien spełnić producent, aby opatrzyć swoje wyroby znakami bio lub eko? O stosowny certyfikat powinien ubiegać się u jednej z dziesięciu jednostek certyfikujących, nad którymi kontrolę sprawuje Główny Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. „Zanim certyfikat zostanie wydany, reprezentanci takiej jednostki przyjeżdżają, aby upewnić się, że zachowano wymagane standardy uprawy lub hodowli. Jeśli wszystko jest zgodne z normami, wydają certyfikat; potem dany obiekt kontrolowany jest raz w roku” – odpowiada Pająk.

Na deser angielskie słowo „organic”, które oznacza „organiczny”. „Używane jest ono głównie w krajach anglojęzycznych w odniesieniu do produktów pochodzących z rolnictwa ekologicznego i dla określenia żywności ekologicznej, jednak zasadniczo oznacza to samo co bio” – zauważa autorka. Przypomina ona też, że rygorystyczne prawo unijne stanowi, iż nazwy takie jak „ekologiczny”, „organiczny”, „bio” są sformułowaniami zastrzeżonymi i mogą być używane tylko w odniesieniu do produktów spełniających wymogi określone w regulacjach wspólnotowych. „Należy uważać na określenia takie jak +naturalne+ lub +zdrowa żywność+, które nie są kontrolowane przez żadne instytucje ani nie mają związku z rolnictwem ekologicznym” – kwituje.

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!