Opinie
Zbigniew Balcewicz

Zbigniew Balcewicz: Zułów uprzątnęła młodzież. Kto posprząta w gremiach kierowniczych ZPL?

14 maja 2018 r. w rozmowie z zw.lt prezes ZPL Michał Mackiewicz stwierdził, że jeszcze nie zdecydował, czy będzie się ubiegał o następną kadencję. „ Mogę powiedzieć, że nie chcę, kandydować. Mówiłem to już przed pół rokiem. Najwyżej warunki złożą się tak, jak niegdyś u pana prezydenta Wałęsy : nie chcę, ale muszę. Mam nadzieję , że teraz tak nie będzie” .

Nie chciał, ale czy musiał?

Na prezesa Związku Polaków na Litwie Michał Mackiewicz po raz pierwszy został wybrany w maju 2002 roku na IX Zjeździe ZPL. Już na XIII Zjeździe Związku w maju 2012 roku ówczesny wiceprezes Stanisław Pieszko podczas dyskusji nad zmianami Statutu ZPL zaproponował ograniczenie liczby kadencji prezesa Związku. Wysunął propozycję, aby ta sama osoba nie mogła sprawować funkcje prezesa ZPL dłużej niż dwie kadencje z rzędu. Zjazd jednak zdecydowaną większością głosów odrzucił tę propozycję.

Odpowiadając na pytanie dziennikarza , Mackiewicz nie sprecyzował , jakie to warunki mogą się złożyć, które i tym razem nie pozwoliłyby mu odejść. Spróbujmy więc wspólnie poszukać odpowiedzi na to pytanie.

Po pierwsze, za tyle lat „prezesowania” najwidoczniej już zwykł się z posadą prezesa . Co starsi ludzie dobrze pamiętają, jak za tak zwanych „czasów radzieckich” partyjni oraz państwowi przywódcy zazwyczaj na stanowiskach pozostawali aż do śmierci, bowiem nie pozwalali im odejść „współtowarzysze”, którymi się otaczali przez długie lata a którzy z czasem już rządzili w ich imieniu.

Po drugie, los prezesa ZPL tylko formalnie zależy od większości delegatów Zjazdu. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że ponad połowa członków ZPL ( a więc i delegatów na Zjazd ) jest zrzeszona w Wileńskim Oddziale Rejonowym (przed XV Zjazdem oddział powiększył się o 26 proc. ) , którym od wielu lat niezmiennie kieruje przewodniczący AWPL-ZChR , europoseł Waldemar Tomaszewski. Uwzględniając to, że w tym oddziale Związku, jak zresztą i w polskiej partii, obowiązuje żelazna dyscyplina, a głosowanie na Zjazdach ZPL bodajże już od początku sprawowania funkcji prezesa przez M. Mackiewicza jest jawne, staje się jasne, kto tak naprawdę decyduje o tym, kogo wybrać na prezesa ZPL. Oczywiście , że kierownictwu partii najwygodniej jest mieć „kieszonkowego” prezesa.
Po trzecie, w przypadku M. Mackiewicza najprawdopodobniej duże znaczenie miała sytuacja, jaka ostatnio zaistniała wokół Związku. Najwidoczniej uważał on, że pozostając na stanowisku prezesa Związku potrafi wyjść z twarzą z tarapatów, w jakie wpadli on i niektórzy koledzy Jeszcze w połowie stycznia 2017 roku Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” wykryła, że część dotacji przekazywanych Zarządowi Głównemu Związku Polaków na Litwie nie została wykorzystana zgodnie z umową, co starano się zataić przed Zarządem tej Fundacji. O wydawaniu otrzymywanych z Macierzy pieniędzy pod koniec kwietnia b.r. na Forum Polonijnym w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu wspomniał również marszałek senatu Stanisław Karczewski. Na pretensję Renaty Cytackiej (ostatnio awansowała na stanowisko wiceprezeski ZPL ) do władz polskich o, jej zdaniem, jakoby niedostatecznej pomocy Polakom na Litwie, marszałek m.in. powiedział „Bardzo duże pieniądze do was idą. Tylko chciałbym powiedzieć patrząc państwu prosto w oczy : my dajemy duże pieniądze. Będziemy dawali większe i będziemy dokładnie sprawdzać, jak te pieniądze są wydawane. ( … ) Będziemy kontrolować, bo nie możemy doprowadzić do tego, żeby ktoś nas w Polsce oszukiwał(…) Jeżeli gdziekolwiek pojawiają się nieprawidłowości , to musimy je, po pierwsze, bardzo dokładnie wyjaśnić, a po drugie musimy wyciągnąć wnioski. I w państwa sprawie również zostały wyciągnięte konsekwencje, ponieważ pewne nieprawidłowości tam się pojawiły”.

Po czwarte, chyba kroplą, która ostatecznie przepełniła czarę goryczy, było zaproszenie M. Mackiewicza w przeddzień XV Zjazdu ZPL – 25 maja 2018 roku – do Ambasady RP w Wilnie, gdzie sama Pani Ambasador Urszula Doroszewska zasygnalizowała mu, aby nie kandydował na kolejną kadencję prezesa Związku Polaków na Litwie. To oburzyło Mackiewicza.
– Wszystko to jest zorganizowana, antypolska działalność. Idzie walka polityczna, tu na Litwie, którzy mają przyjaciół w Polsce i starają się gdzieś tam coś robić – powiedział po spotkaniu z ambasador prezes ZPL.

Jak informowały media, nazajutrz na Zjeździe M. Mackiewicz suchej nitki nie pozostawił na „jakimś klubiku „( Polski Klub Dyskusyjny), prokuraturze okręgowej w Warszawie, dokąd został wezwany na tydzień przed Zjazdem, polskich urzędnikach , którzy według niego „przyjeżdżają na Litwę nie znając realiów, a dbają tylko o własną promocję”, „uszczęśliwiającej nas Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie” i in. Reasumując prezes ZPL powiedział: „Smutno o tym mówić, ale przychodzą chwile, kiedy piękne idee wsparcia Polaków na Wschodzie przekształcają się w karykaturę i szkodzenie otwarte za pieniądze, które muszą iść na inne cele”.

Jak należało się spodziewać, M. Mackiewicz prawie jednogłośnie znów został wybrany na prezesa Związku Polaków na Litwie.

Po Zjeździe oskrzydlony poparciem delegatów M. Mackiewicz mówił dziennikarzom : „Byłem postawiony w takie warunki, że inaczej postąpić nie mogłem. (…) Wszyscy kategorycznie mówili : tylko nie śmieć nam odmawiać. Nawet przegrałem zakład z kilkoma osobami. (…) W dodatku zbyt aktywne, gorliwe zwalczanie ze strony.(…) Doszło do tego, że mnie wczoraj ambasador wezwała i powiedziała : jako przedstawiciel państwa polskiego mam zgłosić, że pan nie może kandydować. Co to za dyplomacja? Co to za prawo międzynarodowe? Co to takiego? (…) Wysokiej rangi urzędnik. Cudzego państwa. Parlamentarzyście cudzego państwa ograniczają wolności i ograniczają prawo. Ja kieruję się prawem Republiki Litewskiej. Nie przyjmuję tego do wiadomości”.

Zapowiedział też, że nie zamierza stawiać się do prokuratury okręgowej w Warszawie. „Nie jestem chłopczykiem, żeby można na mnie kiwnąć palcem. Jestem parlamentarzystą innego kraju. Jeżeli prokuratura w Polsce ma do mnie jakieś pytania, powinna wysłać oficjalne pismo do prokuratora generalnego na Litwie, który wyjaśni procedury wobec posła, który jest objęty immunitetem”- oburzał się nowo wybrany prezes.

„Przyjąć to ultimatum znaczyłoby zgodzić się z niebywałymi oskarżeniami. Jeżeli będzie taki stosunek , to niech mnie wsadzą. Będę zadowolony i będzie pierwszy przykład ,że z polskiego więzienia – tam, na tym Mokotowie czy Pawiakach strzelają co prawda –ale jeżeli to będzie europejskie więzienie, to z celi będę zarządzał Związkiem na Litwie” – oświadczył M. Mackiewicz dodając: „Czuję się obrażony, oskarżony, poniżony i z tymi urzędnikami nie widzę żadnej możliwości współpracy mimo mojej ogromnej miłości do Polski”
Logicznym by tu było, gdyby nowo wybrany Prezes ZPL M. Mackiewicz dodał co następuje: by nie szkodzić Związkowi Polaków na Litwie oraz wizerunkowi społeczności polskiej, poddaję się do dymisji . Nie chowając się pod parasolem immunitetu poselskiego ,jestem gotów stawić się w dowolnej prokuraturze aby udowodnić, że „ żaden grosz za mojej kadencji nie zginął.

Należy zaznaczyć, że po wykryciu i potwierdzeniu nieprawidłowości formalno-prawnych i rachunkowych Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie”, nikogo nie oskarżając o popełnienie przestępstwa, przekazała sprawę do prokuratury, by ustalić , w jaki sposób miało dochodzić do nieprawidłowości i kto jest za te nieprawidłowości odpowiedzialny. Tylko odpowiednie instytucje praworządności mają prawo i mogą ustalić, czy działacze ZG ZPL podkradali pieniądze przydzielone na wydawanie „Naszej Gazety”, czy tylko kombinowali przy rozliczeniach , by część forsy „ zaoszczędzić” na inne cele – na przykład, dla pokrycia wydatków , związanych z Zułowem. Inaczej przyczynę wykrytych nieścisłości ( na przeciągu trzech lat liczba nieprawidłowych faktur oraz kwota „ zaoszczędzonych „ pieniędzy z każdym rokiem wzrastała) wytłumaczyć byłoby trudno. W tym miejscu popieram prezesa ZPL M. Mackiewicza , by „dobrnął do prawdy przy pomocy prokuratury”. Powinien był już dawno to uczynić , czyli od razu po wykryciu nieprawidłowości i nieudanej próbie dogadania się z Fundacją.

Zułów w roli zakładnika gry z Rzeczpospolitą?

Już wkrótce po XV Zjeździe Związku Polaków na Litwie na łamach tygodnika „Nasza Gazeta” pojawiła się publikacja, informująca o tym, że z masztów w Zułowie ściągnięto biało-czerwone flagi.

„Niestety, Zułów dziś nie jest gotowy na przyjęcie gości, bowiem jego stan nie odpowiada funkcji jaką w założeniu ma spełniać . Poczuwając się do odpowiedzialności za godne reprezentowanie miejsca urodzin Marszałka, uprzejmie prosimy kierowników wycieczek i grup podróżujących śladami Józefa Piłsudskiego w miarę możliwości nieplanowanie wizyt w Zułowie i nieorganizowaniu tu uroczystości. O dalszym losie tego terenu jego właściciel – Zarząd Główny Związku Polaków na Litwie – zadecyduje w późniejszym okresie” – stwierdzała w imieniu Związku „Nasza Gazeta”. Dalej w artykule „Zułów nie będzie miejscem pamięci narodowej ?” było napisane, że „ W ciągu kilkunastu lat Zarząd Główny Związku Polaków na Litwie włożył wiele wysiłku i starań w zabezpieczenie i uporządkowanie miejsca urodzin Marszałka Józefa Piłsudskiego w Zułowie, realizację idei przekształcenia go w miejsce pamięci narodowej (…) Co prawda, uczucie należycie realizowanego celu przyćmiewało to, że, niestety, w ciągu minionych lat podejmowane przez nas kroki i działania nie doczekały się praktycznie należytego wsparcia od urzędów i organizacji, które nawet mają w swych założeniach zadania wspierania i rozwijania takich idei. (…) A ostatnio podejmowane czynności szkalowania i izolowania Zarządu Głównego ZPL i prezesa Związku od podejmowania decyzji i działań , czynią dalsze kontynuowanie prac i realizowanie planów w Zułowie praktycznie niemożliwymi”.

Jak tylko Zułów dla „wierchuszki” ZPL przestał być Świętością i zaczął znów zarastać łopianami, harcerze, wileńska młodzież patriotyczna, po prostu szeregowi Polacy Wileńszczyzny wzięli sprawę w swoje ręce i nie prosząc u nikogo pozwolenia wysprzątali teren , zasadzili kwiaty i znów wciągnęli na maszty biało – czerwone flagi.

W wywiadzie dla mediów M. Mackiewicz powiedział: „ (… ) Porządkowaliśmy teren za prywatne pieniądze prezesa, teraz prezes musi zbierać na adwokata”. Oświadczył także , że zastanawia się nad losem Zułowa – rozważa nawet przejęcie na własność lub sprzedaż działki ,która obecnie należy do ZPL , podobno jednak została kupiona z prywatnych środków prezesa. Aluzja ta potwierdziła związek decyzji ws. Zułowa z zarzutami stawianymi prezesowi ZPL przez Fundację Pomocy Polakom na Wschodzie , która o nieprawidłowościach finansowych i fałszowaniu faktur powiadomiła warszawską prokuraturę.

W tym miejscu warto przypomnieć , jaką drogą działka ziemi w Zułowie – część terenu dawnego majątku Piłsudskich wraz z fragmentami fundamentów dworku , w którym przyszedł na świat Józef Klemens Piłsudski oraz pamiątkowym dąbkiem posadzonym w miejscu, gdzie miała stać kolebka pierwszego Marszałka Odrodzonej Polski, stała się własnością Związku Polaków na Litwie.

Sięgnijmy po dokumenty oraz niektóre dotychczas nieznane szerszej społeczności fakty. Otóż, sprawą Zułowa Związek Polaków na Litwie zajął się gdy w ramach reformy rolnej stało się jasne, że teren dawnego majątku Piłsudskich podlega zwrotowi jak każda inna ziemia. Pamiętam latem 2002 roku omówiliśmy całą tę sprawę na posiedzeniu Zarządu Głównego Związku Polaków na Litwie, powołaliśmy komisję , w skład której min. weszli członkowie zarządu – mer rejonu wileńskiego Leokadia Poczykowska, prezes święciańskiego oddziału ZPL Marek Drawnel oraz niżej podpisany – wówczas wicenaczelnik powiatu – Zbigniew Balcewicz. Aby nie zagubić sprawy ( przecież wicenaczelnik powiatu , nadzorujący reformę rolną, jako pierwszy mógł być posądzony o konflikt interesów ) postanowiliśmy pracować zachowując pełną dyskrecję.

Ponieważ przed nacjonalizacją teren byłego majątku Piłsudskich ( ok. 65 ha) był własnością Związku Rezerwistów Rzeczpospolitej, więc nie mogło być pretendentów spośród byłych prawowitych właścicieli do zwrotu ziemi w naturze. O przydział ziemi na własność na terenie byłego majątku mogły pretendować osoby, które posiadały ziemię w innym miejscu. Jak należało się spodziewać, grunta pomajątkowe , szczególnie ich część wokół byłego dworku i innych zabudowań, okazały się łakomym kęskiem dla przedsiębiorcy ze stolicy , który już wykupił akcje bankrutującej spółki rolniczej, powstałej na bazie byłego kołchozu po ogłoszeniu przez Litwę niepodległości.

Ostatecznie okazało się, że wśród pretendentów są J.K., który chce przenieść ziemię z głębi Litwy do Zułowa oraz S.W., która odziedziczyła prawo do zwrotu w pobliskiej wsi Zułowo. Działkę z dąbkiem chciał wykupić również miejscowy przedsiębiorca J.M. Sprawa przekazania gruntów w miejscu byłego majątku konkretnej osobie prawdopodobnie była z góry ukartowana przez mierniczą oraz urzędników rejonowego wydziału regulacji rolnych. Marek Drawnel skontaktował się z córką S.W p. G. Lewicką, z którą omówił sprawę o ewentualnej odsprzedaży przez jej matkę Związkowi Polaków na Litwie działki z dąbkiem, gdyby takową udałoby się jej odzyskać. Po naradzie ze mną dopomógł w imieniu matki napisać skargę do administracji powiatu o zagrożeniu nieotrzymania ziemi w tym miejscu. Rozpatrując podanie ustaliłem, że S.W. ma prawo pierwszeństwa, więc wbrew planom mierniczej i Święciańskiego Rejonowego Wydziału Regulacji Rolnych oddać tu ziemię J.K. pisemnie zobowiązałem mierniczą projektować dla S.W. działkę zgodnie z jej prośbą. W ten sposób działka z dąbkiem w 2004 roku stała się własnością S.W. – rodowitej mieszkanki Zułowa , która zgodnie z obietnicą sprzedała ją wskazanej przez ZPL instytucji . Warto zaznaczyć, że po upływie kilku lat kupując sąsiednią działkę o nieco mniejszej powierzchni – już od przedsiębiorcy – Związkowi Polaków na Litwie trzeba było zapłacić kilkakrotnie większą kwotę, aniżeli zapłacono tej kobiecie. Tymczasem , o ile wiem , nikomu z rodziny S.W. ( jak również osobom, które się przyczyniły , aby działka z czasem stała się własnością ZPL ) nigdy nie podziękowano i nie zaproszono na żadną uroczystość przy pamiątkowym dąbku.

Bodajże od 2000 roku trwał spór sądowy z byłym prezesem ZPL Maciejkiańcem, który nie oddawał dokumentów oraz pieczęci , uważając siebie za prawowitego prezesa. Kierowany wówczas przez M. Mackiewicza ZG ZPL nie posiadając uporządkowanej osobowości prawnej nie mógł również zawierać umów kupna oraz wszelkich czynności notarialnych. Na marginesie zaznaczę, że podobny problem mieliśmy z uporządkowaniem własności nowo wybudowanego Domu Polskiego w Wilnie. Wówczas na moją propozycję Wileński Oddział Miejski Związku Polaków na Litwie, który posiadał osobowość prawną, oraz Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” , która finansowała budowę, powołali Fundację Dobroczynności, na którą została zarejestrowana własność Domu Polskiego w Wilnie.

Tym razem , z niewiadomych mi powodów , kierownictwo ZPL poszło inną drogą , co później bardzo skomplikowało proces refundacji zakupu działki w Zułowie. A więc, głównie w celu nabycia działki w Zułowie prezes ZPL M. Mackiewicz oraz wiceprezes tegoż Związku Stanisław Pieszko jako osoby fizyczne w czerwcu 2004 roku założyli Instytucję Wyższej Użyteczności Publicznej – Ośrodek Wspierania Przedsiębiorczości i Inicjatyw Lokalnych „ Lenversa” , który na początku 2005 roku prawdopodobnie za 55 tys. litów odkupił od S.W. na własność 2,6 ha działkę z dąbkiem w Zułowie. Ziemia ta pozostawała własnością „Lenversy” aż do 2013 roku, zanim przez udziałowców Instytucji Wyższej Użyteczności Publicznej została podarowana Związkowi Polaków na Litwie. Od 30 czerwca 2004 roku funkcje administracyjne w „Lenversie” pełni Michał Mackiewicz. Zgodnie z informacją Centrum Rejestru 14 października 2013 roku założyciele podjęli decyzję o likwidacji Ośrodka Wspierania Przedsiębiorczości i Inicjatyw Lokalnych „ Lenversa” . Na dzień dzisiejszy posiada on status instytucji likwidowanej. Na marginesie warto jest zaznaczyć , że zgodnie z adnotacją Centrum Rejestru „Lenversa” „ (…) 3 lata i więcej złośliwie nie przedstawia dla Centrum Rejestru sprawozdań finansowych” ( dane z dn. 2 lipca 2018 roku).
Niestety nadal brakuje publicznie dostępnej wyczerpującej informacji o tym, kiedy, od kogo i jakiej wielkości środki finansowe lub inne otrzymał Ośrodek „Lenversa” oraz Zarząd Główny Związku Polaków na Litwie na kupno ziemi oraz prace porządkowe i budowlane w Zułowie.

Prezes ZPL M. Mackiewicz dla mediów tłumaczył, że „Pierwsze wsparcie finansowe z Macierzy, przeznaczone konkretnie na uporządkowanie terenu w Zułowie , ZPL otrzymał dopiero w 2017 roku w ramach wspólnego z Fundacją „ Oświata Polska za Granicą” projektu „Zułów – miejsce pamięci narodowej w 150. Rocznicę urodzin Marszałka Piłsudskiego”. Senat RP przyznał wówczas 150 tysięcy złotych , za które udało się przeprowadzić najważniejsze prace: przede wszystkim skruszyć i usunąć gruz i zbrojenia, które pozostały po wybudowanej tu w czasach sowieckich kołchozowej fermie trzody chlewnej, a także przygotować plac pod przyszły parking, zabezpieczyć zabytkową piwnicę, która groziła zawaleniem oraz wybrukować jedną stronę drogi biegnącej wzdłuż Alei Pamięci Narodowej.”

W mediach przytoczone są słowa M. Mackiewicza o tym, że choć nabyta działka jest własnością organizacji , większość środków na jej wykupienie pochodziła z jego prywatnego budżetu. Tu warto jest sięgnąć do niektórych dokumentów. Otóż kwestia zakupu działki w Zułowie była niejednokrotnie rozpatrywana zarówno na posiedzeniach Senackiej Komisji Emigracji i Polaków za Granicą jak też Prezydium Senatu. Komisja Emigracji i Polaków za Granicą 27 lipca 2005 r. wniosek Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” o dotację z budżetu Kancelarii Senatu na wykonanie zadania państwowego o charakterze inwestycyjnym pn. Zakup działki , miejsca urodzenia Marszałka J. Piłsudskiego w Zułowie, na Litwie zaopiniowała pozytywnie, na kwotę 134 763 zł.

Zanim została podjęta powyższa decyzja, odbyła się dyskusja z udziałem prezesa ZPL Michała Mackiewicza, który stwierdził, że działka została kupiona (…) „ za prywatne pieniądze – od członków Zarządu Głównego, od różnych pracowników zebraliśmy potrzebną sumę – 55 tysięcy Litów”. Zabierając głos w sprawie Zułowa Przewodniczący Zespołu Finansów Polonijnych Piotr Miszczuk w m.in. powiedział :

„ Słuchajcie państwo, wydawałoby się, że układ jest klarowny. Związek Polaków na Litwie , jak mówi Michał, nie mógł sam tego kupić, ponieważ jest w sporze sądowym, bo Maciejkianiec zabrał wszystkie kwity, pieczątki i poszedł, sądzą się do tej pory. Nie mogąc rozstrzygnąć sprawy, Mackiewicz czy związek powołał ośrodek wspierania przedsiębiorczości, instytucję a la nasza fundacja czy stowarzyszenie wyższej użyteczności. Oni już kupili Zułów, wydali na to pieniądze. Problem polega na tym, żeby teraz trzeba zwrócić im pieniądze, bo oni wzięli kredyt, oraz dać pieniądze na zagospodarowanie terenu, żeby to wszystko miało ręce i nogi. (…) Ten wniosek polega na tym, że mamy przekazać 69 tysięcy zł na zakup ziemi i 56 tysięcy zł na zagospodarowanie terenu, czyli w sumie ponad 130 tysięcy zł. Poza tym czy nie istnieje niebezpieczeństwo, że Ośrodek Wspierania Przedsiębiorczości i Inicjatyw Lokalnych w każdej chwili może się tego pozbyć i nikt nie będzie miał na to żadnego wpływu? To jest kwestia, która nas najbardziej w tym wszystkim nurtowała”. Podobne wątpliwości miało jeszcze kilku senatorów, którzy zabrali głos w dyskusji nad tą kwestią, zaś senator Grzegorz Lipowski powiedział wprost: „ Wydaje mi się, że na komisję nie powinien trafić wniosek, jeżeli są niejasności formalnoprawne, jeżeli chodzi o możliwość nabycia tego terenu. Możemy to przegłosować, damy pieniądze, a nie wiemy, jak będzie…”.

Salomonowe wyjście z sytuacji zaproponował przewodniczący Tadeusz Rzemykowski : „Słuchajcie, komisja ma zaopiniować , czy na zakup obiektu, czyli działki w miejscu urodzenia marszałka Piłsudskiego , dajemy pieniądze, czy nie? Jedna jest natomiast gwarancja : znając dzisiejszą, bardzo sumienną Kancelarię Senatu, wiemy, że nie zawrze ona umowy, jeśli ta umowa będzie miała wady prawne”.

28 lipca 2005 roku Prezydium Senatu odrzuciło ten wniosek. 8 grudnia 2005 roku Komisja Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą uwzględniając negatywną opinię Biura Prawnego w tym zakresie podjęła negatywną decyzję w sprawie przejęcia zakupu działki wyjaśniając , że jak Związek Polaków na Litwie przejmie własność tej ziemi, wówczas zostaną przekazane organizacji społecznej środki i zrefundowany zakup działki w Zułowie.
17 lutego 2009 roku Komisja Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą rozpatrzyła wniosek Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” o zakupie jeszcze jednej – sąsiedniej działki w Zułowie o powierzchni 1.5 ha, którą Związek Polaków na Litwie nabył na raty 13 listopada 2008 roku. Komisja postanowiła postulowaną na ten cel na 2009 rok kwotę 355 080 zł. poprzeć.

Należałoby się spodziewać, że pozytywnie zaopiniowane kwoty pieniężna na kupno ziemi w Zułowie przez Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” zostały przekazane na Litwę .
Można tylko dodać, że na Wileńszczyźnie nie brakowało pogłosek na temat relacji pieniężnych ZPL z Fundacjami z Macierzy. Jako przykład , 8 listopada 2005 r. w „Kurierze Wileńskim” radny samorządu m. Wilna Tadeusz Filipowicz napisał : (…) „Nie zważając na możliwe kolizje prawne i konsekwencje związane z uprawomocnieniem podobnych działań Ośrodek Wspierania Przedsiębiorczości i Inicjatyw Lokalnych „Lenversa” , założony przez dwie prywatne osoby – Michała Mackiewicza i Stanisława Pieszkę – z siedzibą w mieszkaniu Mackiewicza w Wilnie… otrzymuje od Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” aż 134 tys. złotych na zakup 3-hektarowej działki ( na własność wyżej wspomnianych prywatnych osób) w Zułowie. Jeżeli wziąć pod uwagę , że nie jest to pierwsza podobnego rodzaju operacja finansowa przeprowadzona za pośrednictwem „Lenversy” i nie tylko „Lenversy”, powstaje , kolejny raz naturalne pytanie: „Czy kierownictwo Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” w ogóle czyta niezależną wileńską prasę polską i czy zdaje sobie sprawę z wagi narastającego problemu wynikającego z faktu, gdy grupka osób wywozi z Warszawy ogromne sumy pieniężne jako pomoc dla Polaków na Litwie, ale nie rozlicza się przed społecznością z tego , na co je wydaje”. Z kolei, Michał Mackiewicz w tym samym dzienniku „Kurier Wileński” 6 grudnia 2005 r. napisał: „ Oszczerstwo. Ani „Wspólnota Polska”, ani nikt inny z Polski na ten cel nie przekazał ani grosza. (…) Ziemia w Zułowie została nabyta na cele społeczne. Nikt prywatnie do niej prawa nie posiada. (…) Bełkot Filipowicza odnośnie dotacji „Wspólnoty Polskiej” na działalność ZPL u ludzi, którzy znają temat, może wywołać jedynie uśmiech politowania. (…) Ale … stop! A kim ty , panoczku , jesteś, że zadajesz takie pytania?” – oburzał się wówczas M. Mackiewicz na byłego swego kolegę.

6 listopada 2005 roku w Zułowie odbyła się uroczysta inauguracja odbudowy istniejącego tu przed wojną Rezerwatu Pamięci Marszałka . Przy dębie posadzonym w miejscu, gdzie stała kolebka marszałka Józefa Piłsudskiego, odsłonięto kamień pamiątkowy . Na początku 2006 roku została ogłoszona akcja Związku Polaków na Litwie „Uczyńmy Zułów Miejscem Pamięci Narodowej”. W tygodniku „Nasza Gazeta” (6-15 lutego 2006 r.) w ogłoszeniu było napisane : „Akcję „ Zułów – Miejscem Pamięci Narodowej” ZPL prowadzi społecznie, bez jakiegokolwiek , jak dotychczas, sponsoringu. Zwracamy się z uprzejmą prośbą o wsparcie naszych poczynań finansowo. W tym celu instytucja „Lenwersa” , działająca przy ZG ZPL, uruchomiła specjalne konto…”.

Jak napisane na stronie internetowej ( http://dworekmarszalka.wspolnotapolska.org.pl) „2 maja 2012 r. Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, zainspirowana oczekiwaniami , wyrażanymi przez szczególnie bliskich sercu Marszałka Józefa Piłsudskiego Polaków z Litwy, rozpoczęło wielką narodową zbiórkę , której celem jest zdobycie środków na budowę Miejsca Pamięci Narodowej w Zułowie na Litwie – miejscu narodzin Józefa Piłsudskiego. (…) Stwórzmy razem , cegiełka po cegiełce Miejsce Pamięci Narodowej w Zułowie. Niech stanie się ono znakiem naszej jedności z Polakami na Litwie, znakiem szacunku dla przeszłości i troski o bezpieczną przyszłość następnych pokoleń. Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” prowadzi zbiórkę publiczną (…) w następujących formach :

-dobrowolnych wpłat na specjalne konto bankowe ,
-zbiórki dobrowolnych datków do zaplombowanych puszek kwestarskich ,
-sprzedaży cegiełek wartościowych o nominałach : 20, 50, 100 i 1000 zł.
Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” i Związek Polaków na Litwie”.

2 maja 2012 r. w Warszawie podczas obchodów Dnia Polonii i Polaków za granicą podczas spotkania w Domu Polonii pierwszą cegiełkę o wartości jednego tysiąca złotych kupił Prezydent RP Bronisław Komorowski.

Ile pieniędzy na kupno ziemi oraz budowę Miejsca Pamięci Narodowej w Zułowie zebrano dotychczas – zarówno tu na Litwie, jak też w Polsce , oraz jak one były wydatkowane, oczywiście nie wiemy. Nie sądziłbym, że to miałoby pozostawać tajemnicą nadal. Tym bardziej po wydarzeniach związanych z fakturami na „Naszą Gazetę”. Jasne jest , że nie tylko za własne pieniądze prezesa M. Mackiewicza Zułów dotychczas był budowany. Niezależnie od tego, kto ile pieniędzy na niego włożył , nikt tego miejsca nie ma prawa zawłaszczać , bowiem Zułow jest własnością naszą wspólną . I nie tylko Polaków Litewskich. Należy dążyć ku temu , by to miejsce stałoby się miejscem pamięci o wspólnej wielowiekowej historii Litwy i Polski. Zamiast biadolić i narzekać na to , że Polska nie daje pieniędzy na Zułów , należałoby się zastanowić nad dalszym jego losem. Ponieważ Zułów dla ZG ZPL okazał się nieposilnym brzemieniem , może warto do konkretnej pracy , związanej z budowaniem tu Miejsca Pamięci Narodowej powołać litewsko – polską fundację? W każdym bądź razie dalsze amatorstwo w tej sprawie jest niedopuszczalne.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!