Opinie
Antoni Radczenko

Sprawa Skvernelisa. Czy Litwa zaadaptuje scenariusz węgierski?

Od kilku tygodni mówi się o zniszczeniu nagrania z rządowego posiedzenia, podczas którego omawiano kwestię dostępu przez dziennikarzy do bazy informacyjnej Centrum Rejestrów. „Mamy do czynienia z kłamstwem i złamaniem 8 przykazania Bożego” - twierdzi Rimvydas Valatka. „ Niestety elita polityczna nie zdaje egzaminu” - wtóruje Andrzej Pukszto.

Przed kilkoma dniami Sejm odrzucił rezolucję w sprawie rzekomego złamania Konstytucji przez premiera Sauliusa Skvernelisa. Zdaniem opozycji zniszczenie na jego rozkaz nagrania z posiedzenia rządowego było sprzeczne z Konstytucją. „Swoim postępowaniem premier świadomie zawęził demokrację i wolność słowa w przestrzeni informacyjnej, a to może być sprzeczne ze złożoną przysięgą w której zobowiązał się „służyć demokracji” – napisano w rezolucji.

Projekt odrzucono głosami Związku Chłopów i Zielonych, AWPL-ZChR oraz Socjaldemokratycznej Partii Pracy (poparło 43 posłów, 63 głosowało przeciw).

Valatka: To jest złamanie 8 przekazania

„Przede wszystkim warto podkreślić, że to nie Sejm odrzucił, tylko większość sejmowa. Jest to zagrożenie dla demokratycznego państwa prawa, ponieważ premier kłamał kilkakrotnie, a większość sejmowa toleruje kłamstwo. Nie mogę zrozumieć, dlaczego to robią. Mogę zrozumieć, gdyby premier proponował podwyższenie lub obniżenie podatków, a opozycja byłaby niezadowolona. Jednak tutaj mamy do czynienia z kłamstwem i złamaniem 8 przykazania Bożego. Zwłaszcza, że większość sejmowa ciągle mówi o wartościach. A w tym konkretnym wypadku „chłopi”, partia Kirkilasa oraz Porządek i Sprawiedliwość sprzeciwili się jednej z podstawowych zasad chrześcijaństwa” – powiedział zw.lt znany litewski dziennikarz i publicysta Rimvydas Valatka.

„Należy zapytać Skvernelisa, dlaczego tak się zachował. Być może kiedyś o tym napisze we wspomnieniach. Logicznie tego nie da się wytłumaczyć” – zaznaczył publicysta.

„Nie nazwałbym tego kryzysem demokracji, po prostu na Litwie, podobnie jak na Węgrzech, mamy do czynienia z ludźmi nieodpowiedzialnymi, którzy igrają z ogniem. Czasami dzieci powodują pożar, bo zapałki były nie na miejscu, ale czy wówczas możemy mówić o kryzysie w rodzinie? Chyba nie. Po prostu kiedy poszczególne osoby zaczynają stosować podwójne standardy to może być niebezpieczne. I jeśli tego nikt nie powstrzyma to po trzech, najwyżej po pięciu latach, na Litwie będziemy mieli wariant węgierski” – podkreślił Valatka.

Publicysta jednak zbytnio nie ufa dzisiejszej opozycji litewskiej, ponieważ cechuje ją bierność. „Nie jestem Bogiem i nie mogę powiedzieć co się wydarzy w przyszłości. Zatrzymać ten proces może samo społeczeństwo. Jeśli zadecyduje, że prawo i demokracja nie są mu do niczego potrzebne, to będzie to miało. Czy jest jakaś siła polityczna na Litwie, która to może zrobić? Nie wiem. Czym się różni Litwa od Polski? Tym, że tam opozycja działa. Niemal co niedzielę w Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku odbywają demonstracje. U nas opozycja tym się nie zajmuje. To oznacza, że dla niej demokracja również nie jest czymś ważnym. I to jest największy problem” – dodał Rimvydas Valatka.

Pukszto: Premier ma zakusy do ograniczenia wolności

,,Ta sprawa wstrząsnęła społeczeństwem, szczególnie środowiskiem dziennikarskim, bo to jednak świadczy, że premier ma zakusy do ograniczenia wolności dostępu do informacji. Chociaż tłumaczył to problemami technicznymi, ale wszyscy to odebrali jako ograniczenie wolności” – powiedział w rozmowie z zw.lt politolog i historyk Andrzej Pukszto.

Podobnie jak Rimvydas Valatka Pukszto sądzi, że jest to niebezpieczna droga. „Są pewne sygnały. Szczególnie w kontekście prób zreformowania LRT i ograniczenia roli Rady Telewizji Publicznej. Więc ewidentnie widzimy próby podporządkowania przestrzeni publicznej przez rządzących. Co prawda widzimy, że środowisko dziennikarskie oraz organizacji pozarządowych bardzo szybko i prężnie zareagowało. Była pikieta przed rządem oraz pod siedzibą telewizji publicznej. To właśnie pokazuje, że reakcja była natychmiastowa” – zaznaczył politolog.

Andrzej Pukszto podkreślił, że reakcja opozycji politycznej była nieco ospała. „Kiedy rządziły inne partie to one również nie wprowadzały żadnych bezpieczników, żeby było więcej przejrzystości. Teraz w tym kontekście opozycja również działa bardzo wątle. Poza tym oczekiwałbym większej aktywności pani prezydent. Niestety elita polityczna nie zdaje egzaminu. Linia obrony należy przede wszystkim do organizacji pozarządowych i dziennikarzy” – oświadczył politolog.

We wrześniu Centrum Rejestrów zlikwidowało dla dziennikarzy bezpłatny dostęp do bazy Centrum Rejestrów, co spowodowało falę krytyki ze strony mediów. Co prawda później rząd zezwolił na bezpłatny dostęp, ale nagranie z posiedzenia rządu zostało usunięte.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Radar Wileński – Poinformuj nas!