Opinie
zw.lt

Skalski: Marcin Rey robi wszystko, by temat „Wileńskiej Republiki Ludowej” nie umarł śmiercią naturalną

Stanowczo i jeszcze raz podkreślam, że nie jestem twórcą istniejącej na Facebooku strony „Wileńska Republika Ludowa”, nie posiadam też ani własnego, ani jakiegokolwiek innego konta na portalu Facebook, jak i nie zamieszczam na tej stronie treści za pośrednictwem jakichkolwiek innych osób, które rzekomo „zidentyfikował” niejaki Marcin Rey. Moje zeznania w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego potwierdzają, iż zaprzeczam utworzeniu obecnej na Facebooku strony - przyznałem się jedynie do pomysłu i to wszystko.

Skalski: Marcin Rey robi wszystko, by temat „Wileńskiej Republiki Ludowej” nie umarł śmiercią naturalną

Zresztą, zważywszy na zawrotną karierę tej strony, pomysł jest do dziś niedoścignionym wzorcem ośmieszenia całych struktur państwowych poprzez pojedynczy fanpejdż na Facebooku. Głupio by było po fakcie się do tego wszystkiego nie przyznać. Wystarczyło jedynie zastosować polsko-rosyjskie nazewnictwo, odwołać się do separatyzmu w Donbasie i wspomnieć o „zielonych ludzikach” – kontynuatorach dzieła gen. Żeligowskiego. Pomysł ten żył jednak własnym życiem przede wszystkim dzięki takim postaciom jak wspomniany „bloger”, którego bynajmniej nie inspirowałem do tego typu działań. Nie jest tym bardziej moją winą, że Litwa – jeden z filarów „wschodniej flanki” – dokonał spektakularnego, jak mawia młodzież, „samozaorania”.

Jednak jedyną rzeczą, którą możemy zidentyfikować z pewnością, to fakt, że pan Rey cierpi na jakąś niezdrową obsesję i im częściej nawołuje, by się nie zajmować moją osobą, tym częściej to robi. Intensywnie stara się również, by temat „Wileńskiej Republiki Ludowej” nie umarł śmiercią naturalną, więc zadaję publicznie pytanie – dlaczego i w czyim interesie?

„Ustalenia” Marcina Reya były już weryfikowane niejednokrotnie. Przed Sądem Rzeczypospolitej Polskiej został on zmuszony sprostować swoje kłamstewka na temat „organizacyjnych powiązań” portalu Kresy.pl z Ruchem Narodowym. Warto, by Czytelnik z Litwy wiedział również, iż p. Rey publikuje podrobione screeny w charakterze wiarygodnych źródeł, o czym rozpisywały się już media w Polsce. Poza tym, nie zajmuje się on polityką wschodnią ani Polakami na Wschodzie w jakikolwiek profesjonalny sposób – dziennikarsko lub naukowo, nie ma nawet wyższego wykształcenia, więc jest osobą wyłącznie prywatną bez wiedzy eksperckiej, a raczej zwykłym dyletantem. Jego „ustalenia” mają zatem co najwyżej taką samą wartość, co wnioski wyprowadzane przez każdego innego zwykłego obywatela RP. Warto ustalić, dlaczego opiniotwórczy portal ZW.lt uznaje akurat jego zdanie za istotne. Moja prywatna teoria jest taka, iż p. Rey jest promowany nie ze względu na wątpliwe przymioty jego samego, ale z uwagi na to, na czyj temat może swoim zwyczajem nakłamać i że są to akurat osoby, których nie darzy sympatią Redakcja portalu „Znad Wilii”.

Odnosząc się do treści zescreenowanego maila do prokuratury – nawet gdyby moje zapowiedzi skłócania Polaków z Litwinami były prawdą, a nie zwykłym szyderstwem z idiotycznego marnowania pieniędzy polskiego podatnika na użytek „śledztw” w sprawach tak dętych jak Facebookowy fanpejdż – to i tak nie musiałbym się specjalnie wysilać. Bracia Litwini wykonują całą robotę za każdego potencjalnego litwinożercę, prowadząc systematyczną politykę dyskryminacji ludności polskiej na Litwie i nie zgadzając się na Autonomię Wileńszczyzny, co skłóca nasze bratnie narody.

O podobny mur będzie się rozbijać zresztą każda próba porozumienia polsko-ukraińskiego bez uwzględnienia tematów, którymi żyje polskie społeczeństwo. To nie rzekomi przeciwnicy ułożenia stosunków wykolejają podejmowane w tym kierunku próby, ale polityka historyczna władz Ukrainy, na którą Polacy są wyczuleni. Tak samo nie ma prawa się udać poprawa stosunków polsko-litewskich bez sprawiedliwego rozwiązania problemu Polaków na Wileńszczyźnie. Zresztą, fakt dyskryminacji tych ostatnich imć Rey w ogóle zanegował, nazywając go ongiś „rzekomym”. Jest to stwierdzenie całkowicie dyskwalifikujące Marcina Ludwika Reya jako komentatora stosunków polsko-litewskich, ze swojej zaś strony polecam się mu dokształcić poprzez lekturę wydanej w 2005 roku książki prof. Zbigniewa Kurcza „Mniejszość polska na Wileńszczyźnie”, jego skromną wiedzę rozszerzy też chociażby publikacja profesora Srebrakowskiego.

Redakcja zw.lt publikuje oświadczenie Marcina Skalskiego bez ostatniego akapitu, który nie dotyczy bezpośrednio polemiki z zarzutami Marcina Ludwika Reya, a może nosić znamiona czynu zakazanego (wzywania do separatyzmu).